EUGENIUSZ KURZAWA 0 68 324 88 54 teren@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - Śpiewamy i w parafiach, i na walentynkach - mówi sopran Joanna Chłopkowska. Potwierdza tenor Piotr Pluciński.
    W mieście, gdzie istnieje jedyna w kraju szkoła muzyczna z klasą instrumentów ludowych, gdzie są Biesiady Koźlarskie, istnieje słynne Wesele Przyprostyńskie i jest wielu wykształconych muzyków, nietrudno zawiązać umuzykalnioną ekipę. Istniała grupa osób, jeszcze przed powstaniem zespołu, mających za sobą studenckie śpiewanie czy będących absolwentami szkoły muzycznej.
    Kameralny kształt zespół zyskał we wrześniu 1997 r.
    Z niewielkim zmianami personalnymi przetrwał do dziś. - Śpiewamy tam, gdzie nas zaproszą - mówi Katarzyna Jopek, od niedawna dyrygentka chóru, absolwentka wydziału artystycznego Uniwersytetu Zielonogórskiego. Przejęła batutę po Joannie Chłopkowskiej. Od razu prostuje, że o batucie nie można mówić w przypadku chóru. Pałeczki dyrygent używa tylko do kierowania orkiestrą lub chórem i orkiestrą. W chórze - tylko rąk.
    - Mamy kameralne, nie przytłaczające brzmienie, a śpiewamy w zasadzie wszystko, od muzyki sakralnej, poprzez poezję śpiewaną do rozrywkowej, zwłaszcza lubimy muzykę renesansową - dodaje pani Joanna. Zadowolona, że mogła przekazać zespół profesjonalistce. - Dyrygowałam tylko w zastępstwie. Nie mam wykształcenia, trochę chodziłam do szkoły muzycznej i zrobiłam połowę studium liturgiczno-muzycznego - wylicza. - Chodziło o to, żeby grupa nie rozpadła się i nie przerwała śpiewania.
    - Teraz moim zadaniem jest sprofesjonalizować grupę - wchodzi w słowo K. Jopek. - Przed każdą próbą robimy ćwiczenia emisyjne, kazałam w domu pomęczyć się z długą wymową "rrrrrrr".
    Grupa już dwukrotnie brała udział w warsztatach chóralnych w Garbiczu, gdzie mogła pracować z profesorami poznańskiej Akademii Muzycznej i nawiązać kontakty z innymi chórami. - To nam pomaga, wymieniamy się repertuarami - uważa K. Jopek. Zajęcia w Garbiczu poniekąd pomogły jej w kontynuowaniu studiów w poznańskiej AM. Namówił ją do tego jeden z profesorów uczestniczących w warsztatach. Dziś, po zielonogórskim licencjacie jest na IV roku studiów magisterskich AM.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo