Wytyczamy inną drogę

    Wytyczamy inną drogę

    Krzysztof Fedorowicz

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Po prawej stronie alei lip przeznaczonych do wycinki jest sporo miejsca. Biegnie tutaj stara uliczka dawnego parku ruchu drogowego. Na niej można zrobić

    Po prawej stronie alei lip przeznaczonych do wycinki jest sporo miejsca. Biegnie tutaj stara uliczka dawnego parku ruchu drogowego. Na niej można zrobić drugi pas ruchu do pętli autobusowej. Drzew nie będzie trzeba wycinać.

    Od dziesięciu dni piszemy o 40 lipach z ul. Wyspiańskiego, które miasto przeznaczyło do likwidacji. "GL" i Czytelnicy chcą je uratować, urzędnicy wyciąć.
    Po prawej stronie alei lip przeznaczonych do wycinki jest sporo miejsca. Biegnie tutaj stara uliczka dawnego parku ruchu drogowego. Na niej można zrobić

    Po prawej stronie alei lip przeznaczonych do wycinki jest sporo miejsca. Biegnie tutaj stara uliczka dawnego parku ruchu drogowego. Na niej można zrobić drugi pas ruchu do pętli autobusowej. Drzew nie będzie trzeba wycinać.

    Chodzi o poszerzenie ulicy, bo autobusy MZK nie mogą swobodnie dojechać na pętlę przy torach kolejowych. Dlatego urzędnicy chcą wyciąć 40 lip. Część z nich jest rzeczywiście chora, jednak większość to zdrowe, dorodne drzewa. Dlatego proponowaliśmy, by drogę poszerzyć po przeciwnej stronie gdzie jest chodnik i sosnowy lasek. Dziś inna propozycja. Zróbmy drogę dwupasmową.

    Wykorzystać sąsiednią jezdnię

    - Wczoraj poszedłem na ul. Wyspiańskiego i wiem jak uratować lipy - przekonuje
    Kazimierz Różalski. - Po lewej stronie między skrzyżowaniem ulic Wyspiańskiego i Dzikiej a zakładem oponiarskim przy ul. Bema jest trzynaście karłowatych sosen - można więc poszerzyć drogę z tamtej strony. Sieć energetyczną przesunąć, bo innej rady nie ma. I dalej w kierunku pętli autobusowej pójść w ten sam sposób.

    Co jednak z dębem, który rośnie między pętlą a ul. Bema? Urzędnicy mówią, że wolą poświęcić 40 lip niż właśnie to drzewo. Choć nie jest ono grubsze od lipy srebrzystej, która rośnie po przeciwnej stronie.

    - Jeśli dąb przeszkadza można wykorzystać drogę na terenie dawnego parku ruchu drogowego - zauważa K. Różalski. - Wtedy na końcowym odcinku ulica Wyspiańskiego byłaby dwujezdniowa.

    Różalski zna się na ochronie drzew. W latach 70-tych był dziennikarzem działu miejskiego "GL". Wówczas udało mu się uratować lipy rosnące w Parku Tysiąclecia. Podobnie jak te z ul. Wyspiańskiego były przeznaczone do wycinki. - Napisałem o tym w "Gazecie" i wtedy poparli mnie Czytelnicy - wspomina. - Urzędnicy chcieli ściąć kilkanaście drzew, by poprowadzić ciepłociąg od ul. Staszica do dzisiejszej pl. Piłsudskiego.

    Tutaj była już pętla

    Po interwencji "GL" okazało się, że rury można poprowadzić tak, by ominąć drzewa. - Ciepłociąg nie poszedł w linii prostej, ale za to obyło się bez strat - wspomina dziennikarz. - Drzewa przetrwały do dzisiaj.

    Zdaniem Różalskiego urzędnicy nie powinni podejmować decyzji zza biurek.
    - Trzeba iść w teren i szukać racjonalnych rozwiązań - przekonuje. - Moim zdaniem pętli przy ul. Wyspiańskiego nie trzeba budować na końcu alei, ale powinna ona znajdować się przy skrzyżowaniu z ulicą Bema. Tutaj zresztą funkcjonowała już wcześniej.

    - Ostatnio pracuję w Anglii i tam często autobusy mijają się na węższych jezdniach niż ta na ul. Wyspiańskiego - mówi Adam Fularz z Doliny Zielonej. - Nie wiem, po co urzędnicy chcą ją poszerzać? Tym bardziej, że ruch jest tam niewielki. Czy mają za dużo pieniędzy?

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze akcje

    IX edycja NASZE DOBRE LUBUSKIE 2016

    IX edycja NASZE DOBRE LUBUSKIE 2016

    Obejrzyj serial dokumentalny

    Obejrzyj serial dokumentalny "Tajemnice Państwa Podziemnego"