U Juliana Doreckiego barek naprawdę pęka w szwach

    U Juliana Doreckiego barek naprawdę pęka w szwach

    Grażyna Zwolińska 0 68 324 88 44 gzwolinska@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - Od sześciu lat wódek już nie zbieram, bo wykorzystałem wszystkie półki - mówi z żalem Julian Dorecki.

    - Od sześciu lat wódek już nie zbieram, bo wykorzystałem wszystkie półki - mówi z żalem Julian Dorecki. ©fot. Grażyna Zwolińska

    Wszystkie butelki z wódkami, likierami i koniakami są jak... dziewice. Nietknięte. Zajmują regały w pokoju od podłogi do sufitu. Są wyłącznie polskiej produkcji.
    - Od sześciu lat wódek już nie zbieram, bo wykorzystałem wszystkie półki - mówi z żalem Julian Dorecki.

    - Od sześciu lat wódek już nie zbieram, bo wykorzystałem wszystkie półki - mówi z żalem Julian Dorecki. ©fot. Grażyna Zwolińska

    Julian Dorecki, mieszkaniec wsi Chociule w pow. świebodzińskim, zaczął je kolekcjonować jeszcze przed pójściem do wojska w 1969 r.. Dziś, kiedy blisko mu już do emerytury, butelek ma 426. Do tego kilkaset kieliszków.

    Z czerwoną kartką

    Najtrudniej było zachować kolekcję w nienaruszonym stanie w latach osiemdziesiątych, kiedy wódka była na kartki. Znajomi chcieli wycyganić choć "połówkę". Pan Julian był twardy. Ulegał w absolutnie wyjątkowych sytuacjach. Musieli potem odkupić taką samą, byle z niezniszczoną etykietą.

    Oczywiście nigdy nie oddałby swoich białych kruków, stojących na półkach w jego pokoju już 30-40 lat. Jak choćby winiaki Senior, Ambasador czy najstarszy w kolekcji zielonogórski Winiak jubileuszowy. Stare są też różne ziołowe wódki.
    Z kryzysowych lat osiemdziesiątych pochodzi Stołowa, z nadrukiem Etykieta zastępcza.

    Na odwrocie, przez szkło można przeczytać, że wydrukowano ją na etykiecie Vistuli. Wśród rarytasów jest butelka z czerwoną kartką i jej siostra z kartką niebieską. Nie śniły się im wtedy obecne nakrętki. Szczelność zapewniał zalakowany korek. Ma też pan Julian pięć kapslowanych butelek z alkoholową zawartością.

    Nie korciło

    Od kilku lat Julian Dorecki wódek już nie zbiera, bo na półkach zabrakło miejsca. Stara się więc nie wchodzić do sklepów monopolowych, żeby go nie kusiły nowości. Żona Krystyna do osobliwej pasji męża już dawno się przyzwyczaiła. Niektórzy znajomi patrzą na kolekcję jak na dziwo jakieś i oglądają półki, jakby to była biblioteka.

    Czy jak pan Julian kupował kolejny gatunek wódki, nie korciło go, żeby spróbować? Twierdzi, że nie, bo... za alkoholami nie przepada. Co nie znaczy, że w ogóle nie pije. Sam robi nalewki z owoców wyhodowanych w ogrodzie. Z wiśni, porzeczek, derenia. Udaje mu się też likier miętowy.

    Żałuje, że w Zielonej Górze nie produkuje się już np. likieru korzennego Alibaba. Jednego Alibabę oczywiście ma. Ozdobą kolekcji jest też seria wódek w ceramicznych butelkach, produkowanych w zakładzie w Mirostowicach.

    Gasić z umiarem

    Wszystkie egzemplarze w kolekcji pana Juliana są ponumerowane i zapisane w kartotece. Żeby było łatwiej się w tym wszystkim połapać, na jednej półce stoją na przykład alkohole koszerne, na innych same żytnie lub likiery w wysmukłych butelkach, giny, starki, krupniki, whisky.

    Na najwyższej półce wódki owocowe. Jest kapslowany likier kawowy Mocca i spirytus z lat siedemdziesiątych ze znakiem jakości Q.

    Uwagę zwraca czerwona gaśnica z napisem "Gasić z umiarem", obrazkową instrukcją użycia i informacją, że zawiera 500 ml środka gaśniczego C2H5OH.
    Pod koniec lat siedemdziesiątych Julian Dorecki zaczął też zbierać kieliszki. Dostawał od znajomych, kupował na giełdach, w sklepach, przywoził z zagranicznych podróży.

    W zeszłym roku był u brata w USA, więc kolekcja powiększyła się o 30 nowych eksponatów. Wśród nich jest kieliszek o pochyłym dnie, z którego jednak nic się nie wyleje. Brat przywiózł mu z Japonii m.in. kieliszki do sake. Córka - z Korei tamtejsze, ręcznie robione szkło.

    Z czego piją aktorzy

    W tym roku dokupił szafkę na kieliszki, bo już się nie mieściły. Są ustawione według wielkości i kształtów: koniakówki, setki, do likierów, do drinków. Osobno stoją te bardzo stare, z grubego szkła.

    Jest też kieliszek poprzecierany piaskiem. Pan Julian, który pracuje jako kierowca, w czasach gdy jeszcze jeździł po Europie tirem, znalazł go we Francji nad brzegiem morza. Z wesela na Ukrainie, na które został zaproszony, też pewnie jakieś szkło przywiezie.

    - Kieliszki śnią mi się po nocach - przyznaje. - We śnie trafiam na jakieś cenne znaleziska, albo wybieram kieliszki w sklepie. Lubię też stare filmy. Zawsze zwracam uwagę na to, z czego piją aktorzy.

    Nie boi się tego, co będzie robił z wolnym czasem na emeryturze. Jego pasją jest też ogród, fotografowanie i gołębie. Właśnie robi dla nich wolierę.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Wszystkie komentarze (3) forum.gazetalubuska.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      GazetaLubuska.pl poleca:

      Symphonica - w Gorzowie zagrają ostro i symfonicznie

      Symphonica - w Gorzowie zagrają ostro i symfonicznie

      Zobacz dzieci, które wyprowadzą koszykarki

      Zobacz dzieci, które wyprowadzą koszykarki

      Laur Budownictwa 2016 - znamy zwycięzcę!

      Laur Budownictwa 2016 - znamy zwycięzcę!

      Koszmar! Tak wygląda Park Tysiąclecia w Zielonej Górze

      Koszmar! Tak wygląda Park Tysiąclecia w Zielonej Górze

      Gry On Line - Zagraj Reklama