JANINA KARCZ-KOŁŁĄTAJ

    JANINA KARCZ-KOŁŁĄTAJ

    GRAŻYNA ZWOLIŃSKA 0 68 324 88 44 gzwolinska@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Rozmowa z lek. med. JANINĄ KARCZ-KOŁŁĄTAJ, od lat zajmującą się problemami otyłości

    JANINA KARCZ-KOŁŁĄTAJ

    JANINA KARCZ-KOŁŁĄTAJ


    Od 21 lat zajmuje się leczeniem zaburzeń żywienia. Jest internistką, absolwentką Akademii Medycznej w Poznaniu. Obecnie mieszka w Międzyrzeczu. Jest właścicielką Centrum Leczenia Otyłości w Zielonej Górze. Lubi pływać, jeździć na nartach, podróżować. Jej córka i zięć też są lekarzami.




    - Dlaczego tak często wraz z latami przybywa nam kilogramów?

    - Bo z wiekiem spowalnia się tempo przemiany materii, a my nie uwzględniamy tego w sposobie żywienia i spędzania czasu wolnego. Skutkiem jest nadwaga, przeradzająca się w otyłość.


    - Ale nie wszyscy, którzy się starzeją, tyją.

    - Bo należą do tych 10 proc. Polaków, którzy są tak zaprogramowani przez naturę, że nie mają żadnych problemów z utrzymaniem właściwej wagi.


    - Szczęśliwcy. A co z pozostałymi 90 procentami?

    - Mają mniejsze lub większe kłopoty z figurą.


    - Tylko usiąść i płakać...

    - Wprost przeciwnie. Nie należy się poddawać. Przy pomocy zmiany stylu życia i żywienia naprawdę wiele można osiągnąć.


    - Ale to nie takie proste. Są kobiety wciąż walczące z nadwagą, niestety, z marnym skutkiem.

    - Nikt nie powiedzial, że to jest proste. Wymaga konsekwencji, a przede wszystkim motywacji.


    - Właśnie, a często jest tak, że w pewnym wieku już nam się nie chce. Bo niby dla kogo? Dla męża?

    - A czemu nie? Na pewno nie będę doradzać nowego mężczyzny, choć to doskonały bodziec do zabrania się za siebie.Poradzę natomiast, żeby nie zamykać się w domu, wyjść do ludzi. To mobilizuje do dbania o wygląd, a więc i o sylwetkę. Bo, powtarzam, najważniejsze w walce z dodatkowymi kilogramami jest znalezienie motywacji.


    - Ale grubaska woli się nigdzie nie pokazywać. Wstydzi się swojej tuszy.

    - To błędne koło, które musi przerwać. Wiem, że trudno to zrobić, zwłaszcza kobietom w okresie klimakterium. Z powodu zmian hormonalnych mają często okresy smutku, lęku, niepewności. Czasem towarzyszą temu napięcia nerwowe, które, niestety, rozładowywane są jedzeniem. Bywa też, że powodem sięgania po jedzenie jest nuda.


    - Nie wszystkie panie w średnim wieku mają za dużo czasu...

    - To prawda. Ale te aktywne zawodowo, przemęczone, żyjące w ciągu dnia w napięciu, też często odreagowują stresy wieczornym celebrowaniem jedzenia. To ich sposób na wyciszenie się. Niebezpieczne jest też popijanie alkoholu, zwłaszcza jeśli zdecydowałyśmy się na dietę. Już kieliszek czy dwa mogą osłabić wolę jej przestrzegania.


    - Są też ludzie, którzy całkiem dobrze czują się ze zbyt dużą wagą. Na pewno więcej wśród nich mężczyzn, ale i kobiety się zdarzają. Czy takie osoby też powinny schudnąć?

    - Oczywiście. Choćby dla zdrowia. Wiele schorzeń znacznie częściej występuje u osób otyłych.


    - Odradza więc pani siedzenie przed telewizorem, choć to takie miłe? Dzieci odchowane, można przeznaczyć trochę czasu dla siebie...

    - I przeznaczmy. Ale nie na siedzenie z chipsami czy orzeszkami w fotelu, lecz chociaż na dłuższy spacer.


    - Dziękuję.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo