Pomagają inni

    KRZYSZTOF ZAWICKI 076 833 33 34 kzawicki@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Dziesiątki wystaw i plenerów, setki rzeźb rozwiezionych po Europie. Takim dorobkiem może pochwalić się Janusz Owsiany, który obchodzi okrągły jubileusz pracy twórczej.
    Najnowszą wystawę otworzył w odrestaurowywanym pałacu w Kotli. Zaprosił na nią kilkudziesięciu przyjaciół. - Od wielu lat realizuję cykl rzeźb pn. Pielgrzym - mówił gościom J. Owsiany. - Na tej wystawie pokazuję prace, które nazwałem Aniołami z lemieszy.
    Artysta rozpoczął swoją przygodę z dłutem w 1980 r., gdy pracował w Zakładach Naprawczych Maszyn Górniczych w Polkowicach. - Tak naprawdę to o rzeźbieniu zacząłem myśleć już w wieku czterech lat - wspomina. - Na wycieczce w Krakowie zobaczyłem ołtarz Wita Stwosza i tym widokiem dosłownie się zaraziłem.

    Pomagają inni

    Po kilku latach pracy zawodowej, także w Hucie Miedzi Głogów, postanowił całkiem poświęcić się sztuce. W ogrodzie przy swoim domu w Chociemyśli stworzył swoistą galerię rzeźby. Zaczął również organizować plenery artystyczne. W sumie zrobił ich 17. Do tej pory w jego sadzie stoi kilkadziesiąt monumentalnych rzeźb wykonanych z piaskowca. - Zawsze mogłem liczyć na pomoc sponsorów - powiedział.
    Z czasem i jego zaczęli zapraszać na różnego typu artystyczne zjazdy. M.in. pracował w Szwecji, Hiszpanii, Czechach i Niemczech. W każdym z tych krajów zostawił część swoich rzeźb. J. Owsiany brał udział w ponad 20 wystawach zbiorów i kilkunastu indywidualne.

    Droga do Niemiec

    Od kilku lat ściśle współpracuje z władzami Eisenhuettenstadt. - Organizujemy w Sulęcinie polsko-niemieckie plenery dla młodzieży - poinformował artysta. - Ponadto razem z kolegą z Lubina, Janem Wojdyłą, wykonaliśmy dwie rzeźby dla jednej z klinik w Cottbus.
    Artysta najbardziej żałuje, że nie może już organizować w swoim ogrodzie plenerów. - Niestety, powód jest prozaiczny: brak pieniędzy - dodał. - Nie mam zamówień na swoje kamienne i metalowe prace. Szkoda, że władze Głogowa nie są zainteresowane moimi rzeźbami. Przecież nie są one drogie.
    J. Owsiany ma już swoich następców. Jego dwaj synowie Adam i Andrzej również zajmują się rzeźbieniem w kamieniu i metalu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo