Zbiornik Dychowski: Aż szkoda takiej wody

    Zbiornik Dychowski: Aż szkoda takiej wody

    Dariusz Chajewski 68 324 88 36 dchajewski@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Zbiornik Dychowski: Aż szkoda takiej wody

    ©fot. Dariusz Chajewski

    Powstał w latach 30. ubiegłego wieku i stanowi perełkę hydrotechniki. Ma na koncie spektakularną katastrofę i pełną tajemnic przeszłość.
    Zbiornik Dychowski: Aż szkoda takiej wody

    ©fot. Dariusz Chajewski

    Dychowski zbiornik robi imponujące wrażenie. 4 mln metrów sześc. wody, sto hektarów powierzchni lustra wody. Głębokością nie poraża, tylko w okolicy kanału jest nieco głębiej - około 10 metrów.
    - To zbiornik wyrównania dobowego - tłumaczy dyrektor techniczny dychowskiego zespołu elektrowni Krzysztof Urbański.

    - Zbiornik, którego zadaniem jest zebranie wody potrzebnej do bieżącej działalności elektrowni. Jest tak wymierzony, że w ciągu doby zatrzymuje potrzebną nam ilość. Gdy ruszają maszyny są w stanie opróżnić zbiornik w ciągu trzech godzin...

    Nad wodą nie widzieliśmy żywego ducha, nawet wszędobylskich kaczek krzyżówek. Na ile jest to zbiornik dostępny dla Kowalskiego? Okazuje się, że energetycy wcale tego akwenu nie zamknęli na cztery spusty. Wędkarze pojawiają się, ale niezbyt tłumnie. Wolą okolice innego energetycznego obiektu w pobliskim Raduszcu. Tymczasem gdy w 1997 roku spuszczono wodę ze zbiornika okazało się, że ryb w nim był dostatek.

    Robiono przymiarki pod uczynienie ze zbiornika terenu rekreacyjnego. Na przełomie lat 80. i 90. funkcjonowała przystań, były rowery wodne, ale zainteresowanie było mniej niż umiarkowane stąd nad zbiornikiem dychowskim znów jest cicho. Ostatnim śladem jest działający tutaj pensjonat energetyków. Niedawno próbę reaktywacji podjęli windsurferzy.

    Niestety okazało się, że pomost usytuowany jest ze złej strony i miłośnicy deski z żaglem nie mogli tutaj złapać wiatru. Także miłośnicy kąpieli nie mają z tego akwenu żadnego pożytku - strome, betonowe brzegi sprawiają, że przypomina basen przeciwpowodziowy. - Gdyby tutaj zainstalowali taki pływający basen, jakie są na niektórych jeziorach - rozmarzył się Kazimierz Wolny. - Szkoda takiej wody.

    Cały kompleks budowli hydrotechnicznych zbudowali Niemcy i to w rekordowym tempie. Służył energetyce, ale także przemysłowi zbrojeniowemu. Prace rozpoczęto w 1933 roku i w ciągu trzech lat powstała elektrownia Dychów, zbiorniki w Dychowie i Krzywańcu oraz jaz krzywaniecki, a także niewielka siłownia w pobliskim Raduszcu Starym. Wytwarzana w Dychowie energia zasilała Berlin. Tak było aż do lutego 1945 roku, gdy po przejściu frontu teren zajęli Rosjanie.

    Natychmiast wszystkie urządzenia zostały wywiezione na wschód. Część turbozespołów zamontowano na Kaukazie i być może pracują tam do dziś. Udało się natomiast, podczas odbudowy Dychowa, sprowadzić z powrotem pompy akumulacyjne. W latach 50. Rosjanie wykonali również turbiny, na wzór tych zabranych przez nich niemieckich, które działały przez ostatnie pół wieku.

    Także najnowsza historia jest ciekawa i dramatyczna. 23 kwietnia 1997 roku, w ciągu jednej chwili ze skarpy zbiornika górnego osunęło się ok. 30 tys. metrów sześciennych gruntu. Uszkodzeniu uległa ściana budynku elektrowni, pod zwałami ziemi znalazły się też pomieszczenia technologiczne i 60-metrowy odcinek drogi łączący Lubsko z Krosnem Odrzańskim.

