"Niemiec" znaleziony, czyli krótkofalowcy na tropie...

    "Niemiec" znaleziony, czyli krótkofalowcy na tropie meteosond

    (kr), rkowalik@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Znaleźć nieuszkodzoną sondę to prawdziwa gratka

    Znaleźć nieuszkodzoną sondę to prawdziwa gratka ©Internet

    Niektórzy stoją na wiaduktach i liczą pociągi, inni wyczekują w okolicy lotnisk, by nie przegapić żadnego numeru samolotu. Polscy krótkofalowcy mają inne hobby. Uganiają się za sondami wysyłanymi przez placówki meteorologiczne. Rekordziści mają na swoim koncie nawet 38 znalezionych urządzeń.
    Znaleźć nieuszkodzoną sondę to prawdziwa gratka

    Znaleźć nieuszkodzoną sondę to prawdziwa gratka ©Internet

    Radiosondy wysyła kilka razy dziennie Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej z odziałów w Legionowie, Wrocławiu i Łebie. Te też są oczywiście poszukiwane, ale największą radość sprawia zlokalizowanie i znalezienie tzw. Niemca, czyli sondy wysyłanej z Wettermuseum w podberlińskim Lindenbergu. "Niemiec znaleziony! - obwieścił 1 kwietnia na forum poszukiwaczy sond jeden z internautów. Miałem ochotę wybrać się po "Niemca". Już nawet w samochodzie siedziałem, ale pogoda zweryfikowała moje plany - napisał inny.

    Bo sondy wielkości paczki papierosów latają nad naszymi głowami bez względu na warunki atmosferyczne, a nawet można powiedzieć, że właśnie wtedy, kiedy wietrznie i zimno, przesyłane przez nich dane są szczególnie cenne. Taka sonda niesiona jest przez 200-300 km przez balon, który wznosi ją nawet na 30 km w górę. Sonda niemiecka może operować także nad naszym krajem, bo przecież pogoda nie zna granic. Kiedy leci, przekazuje na ziemię informacje dotyczące temperatury, siły wiatru, czy wilgotności. Wtedy jest bezcenna. Kiedy spadnie, może stać się trofeum na półce poszukiwacza. Ponoć kiedyś IMiGW dołączał do takiej sondy kartkę, z prośbą o zwrot, ale oferowane 5 zł. znaleźnego nikogo do tego nie zachęcało.

    Sprawne ręce i mózg poszukiwacza zrobią z sondy przydomową stację meteo


    Co zatem z taką sondą począć? To zależy w jakim stanie przetrwa ona upadek z wysokości. Jeśli w całkiem niezłym (na przykład balon zawiśnie na drzewie), sprawne ręce i mózg poszukiwacza zrobią z niej przydomową stację meteo. W internecie można też znaleźć strony z forum, na którym - jak czytamy - toczy się "burza mózgów, co po odnalezieniu sondy można z nią zrobić". Także stamtąd dowiadujemy się, że rekordziści mają na swoim koncie nawet 38 znalezionych urządzeń.



    Dla wielu zabawa kończy się na tropieniu sondy. Ale co innego namierzyć taką sondę, potem obserwować na ekranie komputera jej lot, a co innego pojechać tam, gdzie spadła. To gra pełna niewiadomych. "Udajemy się w przybliżone miejsce upadku - domki jednorodzinne i pola" - pisze poszukiwacz sond z Wrocławia. "Radia w dłoń i działamy. Nagle zrywa się śnieżyca, a ja dostrzegam na polu unoszący się spadochron i całkiem spory kawałek balonu, krzyczę i biegnę co sił za tym czymś. Silny wiatr unosi spadochron, ucieka nam w kierunku szosy! Po morderczej gonitwie udaje się złapać spadochron, ale brak sondy! No to szukamy dalej, chodzimy po polu. Damian idzie w kierunku posesji, ja zostaje na polach, jest sygnał - nie ma sygnału...? Nagle krzyczy: Jeeest! Sonda leżała na posesji gdzie pilnował ją bardzo miły pies".

    Staliśmy obok spadochronu, a po lince doszliśmy do sondy

    Aby sondę odnaleźć, potrzebny jest nie tylko specjalistyczny sprzęt, odpowiednia wiedza, ale także spore samozaparcie. "Idziemy za ciosem. Serwery padają, aprs nie działa, ale my się nie poddajemy. Nie odpuszczamy jeśli mamy takie okazje do bliskich spotkań sond. Gdy sonda była koło Wrocławia, wiedzieliśmy już, że poleci jeszcze dalej w kierunku Oławy. Ruszyliśmy w drogę. Gdy spadła w okolicach Marcinkowic, udało się już zdekodować sondę leżącą na ziemi. I znowu szukamy sygnału w samochodzie, aby był możliwie najmocniejszy. Zatrzymaliśmy się, no i w drogę. Zimno, wieje. Temperatura odczuwalna chyba z minus 10. Idziemy miedzą, rozglądamy się. W końcu namierzyliśmy kierunek sygnału i poszliśmy jak po sznurku. Za chwile staliśmy obok spadochronu, a po lince doszliśmy do sondy, która zaczepiła się o drzewa i tak wisiała. Hubert poświęcił się i wskoczył w krzaki ratując sondę. No i tak mamy naszą dzisiejszą niemiecką" - cieszył się 3 kwietnia poszukiwacz sond z Blachowni k. Częstochowy.

    Przeczytaj też: Tenisowy Fed Cup w Zielonej Górze: Agnieszka Radwańska zagra z Martiną Hingis!

    Sonda może spaść w szczerym polu, na czyjeś podwórko, ale też w środku miasta. Wtedy może być problem. W grudniu 2006 r. taki balon meteo wylądował na moście Pokoju w centrum Wrocławia powodując, jak donosiła prasa, wielogodzinny paraliż na drogach. Policja wzięła sondę za ładuneki wybuchowy, a miasto utonęło w korkach, ewakuowano okoliczne budynki, zakęcono gaz i wyłączono prąd. Odetchnięto dopiero wtedy, kiedy synoptyk rozpoznał w bombie sondę meteo.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      taq

      Wszystkie komentarze (2) forum.gazetalubuska.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      GazetaLubuska.pl poleca:

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama