Okazuje się, że wpływ na ceny mleka, nabiału i w tym masła ma likwidacja kwot mlecznych w Unii Europejskiej, wymiana stad bydła w Australii, Oceanii i Nowej Zelandii, zwiększony z Polski eksport masła, a nawet nasz krajowy program 500+.

Obecnie 200-gramowa kostka masła kosztuje przeciętnie nawet siedem lub więcej złotych. Parę miesięcy temu cena była prawie o połowę niższa. Sklepy chcąc przyciągnąć klientów organizują promocje.

Co się z nabiałem dzieje

Jak twierdzi dr hab. Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie przyczyny takiego stanu są wewnętrzne, czyli krajowe i zewnętrze - związane z sytuacją na świecie.

Przyczyną jest mniejsza od potrzeb produkcja mleka, a wiadomo, że gdy w gospodarce rynkowej zaczyna czegoś brakować, to jego cena rośnie, a gdy jest nadmiar, to maleje.

Mleko i nabiał drożeją na całym świecie. A Polska gospodarska jest otwarta i to co się dzieje na rynkach światowych ma wpływ i na nasz.

Likwidacja kwot

Obecnie produkcja mleka na świecie jest za mała. Sytuacja taka spowodowana jest tym, że dwa lata temu w całej Unii Europejskiej zlikwidowano kwoty mleczne. To wywołało najpierw wzrost produkcji, bo za większe dostawy rolnicy nie byli już karani. Zaczęli więc produkować więcej mleka, a wtedy było go za dużo w stosunku do potrzeb i jego ceny spadły. Wielu rolnikom produkcja przestała się opłacać, więc ograniczyli ją lub zlikwidowali.

Z 2,5 tysiąca krów zostało 500

Spółdzielcza Agrofirma w Witkowie pod Stargardem, która gospodaruje na około 13 tysiącach hektarów, posiadała jedno z największych stad bydła mlecznego w kraju. Liczyło dwa i pół tysiąca krów mlecznych. Obecnie zostało ich tu tylko 500. Miała też olbrzymie sześćdziesięcioletnie doświadczenie w ich hodowli oraz w produkcji mleka.

Dlaczego z niej zrezygnowała? Ano dlatego, że stała się ona zupełnie nieopłacalna. Witkowo za litr mleka otrzymywało 80 groszy. Była to cena stanowczo za mała. Ponieważ firma sprzedawała 1,5 mln litrów mleka miesięcznie, a rocznie 20 milionów litrów, całość w klasie ekstra, czyli najwyższej, to ponosiła olbrzymie straty. Teraz sprzedaję około 400 tysięcy litrów mleka miesięcznie.

- Czekaliśmy bardzo długo na wzrost cen mleka, ale się nie doczekaliśmy - mówi Leszek Jędrych z Agrofirmy Witkowo. - Tylko dlatego, aby nie ponosić strat, postanowiliśmy znacznie zmniejszyć produkcję mleka. Gdybyśmy mieli takie ceny mleka, jakie są obecnie, nawet gdyby było to 1,20 zł za litr, to byśmy produkcji nie ograniczali. Teraz już na pewno nie wrócimy do krów mlecznych, ani do produkcji mleka, ponieważ sprzedaliśmy inwentarz, urządzenia dla niego, a fermy mleczne przerobiliśmy na obiekty dla bydła mięsnego. Nie ma więc o czym mówić, klamka zapadła.

Niestety, Witkowo nie jest jedynym gospodarstwem, które bardzo ograniczyło produkcję mleka. Podobnie postąpiło wielu hodowców bydła mlecznego w Polsce i w całej Unii Europejskiej.

Wymiana stad w Australii

Likwidacja kwot mlecznych w Unii Europejskiej to jednak tylko jedna z przyczyn wzrostu cen mleka i wytwarzanych z niego produktów.

Na to wszystko złożyła się też trwająca obecnie w Australii, Oceanii i Nowej Zelandii, czyli u głównych dostawców tego surowca na światowe rynki, wymiana stad bydła. Likwidują krowy stare, więc jest ich mniej, a cielaki, z których mają wyrosnąć jałówki, piją dużo mleka. Farmerzy mniej go sprzedają, więc zaczęło go brakować i jego cena zaczęła rosnąć.

Masło jedzie za granicę

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny od czerwca ubiegłego roku do tego cena mleka wzrosła o 33 procent i dalej rośnie. Rosną więc ceny produktów mleczarskich.

Dlaczego jednak tak bardzo podrożało w sam raz masło?

Jak tłumaczą specjaliści: po prostu bardzo wzrosło jego spożycie i to nie tylko w Polsce, bo wtedy można łatwo uzupełnić braki poprzez import, ale na całym świecie.

- Obecnie rośnie spożycie masła na świecie, a głównie w USA. Tam trwa wielka kampania, aby jeść masło, zamiast margaryn czy innych tłuszczów utwardzonych - tłumaczy dr hab. Krystyna Świetlik. - Wysokie ceny masła na świecie spowodowały, że w Polsce wydatnie zwiększył się eksport tego produktu, bo stał się on bardzo opłacalny. A na dodatek u nas w kraju też wzrosło zapotrzebowanie na ten towar, wywołane zwrotem wynagrodzeń, najniższych emerytur, a także programem 500+. Wiele rodzin, które ze względów finansowych musiały ograniczać spożycie masła, teraz - mimo iż jego cena bardzo wzrosła - mogą kupować go tyle, ile chcą.

Co nas czeka

Jaki poziom mogą osiągnąć ceny nabiału?

- Sądzę, że pod koniec tego roku, a najpóźniej na początku przyszłego zacznie on tanieć, a to dlatego, że skończy się wymiana stad bydła w Australii i dzięki znacząco wzrośnie światowa produkcja mleka oraz jego dostawy - uważa Świetlik. - Poza tym wysokie ceny na pewno spowodują wzrost produkcji. Część rolników w Polsce i w Unii Europejskiej nastawionych na hodowlę bydła mlecznego będzie zwiększać jego stada.Przed kilku laty za kostkę masła żądano w sklepach prawie sześć złotych, a potem jej cena spadła do około 3,50 zł czy nawet trzech złotych. Przez pewien czas bardzo podrożał cukier, do sześciu złotych za kilogram, a obecnie kosztuje około dwóch złotych. I tym razem sytuację na pewno ureguluje rynek.

W gospodarce rynkowej tak już jest, że gdy czegoś brakuje, to tego cena rośnie, a gdy są nadwyżki jakiegoś towaru, to cena maleje.

Ceny: Ile rolnik dostaje za mleko

Według Głównego Urzędu Statystycznego cena skupu mleka w czerwcu 2017 roku wyniosła 133,01 zł za jeden hektolitr i była wyższa o 33 proc. niż w czerwcu 2016 roku i o 1,1 proc. od ceny wypłaconej w maju 2017 roku.

Najwyższe ceny w czerwcu 2017 roku uzyskiwali rolnicy z województw:

- podlaskiego - 140,51 złotych za hektolitr

- warmińsko-mazurskiego - 137,93 zł/hl

- lubelskiego - 134,28 zł/hl

Najniższe ceny w czerwcu obowiązywały w województwach:

- małopolskim - 120,60 zł/hl

- łódzkim - 122,09 zł/hl

- świętokrzyskim - 123,31 zł/hl

W województwie zachodniopomorskim za hektolitr mleka płacono średnio 132,92 zł, a w województwie pomorskim - 133,58 zł.

Tekst irena boguszewska