Dostęp do gier z ratingiem +18 tylko dla pełnoletnich?...

    Dostęp do gier z ratingiem +18 tylko dla pełnoletnich? Pomysł może okazać się nietrafiony

    Mateusz Mucharzewski

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Pomysł związany z regulacją gier komputerowych może okazać nietrafiony, chociażby ze względu na  skalę piractwa i coraz większą popularność dystrybucji

    Pomysł związany z regulacją gier komputerowych może okazać nietrafiony, chociażby ze względu na skalę piractwa i coraz większą popularność dystrybucji cyfrowych. ©Rockstar Games

    Pomysł nie jest nowy i powraca regularnie co jakiś czas. Tym razem za sprawą Rzecznika Praw Obywatelskich.
    Pomysł związany z regulacją gier komputerowych może okazać nietrafiony, chociażby ze względu na  skalę piractwa i coraz większą popularność dystrybucji

    Pomysł związany z regulacją gier komputerowych może okazać nietrafiony, chociażby ze względu na skalę piractwa i coraz większą popularność dystrybucji cyfrowych. ©Rockstar Games

    Pani profesor Irena Lipowicz, aktualnie pełniąca funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich, zwraca uwagę na rzekomą szkodliwość gier komputerowych na psychikę dzieci. Za jeden z przykładów podaje scenę tortur z GTA V. Według niej konieczne jest wprowadzenie stosownych zmian w przepisach, analogicznych do tych obwiązujących w większości państw europejskich, głównie zachodnich. Tam sprzedawcy mają obowiązek sprawdzania wieku osób kupujących gry.
    Jeśli dany produkt posiada rating wiekowy +18, kupić go może tylko pełnoletni. Za określenie, dla kogo odpowiedni jest dany tytuł odpowiada organizacja PEGI. Jej oznakowania znaleźć można również na pudełkach z grami komputerowymi sprzedawanymi w Polsce, ale mają one wyłącznie charakter informacyjny.

    Pani Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę głównie na fakt, że polskie dzieci nie są chronione tak samo jak ich rówieśnicy w innych europejskich państwach. Jednocześnie zaznacza, że drastycznie wzrosła ilość samobójstw wśród osób do czternastego roku życia. Według profesor Ireny Lipowicz nie istnieją badania, które potwierdzają związek tych statystyk z grami komputerowymi, ale mimo wszystko przykład ten przytaczany jest jako jeden z argumentów. Zdaniem Pani Rzecznik za wprowadzenie regulacji oraz kontrolę mogłoby odpowiadać Ministerstwo Edukacji Narodowej lub Urząd Komunikacji Elektronicznej. Za nieprzestrzeganie przepisów sprzedawcy mieliby płacić surowe kary finansowe.

    Pomysł regulacji sprzedaży gier komputerowych nie jest nowy i być może tym razem również nie zakończy się on konkretnymi zmianami. Biorąc pod uwagę skalę piractwa w Polsce oraz coraz popularniejszą dystrybucję cyfrową, trudno uwierzyć w realne i skuteczne sposoby egzekwowania takich przepisów.

    Przeczytaj też: Recenzja Battlefield: Hardline - zmiany w serii wyszły jej na dobre?


    Nieruchomości z Twojego regionu

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      GazetaLubuska.pl poleca:

      Wideo