A jednak ta droga truje!

    A jednak ta droga truje!

    Ewelina Ryś

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - Tym rowem trujący asfalt spływa z deszczem do jeziora - pokazywał nam Henryk Bulera. Mówił, że nie zamierza się temu przyglądać z założonymi rękom

    - Tym rowem trujący asfalt spływa z deszczem do jeziora - pokazywał nam Henryk Bulera. Mówił, że nie zamierza się temu przyglądać z założonymi rękoma. ©Ewelina Ryś

    - Mieliśmy rację, utwardzili nam drogę trującym asfaltem - zadzwonił do nas Henryk Bulera, który ma działkę nad jeziorem w Garbiczu. Potwierdza to opinia gorzowskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
    - Tym rowem trujący asfalt spływa z deszczem do jeziora - pokazywał nam Henryk Bulera. Mówił, że nie zamierza się temu przyglądać z założonymi rękom

    - Tym rowem trujący asfalt spływa z deszczem do jeziora - pokazywał nam Henryk Bulera. Mówił, że nie zamierza się temu przyglądać z założonymi rękoma. ©Ewelina Ryś

    Przypomnijmy. Problemy właścicieli posesji nad jeziorem w Garbiczu zaczęły się wczesną wiosną. Wtedy na drogę żwirową w kierunku Dębrznicy nawieziono rozdrobniony asfalt. Załatano nim dziury, które powstały po zimie, a ciężki sprzęt wszystko wyrównał i ubił. Pisaliśmy o tym 12 maja w tekście "Przez źle zrobioną drogę cierpią ludzie i przyroda".

    - To koszmar! Jak zaświeci słońce, to śmierdzi z tej drogi niemożliwie, a kurz jest taki, że nie ma czym oddychać - żalili się nam wtedy ludzie. Mówili, że nowa nawierzchnia odebrała im przyjemność wypoczynku na świeżym powietrzu.

    Działki nad jeziorem przy drodze do Dębrznicy kupili w większości mieszkańcy dużych miast. Wielu wybudowało tam swoje wymarzone domy. - Przyjeżdżamy do Garbicza, żeby wypocząć w pięknym otoczeniu, poleżeć w hamaku tuż nad wodą. Niestety topiąca się smoła śmierdzi nie do wytrzymania - przyznali z żalem.

    Ich zdaniem, przez źle zrobioną drogę cierpi też przyroda, bo kiedy mocniej popada deszcz, to kawałki asfaltu spływają do jeziora, a ono przecież należy do najczystszych w okolicy. A teren wokół niego to obszar chronionego krajobrazu Puszcza nad Pliszką.

    Będą walczyć do skutku

    Kiedy zadzwoniliśmy w tej sprawie do sulęcińskiego starostwa, bo tam zapadła decyzja o sposobie naprawy drogi w Garbiczu, usłyszeliśmy: - Nowa nawierzchnia to sfrezowany destrukt, pochodzący z remontowanego niedawno w tej miejscowości odcinka drogi - wyjaśniał nam naczelnik wydziału Dróg i Komunikacji Kazimierz Gryz. Mówił, że na kompleksową modernizację trasy z Garbicza do Dębrznicy powiat nie ma pieniędzy, a ten materiał był już wykorzystywany do utwardzania dróg. Obiecał też, że w najbliższym czasie na drogę zostanie nawieziona dodatkowa warstwa piasku, która przykryje rozdrobniony asfalt.

    Słowa dotrzymał, ale według właścicieli działek nad jeziorem to wcale nie rozwiązało problemu. - Przyszedł deszcz, wypłukał piasek, a odór i kurz, jak były, tak są. To tylko wyrzucanie pieniędzy w błoto - mówił nam H. Bulera. Razem z sąsiadami zapowiadał, że nie zamierza się poddać i będzie walczyć do skutku o usunięcie z drogi rozdrobnionego asfaltu. Właściciele posesji o pomoc zwrócili się najpierw do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Gorzowie Wlkp., z prośbą o doprowadzenie do usunięcia zmielonego asfaltu. Otrzymali odpowiedź odmowną.

    - W trakcie kontroli w Garbiczu, z udziałem przedstawicieli gminy, starostwa i nadleśnictwa, nie stwierdziliśmy żadnej szkody w środowisku - mówił nam szef tej instytucji Jan Rydzanicz. - A to znaczy, że nawierzchnia wysypana na drogę nie niszczy, ani nie zagraża siedliskom gatunków chronionych - tłumaczył.

    Pan Andrzej (nie chciał nazwiska w gazecie), właściciel jednej z działek, złożył już zażalenie na tę decyzję do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie. W uzasadnieniu napisał, że sposób wyjaśnienia tej sprawy był bardzo jednostronny. Twierdził, że kontrola w Garbiczu odbyła sie bez zainteresowanych mieszkańców, bo nikt ich o niej nie poinformował.

    Decyzja za miesiąc

    Pan Andrzej zwrócił się też o pomoc do gorzowskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Kilka dni temu otrzymał pismo, z którego wynika, że dwukrotna kontrola potwierdza, iż nawieziony na drogę asfaltowy destrukt zawiera smołę i powinien być traktowany jak odpad. Co za tym idzie, nie może znajdować się w miejscu, które nie jest przeznaczone do jego składowania.

    - Teraz burmistrz musi przeprowadzić własne postępowanie w tej sprawie i nakazać usunięcie tych odpadów ich właścicielowi, w tym przypadku starostwu, bo taka jest procedura - wyjaśnił nam kierownik delegatury Marek Demidowicz.

    - Właśnie złożyłem w magistracie pismo w tej sprawie - poinformował nas H. Bulera. - Razem z sąsiadami domagamy się natychmiastowego usunięcia tej trucizny i utwardzenia drogi kruszywem nie zagrażającym środowisku. Może to być na przykład kamyk płukany albo tłuczeń kolejowy - podpowiada. Co na to burmistrz Ryszard Stanulewicz? - W tej sprawie zostanie wszczęte postępowanie wyjaśniające - mówił nam wczoraj szef gminy. - Rozpatrzymy problem wspólnie z radnymi i podejmiemy decyzję w ciągu miesiąca - twierdził.


    Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

    Komentarze (5)

    Wszystkie komentarze (5) forum.gazetalubuska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Wydarzenia Zielonogórskie 1960

    Wydarzenia Zielonogórskie 1960

    Akcja

    Akcja "Gazety Lubuskiej" - STOP DOPALACZOM

    To już wiosna! Teraz prenumerata cyfrowa kosztuje 30% taniej

    To już wiosna! Teraz prenumerata cyfrowa kosztuje 30% taniej

    Joanna Chacińska i przepis na risotto. Zobacz 2. odcinek Artysty w kuchni!

    Joanna Chacińska i przepis na risotto. Zobacz 2. odcinek Artysty w kuchni!