Łykamy miliony tabletek

    Łykamy miliony tabletek

    Sylwia Malcher-Nowak

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    W tym roku lubuski fundusz zdrowia dopłaci 145 zł do lekarstw kupionych przez każdego ubezpieczonego. W 2007 na refundację leków fundusz zaplanował aż 164 mln zł.
    Te przeterminowane leki sa warte ponad 2 tys. zł. Pacjent kupił je na zapas i nie zdążył ich zużyć.

    Te przeterminowane leki sa warte ponad 2 tys. zł. Pacjent kupił je na zapas i nie zdążył ich zużyć. ©fot. Tomasz Gawałkiewicz

    Do jednej z zielonogórskich aptek pewien starszy pacjent przyniósł niedawno worek przeterminowanych leków.

    - Byłam w szoku - mówi aptekarka (nazwisko do wiadomości redakcji). - To były nowe, zamknięte jeszcze opakowania. Głównie zagraniczne leki przeciwastmatyczne. Policzyłam, że są warte ponad 2 tys. zł. Prawdopodobnie lekarze przepisywali mu po kilka opakowań, bo o to prosił. Potem dostawał je w jakiejś aptece w promocji za 1 grosz.


    Recepty ze spisu

    Kupując w promocjach pacjent wydaje niewiele, ale fundusz zdrowia każdą receptę musi zrefundować, czyli zapłacić ze składek wszystkich mieszkańców regionu.

    - W 2004 r. na refundację leków wydaliśmy ponad 143 mln zł - wylicza Jolanta Krug z lubuskiego NFZ. - W przyszłym zaplanowaliśmy na to już ponad 164 mln zł.

    Zdaniem pracowników funduszu, lekarze przepisują zbyt dużo leków. Nie zgadza się z tym lekarz rodzinny z Zielonej Góry Janusz Tylewicz. - Fundusz dopłaca coraz więcej do leków, bo na rynek wchodzą nowe, zagraniczne, drogie specyfiki - mówi. - Lekarz tak naprawdę nie wie, ile dany lek kosztuje.

    Zdaniem Tylewicza, najlepiej gdyby fundusz stworzył listę leków, które lekarze powinni przepisywać w pierwszej kolejności. Na to jednak nie zgodzą się firmy farmaceutyczne.

    Dwie książeczki

    Z badań przeprowadzonych przez IMS Health i Ministerstwo Zdrowia wynika, że zjadamy najwięcej leków w Europie. Zarówno tych na receptę, jak i pozostałych. - Pacjenci, zwłaszcza starsi, bardzo ulegają reklamom - mówi Tylewicz. - I jest to niebezpieczne.

    Dlaczego? - Większość popularnych i często stosowanych równocześnie leków, mimo pozornie odmiennego działa-nia, ma bardzo podobny skład - wyjaśnia Justyna Pujdak-Osik, prezes Unii Farmaceutów.

    Łatwo więc o przedawkowanie. - Niedawno pewna pacjentka przyznała mi się, że ma dwie książeczki RUM - mówi jedna z zielonogórskich aptekarek. - Z każdą chodzi do innego psychiatry. Każdy przepisuje jej te same, lub podobne leki, nie wiedząc o sobie nawzajem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo