Nie głoduje

    KATARZYNA BOREK (68) 324 88 64 kborek@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Pani Ania z wagi 112 kg spadła do 90. Zapowiada, że tak, jak nam obiecała, zrzuci ostatnie osiem kilogramów. I na tym nie poprzestanie, choć za trzy miesiące kończy się nasza akcja odchudzania.
    Akcję chcemy prowadzić w "Babskich wtorkach" do października. Twarzą jest pani Ania z Zielonej Góry. Propozycja "GL" spadła jej jak z nieba. - To bodziec, którego potrzebuję, aby schudnąć - mówiła trzy miesiące temu. Dziś mamy już półmetek, więc czas na podsumowania.

    Nie głoduje

    PRZED
    biust: 126 cm
    talia: 112 cm
    biodra: 126 cm
    W TRAKCIE
    biust: 112 cm
    talia: 98 cm
    biodra: 110 cm



    Gdy zaczynałyśmy naszą akcję, pani Ania ważyła 112 kilogramów.
    Kupowała ubrania nie te, które jej się podobały, ale które pasowały. Podjęła wyzwanie, by na "oczach czytelników" w ciągu pół roku schudnąć minimum 30 kilogramów. Była bardzo szczęśliwa, gdy kilka tygodni temu w ramach urodzinowego prezentu kupiła sobie pomarańczowe spodnie w "normalnym" sklepie. Pasowały, bo dziś waga wskazuje 22 kilo mniej. Pani Ania zapowiada, że to dopiero początek. Zrzuci jeszcze dychę, a potem kolejną, aby nabrać figury. Oduczyła się nieregularnych posiłków, zapominania o zjedzeniu śniadania, pochłanianiu słodkich drożdżówki i wieczornego łasuchowania. Teraz zajada się świeżymi warzywami, chudym mięsem i twarogiem, jogurtami i zupami z mrożonek gotowanych na kostce rosołowej. - Wogóle nie chodzę głodna - chwali się zielonogórzanka.

    Nie popuści

    KATARZYNA BOREK


    ANETA DWORAK, instruktorki ćwiczeń, prezeska zielonogórskiego Klubu Puszystych Super Linii, w którym odchudza się pani Ania: - Ania jest dzielna i świetnie się trzyma. Przestrzega diety, dlatego ma takie spektakularne efekty. Aby chudnąć, trzeba jeść. Nie wolno wierzyć w diety-cud, bo nie jest łatwo oszukać organizm. Gdy dostanie zbyt małą liczbę kalorii, spowalnia przemianę materii na wypadek, gdyby miał dłużej głodować. I nici z chudnięcia. A organizm pani Ani nie dostaje sygnałów, że będą chude dni, dlatego nic nie magazynuje. Na półmetku akcji jestem przekonana, że Ania zrzuci jeszcze więcej niż zapowiadała, choć już nie będzie tak łatwo. Najbardziej mordercza i wyczerpująca jest walka z ostatnim zbędnym tłuszczykiem.



    Pani Ania od początku ostro trzyma się wyznaczonej diety. Jak w zegarku je pięć niskokalorycznych posiłków dziennie. Zapiski z "frontu walki" z tłuszczykiem są dla was ściągą, jak rozsądnie schudnąć. Bez głodówek, bez efektu jo-jo. Akcja cieszy się wielkim zainteresowaniem czytelniczek. Dopingujecie panią Anię, same też próbujecie zrzucić zbędne kilogramy. Choćbyście kolekcjonowały je od dzieciństwa. Pani Ania też od małego miała tendencję do tycia. Była zdrowa jak koń, ale przez nadwagę narzekała na kondycję. Bywała zmachana, gdy wchodziła po schodach. Tak jak wy nie mogła zrzucić kilogramów, które przybyły jej w ciąży. Też "zajadała" kłopoty. A jednak teraz wygrywa walkę z tłuszczykiem.
    Wszystkim nam może się udać.

    CZĘŚĆ I


    CZĘŚĆ II


    CZĘŚĆ III


    CZĘŚĆ V


    CZĘŚĆ VI

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo