Gazeta Lubuska

Lubaniccy ochotnicy mają nowiutki samochód gaśniczy

Ponad 730 tys. zł kosztował średni samochód gaśniczy, którym  od piątku mogą jeździć do akcji strażacy z OSP Lubanice- To dla nas szczególny i śmiało

Lucyna Makowska

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [1/25] Następne

Lubaniccy ochotnicy mają nowiutki samochód gaśniczy

Ponad 730 tys. zł kosztował średni samochód gaśniczy, którym od piątku mogą jeździć do akcji strażacy z OSP Lubanice

- To dla nas szczególny i śmiało można powiedzieć historyczny dzień, bo prosto z fabryki trafił do nas średni wóz pożarniczy, jesteśmy pierwszą jednostką w gminie, która otrzymała nowe auto- mówi Ryszard Kołoda, prezes Ohcotniczej Straży Pożarnej w Lubanicach. - Dotąd wszystkie otrzymywały samochody używane, po karosacji. Jesteśmy dumni i szczęśliwi, ten samochód będzie służył całej gminie, bo przecież nasza służba to nie tylko działania na terenie Lubanic. Jak trzeba to ruszamy do akcji na tam, gdzie nas wezwą.
Średni wóz gaśniczy kilka dni temu z samego Bielska przyprowadzili: wójt gminy Leszek Mrożek, Ryszard Kołoda, prezes OSP i naczelnik jednostki.

- Z projektu unijnego mieliśmy dostać w całym województwie 13 samochodów- mówi L. Mrożek. - Mnie udało się zdobyć trzy nowe auta. Jeden trafi już za chwilę do Złotnika, jeden dostały Lubanice, kolejny otrzymają Mirostowice Dolne. Gminę będzie to kosztowało w sumie 400 tys. zł. A wartość ze sprzętem ok. 3 mln zł. To dużo, ale dobry sprzęt to bezpieczeństwo mieszkańców. Jeśli strażacy narażają swoje życie, to ja muszę zapewnić im komfort pracy.

Lubanicka OSP znajduje się w Krajowym Systemie Ratowniczym, dysponuje największą siłą w powiecie, tj. 27 świetnie wyszkolonymi ratownikami, gotowymi do akcji. Jednostaka ma teraz trzy samochody, ostatnio wymienili 34 -letniego stara, który służył im 22 lata . Lubanice mają też wyremontowaną remizę i sprzęt, jakiego nie powstydziłaby się jednostka zawodowa.
- Jest nas więcej, bo aż 69 osób, z zespołem artystycznym. Starsi, którym wiek już nie pozwala na wyjazdy do akcji, zawsze chętnie nam pomagają, służą radą, ale i rękami do pracy- mówi R. Kołoda.- To dwa zespoły dorosłych i dzieci. W tym roku jednostka będzie obchodzić 70 -lecie istnienia. Prezes sam mówi, że ma szczęście pracować z bardzo zaangażowanymi i otwartymi luźmi, którzy często zostawiają rodziny, dzieci i spieszą ratować innych.

- Potrafią pracować przy akcji do północy i potem wstawać do pracy na ranną zmianę - dodaje Rafał Winecki, naczelnik OSP Lubanice.- U nas młodzież aż garnie się do pracy w jednostce, śmiejemy się, że w tej konkurencji straż wygrywa z żonami, które denerwują się, że wciąż jesteśmy poza domem. Ale to trzeba po prostu czuć, to powołanie. U mnie to rodzinna tradycja, mój tata też był strażakiem, szkolił nas. To zostaje we krwi.

Strażacy zgodnie przyznają, że praca w straży to ich powołanie. - Czasem jak w nocy zawyje syrena z domu do jednostki wpadamy w pidżamach i dopiero wskakujemy w nomeksy- śmieje się R. Winecki.
Nowy wóz kosztował dokładnie 729, 4 tys. zł. Dofinansowanie ze środków wojewdzkiego funduszu ochrony środowiska wyniosło 365 tys. zł, a z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej 238 tys. zł. Wkład gminy to kwota 126, 7 tys. zł.

Przeczytaj też: Wielki pożar w Kamieniu Wielkim. Strażacy walczyli z nim 13 godzin [ZDJĘCIA]

Polecamy