    Pod ziemią znalazł się plac manewrowy wraz z bocznicą kolejową. Jak wówczas podkreślano, że to musiał być cud, ale podczas zdarzenia nie ucierpiał żaden z pracowników zakładu, ani ludzie z jadącego skarpą malucha.

    Natychmiast rozpoczęły się spekulacje. Czy to były ruchy tektoniczne, czy Niemcy spartaczyli robotę...? Według ekspertów, osuwisko nie miało związku z działalnością elektrowni. Przyczyn katastrofy upatrywano w naturalnym kształcie stromej skarpy zbudowanej z piaszczystych gruntów oraz podniesieniu się wód gruntowych.

    Specjaliści zwrócili też uwagę na obciążenie wynikające z ruchu ciężkich samochodów drogą u szczytu skarpy. Dziś na tym odcinku obowiązuje zakaz wjazdu samochodów o wadze pow. 3,5 tony.

    Gdy już obejrzymy zalew warto ruszyć na wycieczkę wzdłuż 22-kilometrowego Kanału Dychowskiego, który także jest dziełem sztuki hydrotechnicznej. To tzw. kanał derywacyjny zbudowany w latach 1933-36 zaopatrujący w wodę zbiornik. Kanał zasilany jest wodą Bobru i łączy miejscowości Krzywaniec i Dychów. Wędrując dotrzemy do położonych między Krzywańcem i Krzystkowicami pozostałości fabryki amunicji.

    Tutaj największe wrażenie robią tzw. silosy. Jak chce plotka to wyrzutnie rakiet V1 i V2. Z kolei fantaści twierdzą, że z tzw. pochylni startowały z niej odrzutowce. Spokojnie, wytłumaczenie jest bardziej banalne, ale spacerując tutaj trzeba uważać. W lesie pod mchem nagle otwierają się studzienki. W budynku kotłowni co chwila pojawia się niewielki szyb. Niektóre podziemne elementy budowli - pozbawione jakichkolwiek zabezpieczeń - sięgają kilka, a nawet kilkanaście metrów w głąb.

    W 1940 r. Niemcy rozpoczęli budowę ogromnego kombinatu fabryki chemicznej DAG - Alfred Nobel - Dynamit Kation Gesellschaft. Na obrzeżach fabryki umieszczono wielonarodowościowy obóz pracy. Cały kombinat zajmował obszar o powierzchni 30-35 km kw.

    Od 1941 r. pełną parą ruszyła produkcja materiałów wybuchowych - prochu nitrocelulozowego i materiałów inicjujących. Opracowano tutaj także prototyp nowych rodzajów amunicji. Skomplikowaną budowę ma także system rozwiązań hydrotechnicznych i technologicznych zakładu. Plątanina kanałów, basenów, tam, zbiorników i studni to nieodgadniona zagadka. Jak chcą niektórzy, zagadka nadal niebezpieczna. Wystarczy spojrzeć na baseny oczyszczalni ścieków, które po dziś dzień barwią się na różne kolory.

    Silnie żrące ścieki fabryczne neutralizowano w kompleksie oczyszczalni. Wchodziły do niego dwa czterokomorowe baseny rozdzielone skomplikowanym systemem filtrów i osadników, sieć kanałów oraz pomp. Przez cały teren fabryki przechodzi kanał, do którego wpadają kolektory o średnicy 20-60 cm. Kanał, ukryty pod ziemią, odprowadzał do Bobru oczyszczone ścieki.

    To właśnie ten system - obok silosów - sprawił, że obszar ten tak działa na wyobraźnię poszukiwaczy skarbów. Jak chce legenda, tutaj także pod ziemią jest system korytarzy, które mają połączenie z Brożkiem, Międzyrzeckim Rejonem Umocnionym, a może nawet z Berlinem...


    Nieruchomości z Twojego regionu

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Wszystkie komentarze (1) forum.gazetalubuska.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      GazetaLubuska.pl poleca:

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama