Rodziny protestują

    Rodziny protestują

    Beata Bielecka

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - Nasi bliscy wymagają fachowej opieki, nie jesteśmy w stanie zająć się nimi w domach - mówią rodziny pacjentów. Dyrektor Andrzej Śrutwa uspokaja. - Przeniesiemy chorych do szpitala w Kostrzynie.
    Mąż Ewy Polewskiej leży na oddziale opiekuńczym od dwóch lat.

    - Ma porażenie czterech kończyn, wodogłowie, przestały pracować nerki, brak z nim kontaktu. Co jakiś czas trafia na intensywną terapię - opowiada kobieta.

    Nie uspokajają jej tłumaczenia dyrektora, że zostanie przeniesiony do Kostrzyna.

    - Nie będę w stanie być tam tak często - skarży się.

    Sparaliżowaną teściową ma też na opiekuńczym Eugenia Klukiewicz.

    - Za pobyt naszych bliskich płacimy 850 zł miesięcznie, a słyszymy, że utrzymanie tego oddziału jest nierentowne. Dzwoniłyśmy do funduszu zdrowia i dowiedziałyśmy się, że dyrektor złożył tak niekorzystną ofertę, że całkowicie wyeliminowała szpital w staraniach o kontrakt - dodaje.

    Nie ten kierunek

    A. Śrutwa przyznaje, że opiekuńczy nie wpisuje się w plany szpitala.

    - Chcemy rozwijać się w kierunku zakładu opieki krótkoterminowej, ze względu na położenie przy granicy - mówi. - Rozbudowujemy szpitalny oddział ratunkowy, uruchomimy oddział urazowo-ortopedyczny. Nie mamy pielęgniarek ze specjalnością opieki długoterminowej, psychologa, terapeuty. To byłoby możliwe, gdybyśmy mieli więcej łóżek, a na to nie pozwalają nam warunki lokalowe. Brakuje też sprzętu rehabilitacyjnego, jadalni - tłumaczy.

    Narodowy Fundusz Zdrowia rozstrzygnął konkurs we wtorek. Zdecydował, że kontrakt podpisze m.in. ze szpitalem w Kostrzynie. Tam też zdaniem dyrektora Śrutwy będzie można od nowego roku przenieść pacjentów ze Słubic. Szef kostrzyńskiego SP ZOZ Andrzej Waszkiewicz deklaruje, że przyjmie ich jeżeli uda mu się wywalczyć większy kontrakt, o co właśnie zabiega.

    Nie będą się odwoływać

    W Słubicach na opiekuńczym leży ponad 20 osób. Rodziny wielu z nich wytykają powiatowi, że zbyt słabo troszczy się o starszych ludzi.

    - Nie ma u nas domu pomocy społecznej, a teraz likwiduje się jeszcze opiekuńczy - mówi E. Polewska. Nowy starosta Aleksander Kozłowski na razie o tym nie słyszał. - Umówiliśmy się z dyrektorem na raport, co do kontraktowania usług i wtedy będę mógł się w tej sprawie wypowiedzieć - mówi.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo