CZESŁAW WACHNIK 0 68 324 88 29 cwachnik@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Rozmowa z PIOTREM TRZMIELEM, pracownikiem komisu samochodowego w Zielonej Górze
    PIOTR TRZMIEL  Lat 25, kawaler, mieszka w Zielonej Górze, sprzedawca w komisie, interesuje się sportem i turystyką.

    <B>PIOTR TRZMIEL </B> Lat 25, kawaler, mieszka w Zielonej Górze, sprzedawca w komisie, interesuje się sportem i turystyką. ©fot. Tomasz Gawałkiewicz


    - Czy używane samochody mają wzięcie?

    - Znacznie większe niż auta nowe. Powód jest prosty. Za dwu, trzyletnie auto w doskonałym stanie trzeba zapłacić o połowę mniej, niż za oferowane w salonie. A są przypadki, kiedy cztero, pięcioletni samochód, np. amerykański chrysler kosztuje cztery, a nawet pięć razy mniej, niż musielibyśmy zapłacić za nowy.


    - Jakie auta są bardziej poszukiwane, wcześniej kupione w Polsce czy też przywiezione np. z Niemiec czy Szwajcarii?

    - Nie ma reguły. Jeszcze kilka lat temu klienci częściej decydowali się na samochody z polskim rodowodem. To się jednak zmieniło. Doskonale wiedzą, że samochód sprowadzony, np.
    ze Szwajcarii jest najczęściej w lepszym stanie od podobnego auta kupionego w Polsce. Nawet, jeśli zagraniczny ma większy przebieg. W krajach zachodnich bardziej się dba o samochody, regularnie serwisuje, są tam lepsze drogi i oleje. Właściciel w razie awarii zakłada nowe części zamiast używanych. To ma wpływ na stan techniczny, szczególnie przy pojazdach wieloletnich.


    - O co pytają poszukujący samochodu?

    - O cenę oraz rodzaj silnika, benzynowy czy diesel. Te drugie są nadal chętniej kupowane. Co może zaskakujące, klienci rzadko pytają o samochody zasilane gazem LPG. Ważny jest też przebieg auta, pochodzenie, czy był bity, a później zaczyna się drobiazgowe oglądanie i jazda próbna.


    - A przy tym oglądaniu, co decyduje o zakupie?

    - Klienci rzadko są sami. Przychodzą z rodziną, fachowcem, mechanikiem. I to właśnie oni oglądają silnik, zawieszenie, sprawdzają lakier itp. Ponadto wielu klientów jedzie potem z autem do stacji diagnostycznej. My zresztą chcemy, by samochód przechodził taką szczegółową ocenę. Jeśli klient zauważy jakąś usterkę, możemy na miejscu ją usunąć np. wymienić żarówkę czy inny drobiazg. To lepsze, niż gdyby kupujący przyjechał do nas z pretensjami za kilka dni.


    - Dziękuję.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    PREMIERY

    SAMOCHODY UŻYWANE

    WARTO WIEDZIEĆ

    PRZEPISY

    PORADY