Autor zaskoczony

    (kris)

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Radni nadali jednej z dróg miejskich nową nazwę. Zapomnieli jednak o mieszkańcach, którzy muszą się teraz przemeldować i wymienić dokumenty. Za własne pieniądze.
    Od 1 stycznia odcinek ulicy od Wojska Polskiego w stronę Czarnej Strugi będzie się nazywał Tadeusza Zawadzkiego "Zośki". Autorem stosownej uchwały był przewodniczący rady miejskiej mijającej kadencji Jacek Zych. Dokument sprawdzili urzędnicy, a radni na sesji go przegłosowali. Nikt jednak nie wziął pod uwagę tego, że przy tej ulicy stoi blok przypisany do ul. Wojska Polskiego.

    Autor zaskoczony

    Po nadaniu nowej nazwy drodze ten budynek - choć nie ruszy się nawet o milimetr - zmieni adres.
    Zmienią go też lokatorzy (40 rodzin). I będą musieli wymienić dokumenty. O ile dowód osobisty magistrat wymieni bezpłatnie, za resztę zapłacą z własnej kieszeni. Np. nowe prawo jazdy, dowód rejestracyjny i zdjęcia do dokumentów to wydatek ok. 160 zł. O zmianie adresu trzeba też powiadomić bank, urząd skarbowy, itp.

    O sprawie lokatorzy bloku dowiedzieli się od "GL". - Jestem przeciw - mówi krótko Halina Kołodziej. - Nie godzimy się na takie koszty - potwierdza Krystyna Kaczmarek. Dosadniej sprawę nazywa Wiesław Gierdal: - Paranoja. I jak zwykle o wszystkim dowiadujemy się na końcu.

    Autor uchwały sprawą jest zaskoczony. - Projekt konsultowałem z wydziałami w urzędzie miejskim. Nie było żadnego zastrzeżenia. Nawet wzmianki, że ktoś będzie musiał zmieniać adres. Gdybym wiedział o tym wcześniej, odstąpiłbym od pomysłu - tłumaczy J. Zych. Jego zdaniem urzędnicy powinni teraz zrobić wszystko, żeby stary adres zostawić. Np. wydzielić działkę pod blokiem.

    Służą tylko radą

    - Pretensje mieszkańcy powinni kierować do pana przewodniczącego, który był wnioskodawcą uchwały - mówi wiceprezydent Jacek Milewski.

    Podkreśla, że pracownicy urzędu musieli ekspresowo sprawdzić projekty uchwał, bo J. Zych złożył je trzy dni przed ustaleniem porządku obrad sesji. Ale sprawdzili - jak zawsze przy projektach składanych przez radnych - tylko pod względem formalno-prawnym. - I nikt się nie zorientował, że zmiana nazwy pociągnie za sobą koszty? - pytamy.

    - Obowiązek przewidzenia konsekwencji spoczywa na projektodawcy. My służymy tylko radą. Wręcz nie wolno nam ingerować w intencje wnioskodawcy - odpowiada J. Milewski. Obiecuje poszukać takiego rozwiązania prawnego, żeby nie zmieniać adresu bloku. - A gdybym to ja miał pomysł na zmianę nazwy ulicy, najpierw skonsultowałbym to z mieszkańcami - dodaje.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo