(aj)

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Rodzina odwiedza dziadka Mańka w każde urodziny i imieniny. Była też wczoraj na Wszystkich Świętych. - Był wesołym człowiekiem - wspomina wnuk Michał.
    Marian Nowak odszedł 19 lat temu. Miał 55 lat, przegrał z rakiem. Rodzina nie była przygotowana, bo zawsze był energiczny i skory do zabawy. Zostawił żonę, trzy córki i troje wnuków (dziś ma ich sześcioro). Pozostawił po sobie masę dobrych wspomnień oraz pasję do motocykli, którą kontynuowała córka Karolina Nowak, a dziś wnuk Michał Kozakiewicz. - Miałem rok, gdy dziadek zmarł, nie wiem skąd, ale pamiętam, że był wesołym człowiekiem - wspomina Michał.
    - Ja miałam wtedy dwa lata, ale nigdy nie zapomnę, jak mnie woził na swoim motorze - opowiada wnuczka Marta Kozakiewicz. Wczoraj spotkali się przy Jego grobie. Stali w skupieniu, by po chwili wspólnie powspominać dziadka Mańka, jak zwykli o nim mówić: że podarował wnukowi zabawkę, wybaczył psotę, a kiedyś swoim motocyklem pojechał po córkę nad morze, tylko dlatego, że było jej zimno. - Kilka lat po śmierci tata przyszedł do mnie we śnie, by się pożegnać. Jednak wiem, że on wciąż jest przy nas - mówi Karolina Nowak. Rodzina odwiedza dziadka Mańka w każde urodziny i imieniny. Czasem zostawia mu przy grobie papierosa, bo palenie to była Jego wielka przyjemność...

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Tagi:

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo