Zaczynał w spółdzielni

    Zaczynał w spółdzielni

    AGNIESZKA HAŁAS 0 68 324 88 71 ahalas@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Jerzy Skrzypek zaczynał działalność na domowym podwórku. Teraz ma dużą firmę wulkanizatorską w Babimoście.
    Wszystko zaczęło się w 1991 roku od naprawiania samochodów. Na początku lat 90. blacharstwo było na czasie. Jerzy Skrzypek z Nowego Kramska otworzył warsztat w swoim domu. Od zawsze interesował się motoryzacją. Auta używane sprowadzał z Niemiec, naprawiał je, wyklepywał, odnawiał. Potem zmieniły się przepisy i przestało opłacać się przywozić samochody z zagranicy. - Postanowiłem się wyspecjalizować - opowiada Skrzypek.
    Pojechał do Poznania i zrobił kursy dotyczące naprawy opon samochodów ciężarowych i kurs obsługi klientów. Z takim przygotowaniem mógł zacząć nowy interes. Również związany z samochodami.

    Zaczynał w spółdzielni

    Na początku pan Jerzy wynajął pomieszczenie od Gminnej Spółdzielni w pobliskim Babimoście. Zdecydował się na wulkanizację. To dobry region na taki interes. Połowa jego zleceń pochodzi od rolników. Naprawia ogumienie maszyn rolniczych. Skuteczniejsza niż reklama okazała się poczta pantoflowa. Cała okolica dowiedziała się o jego firmie. Ma sporo stałych klientów. Choć część osób pochodzi z zewnątrz. - Pojawiają się ci, którzy chcą naprawić aluminiowe felgi o nietypowych rozmiarach - zdradza Skrzypek.
    Kiedy interesy zaczęły dobrze iść, zdecydował się na własną siedzibę firmy. Od razu zaczął od 350 mkw. W Babimoście stanął budynek z pomieszczeniami do naprawy ogumienia i pomieszczeniami biurowymi. Jest tu zatrudnionych jeszcze czterech pracowników. - Rzadko zdarza się, że jestem czysty - śmieje się Skrzypek. - Zawsze pracuję razem z nimi.

    Kawa o szóstej rano

    - O interes trzeba dbać - zdaje sobie sprawę pan Jerzy. W warsztacie pracuje codziennie, a w niedzielę siedzi przy papierach i sprawdza rozliczenia. W dni powszednie budzi się o 5.30 i szykuje się do pracy. - O szóstej rano robimy kawę na rozruch i otwieramy warsztat - opowiada.
    Z pracy wychodzi o 18.00. Teraz szykuje się jeszcze więcej pracy. Zbliża się zima, więc ludziom trzeba będzie wymienić opony na zimowe.
    Mimo że w okolicy powstaje obwodnica, pan Jerzy nie boi się, że straci klientów. Po sześciu latach istnienia firmy wiedział już o nim cały region. To rolnicy stąd stanowią grupę jego stałych klientów.
    Skrzypek nie tylko się nie boi, ale chce poszerzyć swoją działalność. Dokupił pole w pobliżu siedziby swojej firmy. Ma zamiar założyć tu warsztat i salon sprzedaży samochodów. Musi się tylko zdecydować, czy starych czy nowych.
    W ciągu całej kariery nie narzekał na problemy. - Jedynym kłopotem są czasami gadatliwi klienci - uśmiecha się przedsiębiorca. - Zdarzało się, że opowiadali mi kilkuletnią historię kół.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo