Żeby wyszły z domów

    Żeby wyszły z domów

    Danuta Kuleszyńska

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Zanim Koło Gospodyń Wiejskich dorobi się własnego zaplecza, kobiety korzystać będą z prywatnych kuchni. Na zdjęciu sołtys Jadwiga Jankowicz (z lewej)

    Zanim Koło Gospodyń Wiejskich dorobi się własnego zaplecza, kobiety korzystać będą z prywatnych kuchni. Na zdjęciu sołtys Jadwiga Jankowicz (z lewej) i szefowa koła Maria Adamczewska. ©fot. Bartłomiej Kudowicz

    Sołtys Jadwiga Jankowicz zazdrościła sąsiednim wsiom, że ich mieszkanki potrafią się zintegrować. Sprawę wzięła w swoje ręce i zachęciła jabłonianki, by poszły w ich ślady.
    Zanim Koło Gospodyń Wiejskich dorobi się własnego zaplecza, kobiety korzystać będą z prywatnych kuchni. Na zdjęciu sołtys Jadwiga Jankowicz (z lewej)

    Zanim Koło Gospodyń Wiejskich dorobi się własnego zaplecza, kobiety korzystać będą z prywatnych kuchni. Na zdjęciu sołtys Jadwiga Jankowicz (z lewej) i szefowa koła Maria Adamczewska. ©fot. Bartłomiej Kudowicz

    W Jabłońcu Koło Gospodyń Wiejskich nie jest nowością. Istniało kilkanaście lat temu przy klubie rolnika.

    - Towarzystwo rozsypało się, bo kobiety zaczęły szukać pracy - wspomina Jadwiga Jankowicz. - Myślały wtedy głównie o sobie i swoich rodzinach. Na działalność nie miały czasu.

    Sołtys do koła też należała. Czasy te wspomina z łezką w oku. Bo gdyby nie chodziła na spotkania, to pewnie do dziś nie umiałaby tak wytrawnie gotować. - Trzy kursy skończyłam - podkreśla z dumą. - W przyrządzaniu mięs i ciast jestem naprawdę dobra.

    Kapcie i telewizor

    Powrót do tradycji. Tak Maria Adamczewska nazywa reaktywowanie koła gospodyń po latach. Wie, że to świetny pomysł, bo sama do KGW kiedyś należała. - Ach, cóż to za czasy były - wspomina - Gawędziłyśmy przy kawce, organizowałyśmy imprezy, uczyłyśmy się gotować, haftować. A potem, jak to wszystko padło, marazm w Jabłońcu się zrobił.

    Ale od trzech miesięcy M. Adamczewska jest szefową nowego koła. Namówiła ją do tego sołtys Jankowicz. - Znam kobiety w naszej wsi i uznałam, że Marysia będzie najlepszą szefową - tłumaczy.

    Pomysł z kołem zrodził się w głowie pani sołtys już dawno, ale nie miała czasu zająć się tematem. Pod koniec wakacji zrobiła pierwsze spotkanie. Przyszło 19 kobiet. - Ludzie czują się samotni, odcięci od świata, ich życie to praca, kapcie i telewizor - dodaje sołtyska. - A ja chciałam, żeby powychodzili z domów. Najpierw niech wyjdą kobiety, być może z czasem dołączą do nas panowie.

    Za wdowi grosz

    Siedzibą koła jest dom ludowy. Są tutaj stoły i krzesła, ale nie ma zaplecza kuchennego. Bo to, co było kiedyś gdzieś się rozsypało. Ale kobiety nie załamują rąk i pomału kompletują sprzęt.

    Za sprzedane drewno kupiły już chłodziarkę. Pieniądze jakie dostały w konkursie dożynkowym i w konkursie za czystość wsi, przeznaczyły na zakup kuchenki gazowej. Na naczynia i garnki zarabiać będą później. - Poszukamy sponsorów, bo za wdowi grosz wiele nie zrobimy - wzdycha M. Adamczewska.

    A planów kobiety w Jabłońcu mają sporo: kursy gotowania i pieczenia, choinki i zabawy dla dzieci, uroczystości z okazji dnia kobiet, babci, dziadka i matki, spotkania wiejskie... Ostatnio zrzuciły się po kilka złotych i przygotowują świąteczne paczki dla wszystkich dzieci we wsi. Będą też wspólnie omawiać świąteczne stroiki. - Każda z nas coś upichci, coś przyniesie i pogadamy w miłej atmosferze - dodaje szefowa koła.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo