Więź z katedrą

    Zbigniew Borek

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Wywiad z księdzem ZBIGNIEWEM SAMOCIAKIEM, proboszczem parafii katedralnej

    - Czy gorzowianie wybrali Tadeusza Jędrzejczaka na prezydenta, bo są miłosierni? Jeśli wierzyć prokuraturze, to niezły z niego grzesznik...

    - (Dłuższa chwila milczenia) nie sądzę, że zdecydowało miłosierdzie. W Gorzowie bardzo wiele się w ostatnich latach dzieje i mieszkańcy przez ten pryzmat ocenili kandydatów w wyborach samorządowych. Ludzie chcą po prostu, żeby kandydat na prezydenta czy radnego był kompetentny. Jego wyznanie zeszło na plan drugi.


    - To daleko odeszliśmy od czasów, kiedy nasz ówczesny biskup, a dziś przewodniczący Episkopatu Polski Józef Michalik apelował w Gorzowie, żeby ,,żyd głosował, na żyda, katolik na katolika, a...

    - ... muzułmanin na muzułmanina’’. Dla nas, chrześcijan, ważne pozostaje, żeby również politycy kierowali się wartościami religijnymi. Kościół istniał jednak i w państwie, które tych wartości nie uznawało, istnieje dziś i będzie istniał nadal.


    - A jak ksiądz proboszcz odbiera to, że co drugi kandydat do samorządu fotografował się na tle katedry?

    - Katedra jest nie tylko obiektem sakralnym, ale również symbolem naszego miasta, dlatego nie oburzałem się nawet, gdy widziałem ją na plakatach SLD. Nie sposób oddzielić Gorzów od katedry, czego symbolem jest obecność naszej świątyni w logo 750-lecia miasta.


    - Nie świerzbiło księdza, żeby urządzić na parafii jakiś konwent, by się np. kandydaci PiS i PO na prezydenta dogadali i wspólnie pokonali lewicowego rywala? Żeby ich jakoś wesprzeć?

    - Jak mogłem, tak wspierałem. Wielu kandydatów do samorządu znam osobiście i uważam, że to kompetentni ludzie, na czele z panem Ireneuszem Madejem. W żadnym wypadku nie przyszło mi jednak do głowy, żeby do głosowania na kogoś namawiać z ambony. A nawet gdybym chciał, dziś absolutnie by to nie poskutkowało.


    - Gorzowianie odwracają się od kościoła?

    - 19 listopada w całej Polsce badano, ilu parafian uczestniczy w mszach. Okazało się, że tej niedzieli u nas było 29 proc. spośród 9,5 tys. parafian...


    - ... Mało...

    - Mniej więcej tyle, ile w całym kraju, bo średnia ogólnopolska wynosi 30 proc. Pierwszy raz taki odsetek wiernych uczestniczących w niedzielnych mszach ujawniły badania socjologiczne prof. Władysława Piwowarskiego w Puławach w latach 70. Gdy opublikowano ich wyniki, środowiska katolickie uznały, że to katastrofa, podejrzewano nawet sfabrykowanie badań. Szok był tym większy, że wielu ankietowanych katolików wykazało się zerową wiedzą religijną. Nawet pytanie o trójcę świętą sprawiało kłopoty, niektórzy wymieniali Maryję jako osobę boską.


    - Może rozmawiamy o przyzwyczajeniu katolików, a nie o wierze?

    - Nie chciałbym oceniać. Można mieć głębokie relacje z Bogiem, nie znając prawd wiary. Można też być fizycznie daleko od Boga, nie chodzić do kościoła, ale mieć z Nim niesłychanie silną więź duchową. Często przy okazji pogrzebów słyszę, że choć parafianin bardzo dawno nie był w kościele, to życzył sobie katolickiego pogrzebu.


    - Czy religijność gorzowian różni się od tej, jakiej ksiądz doświadczył w poprzednich swoich parafiach?

    - W Ołoboku i Gubinie bardziej widoczne było przywiązanie do parafii. Zwłaszcza na wsi jest ono intensywne, bo całe życie kręci się wokół Kościoła, on prowadzi świetlicę i jadłodajnię, organizuje dzieciom kolonie. Przez to wpływ Kościoła na parafian jest większy. W małych miejscowościach proboszcz lepszy czy gorszy, ale zawsze jest autorytetem. W Gorzowie autorytet nie łączy się z funkcją, lecz z osobowością kapłana; widzę jak wielu parafian w katedrze szuka ,,swojego’’ księdza. Trzeba jeszcze uwzględnić specyfikę parafii katedralnej.


    - Co ksiądz ma na myśli?

    - Długi czas po przyjeździe z Gubina nie mogłem tu odnaleźć poczucia wspólnoty parafialnej. Katedra jest matką kościołów, wielu wiernych czuje się tu jak u siebie, jest bardziej przywiązanych do budynku niż do parafii. Z mojego rozeznania wynika, że na mszach niedzielnych 20 proc. wiernych jest spoza parafii. W działającej u nas Akcji Katolickiej czy Klubie Inteligencji Katolickiej też jest wiele takich osób, a we wspólnocie Anonimowych Alkoholików na 30 osób tylko dwie są moimi parafianami. Ofiarę na remont katedry przychodzą złożyć gorzowianie z różnych osiedli i mieszkańcy okolicznych miejscowości. Nasza parafia jest dla całego miasta.


    - Jaką wobec tego rolę dla niej widzi ksiądz na 750-lecie Gorzowa?

    - Chciałbym, żeby zaznaczono rolę kościoła i wpływ kultury chrześcijańskiej na dzieje Gorzowa w czasach ewangelickich i potem, gdy kościół katolicki przejął świątynie ewangelickie. Małym elementem będzie przyszłoroczne otwarcie wieży katedralnej. Będą w niej wystawy poświęcone dziejom świątyni i miasta. Marzy mi się też, że władze miasta zagospodarują teren wokół katedry: utworzą deptak na ul. Sikorskiego, a może nawet na Chrobrego, choć nie wiem, czy to możliwe... W większości dużych miast wokół centralnego kościoła powstają kafejki i kawiarnie, a nam cały czas brakuje starówki z prawdziwego zdarzenia.


    - Dziękuję.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo