W Łagowie odbywa się międzynarodowa konferencja poświęcona ochronie i rekultywacji dorzecza Odry. Mówiono przede wszystkim o kopalniach węgla brunatnego. O tych działających i tych dopiero planowanych.

Jak podkreślają obecni na konferencji fachowcy wobec wyczerpania zasobów gazu ziemnego i ropy naftowej węgiel brunatny może stać się dominującym surowcem energetycznym. To nieco wbrew postulatom ekologów, którzy twierdzą, że stawianie na węgiel to archaiczny sposób rozwiązywania problemów energetycznych. Tymczasem ta dyskusja ma dla nas kluczowe znaczenia, gdyż 16 proc. krajowych zasobów tego surowca znajduje się w Lubuskiem. Mamy także tradycje - pierwszą kopalnię zbudowano w 1840 roku w Zielonej Górze, ale surowiec ten wykorzystywano znacznie wcześniej na skalę lokalną.

Dziś jest on już eksploatowany jedynie w Sieniawie, ale to ma się zmienić. Udokumentowano przecież bogate złoża m.in. w rejonie Cybinki, Babina, Gubina, Mostów, Rzepina, Sadowa i Torzymia. Mimo porażki idei budowy kopalni odkrywkowej w referendach w gminach Brody i Gubin energetycy łakomie patrzą przede wszystkim na złoża na tym terenie. I nie zrażają się przeciwnościami zapowiadając, że w bliskiej przyszłości ruszy tutaj eksploatacja węgla. Rzecznicy tego przedsięwzięcia dodają, że dalszy rozwój górnictwa węgla brunatnego jest niepowtarzalną szansą dla rozwoju. Przeciwnicy natychmiast wysuwają argumenty ochrony środowiska.

Łagowska konferencja prezentuje najnowsze osiągnięcia w dziedzinie eksploatacji węgla i ochrony środowiska naturalnego - stosowane w kopalniach niemieckich i polskich. Ma być proekologicznie, a samorządy odniosę niemal wyłącznie korzyści.

- Doskonale, że taka konferencja jest organizowana, szkoda tylko, że nie zaproszono przedstawicieli zainteresowanych samorządów - mówi wójt gminy Brody Zbigniew Wilkowiecki.

Przeciwnik budowy kopalń w gminie Brody Paweł Mrowiński mówi wprost, że jest zbulwersowany, iż o eksploatacji złóż mówi się tak pewnym tonem w kontekście wyraźnego "nie” społeczności lokalnej.

- Po co zatem to referendum organizowano? - pyta Mrowiński. - Na szczęście mamy tak skonstruowane prawo, że można bronić się przed inwestycjami tak bardzo szkodzącymi środowisku. I można odwołać się do przepisów Unii Europejskiej.