Tracimy zdrowie przez wilgoć

    Tracimy zdrowie przez wilgoć

    Bożena Bryl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    -Tracimy zdrowie przez wilgoć i marzymy o suchym kącie - żali się Zbigniew Pawłowski

    -Tracimy zdrowie przez wilgoć i marzymy o suchym kącie - żali się Zbigniew Pawłowski ©fot. Bożena Bryl

    - Od tylu lat staramy się o lepsze warunki - narzekają Pawłowscy. Po naszej interwencji zakład komunalny obiecuje usunąć wilgoć z ich mieszkania, a nawet poszukać innego lokalu.
    -Tracimy zdrowie przez wilgoć i marzymy o suchym kącie - żali się Zbigniew Pawłowski

    -Tracimy zdrowie przez wilgoć i marzymy o suchym kącie - żali się Zbigniew Pawłowski ©fot. Bożena Bryl

    Parter budynku przy pl. Wolności 11 jest mocno zawilgocony, mokre plamy sięgają okien. W mieszkaniu Marii i Zbigniewa Pawłowskich ściany już poczerniały, odpada z nich farba. Czuć stęchliznę.

    Byle było sucho

    Pawłowscy mają pokój z kuchnią, toaleta jest na korytarzu. W takich warunkach gnieździ się czteroosobowa rodzina. - Córka wydzieliła sobie z kuchni klitkę, żeby nasz wnuczek miał własny kącik z łóżeczkiem - opowiada Z. Pawłowski. Ale w tym miejscu grzyb sięga sufitu i ostatnio trzeba było wyrzucić materacyk, bo zbutwiał.

    Pawłowscy prawie 20 lat temu złożyli do gminy wniosek o przydział innego mieszkania i nadal czekają. Mówią, że zadowoli ich każde, byle suche i z ubikacją w domu, bo na lokal z wygodami ich nie stać. Od kilku lat pan Zbigniew jest na bezrobociu i cała rodzina musi się utrzymać z renty jego żony, a to raptem 350 zł na miesiąc.

    - Zalegamy z czynszem, bo nie stać nas na wydatek prawie 80 zł - przyznaje kobieta. Zapewnia jednak, że co miesiąc płaci tyle, ile może. - Raz to jest 30 zł, raz mniej albo więcej, zależy od innych wydatków - wylicza. Dlatego nie mają wymagań. - Ten nowy lokal nie musi być większy, jakoś się pomieścimy, ale dłużej w tym grzybie nie da się żyć - mówią i proszą o pomoc.

    Obiecali pomóc

    Bolesław Wójtowicz, zastępca dyrektora Zakładu Administracji Mieniem Komunalnym obiecał, że zajmie się sprawą.

    - Obejrzę to mieszkanie, może uda się je osuszyć, a wtedy do czasu znalezienia nowego lokum, rodzina nie będzie żyć w zagrzybionych murach - mówi. Dodaje, że o inne mieszkanie nie jest łatwo, bo w mieście ich brakuje.

    - Będziemy o tej rodzinie pamiętać i zobaczymy, co da się zrobić - zapewnia. Mówi, że już teraz Pawłowscy mogliby pozbyć się kłopotów z płaceniem czynszu, gdyby korzystali z dodatku mieszkaniowego.

    - Sprawdziłem, że od kilku miesięcy go nie odbierają, zainteresują się, dlaczego - twierdzi B. Wójtowicz.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo