Pracują nieliczni

    STEFAN CIEŚLA 0 95 722 57 72 sciesla@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Estera Matuszak na lekcji z Karolinąi Wandą. - Chciałabym tu zostać, praca mi odpowiada - zapewnia gorzowianka, któa jeszcze niedawno korzystała z o

    Estera Matuszak na lekcji z Karolinąi Wandą. - Chciałabym tu zostać, praca mi odpowiada - zapewnia gorzowianka, któa jeszcze niedawno korzystała z opieki. ©fot. Paweł Siarkiewicz

    Choć potrzebują ich placówki opiekuńcze i oświatowe, bezrobotni utrzymujący się z opieki społecznej pracy unikają jak mogą. Przynoszą zwolnienia, wykręcają się sytuacją rodzinną...
    Estera Matuszak na lekcji z Karolinąi Wandą. - Chciałabym tu zostać, praca mi odpowiada - zapewnia gorzowianka, któa jeszcze niedawno korzystała z o

    Estera Matuszak na lekcji z Karolinąi Wandą. - Chciałabym tu zostać, praca mi odpowiada - zapewnia gorzowianka, któa jeszcze niedawno korzystała z opieki. ©fot. Paweł Siarkiewicz

    Estera Matuszak jest nielicznym wyjątkiem. Długo była bezrobotna, dostawała tylko zasiłek rodzinny. W lipcu trafiła do zespołu kształcenia specjalnego przy ul. Walczaka. - Były wakacje, więc pomagałam przy sprzątaniu. Dowiedziałam się jednak, że jest etat pomocy nauczycielskiej i od września dostałam tę pracę. Na razie mam umowę na rok, ale będę się starała na dłużej, bo bardzo zależy mi na pracy - mówi.

    Rezygnują na początku

    Możliwość zatrudniania bezrobotnych daje ustawa o promocji zatrudnienia. Mają oni wykonywać najprostsze prace gospodarcze, porządkowe itp. przez 40 godzin w miesiącu i dostawać na rękę 6 zł za godzinę. Nie zapłacą podatku, dostaną ubezpieczenie zdrowotne i od wypadków.
    Miejski wydział spraw społecznych i Powiatowy Urząd Pracy dwukrotnie w tym roku zorganizowali takie roboty. Za pierwszym razem z 87 osób pracę podjęło jedynie 35. Drugi nabór był jeszcze gorszy. Z 423 bezrobotnych do pracy poszło jedynie 30. - Dziś pracuje w sumie 38 osób - mówi Mariusz Barański z magistratu.
    Najwięcej osób wycofuje się już na początku. Tłumaczą, że nie mają z kim zostawić dzieci lub że są schorowani. - Przynoszą zwolnienia albo się wyrejestrowują z bezrobocia. A to oznacza utratę na trzy miesiące ubezpieczenia zdrowotnego - podkreśla wicedyrektorka PUP Jadwiga Konik.
    W gminach wygląda to lepiej. W Santoku pracuje 30 osób, w Bogdańcu i Kłodawie po 20, w Witnicy 46, w Lubiszynie aż 50.

    Boją się komornika

    Pośredniak informuje opiekę społeczną, który z jej podopiecznych nie chce pracować. - Wtedy wstrzymujemy wypłatę świadczeń - mówi Maria Rossa, wicedyrektorka centrum pomocy rodzinie. Jej zdaniem wielu bezrobotnych woli pracować na czarno, aby nie wykazywać zarobków przed komornikiem.
    Kolejna akcja kierowania bezrobotnych do pracy będzie na początku przyszłego roku. Na koniec października w pośredniaku zarejestrowanych było 8.495 osób z miasta i powiatu. Zasiłek dostawało tylko 1.296.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze akcje

    IX edycja NASZE DOBRE LUBUSKIE 2016

    IX edycja NASZE DOBRE LUBUSKIE 2016

    Kup podręczniki do języków obcych w atrakcyjnych cenach. Sprawdź!

    Kup podręczniki do języków obcych w atrakcyjnych cenach. Sprawdź!