KRZYSZTOF BĄK 0 95 762 33 53 kbak@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Lucyna Ambrożuk pracuje w sklepie przy ulicy Okrężnej w sąsiedztwie Biedronki. Mówi, że nie odczuwa sąsiedztwa supermarketu, ale działa on od niedaw

    Lucyna Ambrożuk pracuje w sklepie przy ulicy Okrężnej w sąsiedztwie Biedronki. Mówi, że nie odczuwa sąsiedztwa supermarketu, ale działa on od niedawna. ©fot. Krzysztof Bąk

    Nowe markety wyrastają w mieście jak grzyby po deszczu. Powoli zabierają klientów małym sklepikom.
    Lucyna Ambrożuk pracuje w sklepie przy ulicy Okrężnej w sąsiedztwie Biedronki. Mówi, że nie odczuwa sąsiedztwa supermarketu, ale działa on od niedaw

    Lucyna Ambrożuk pracuje w sklepie przy ulicy Okrężnej w sąsiedztwie Biedronki. Mówi, że nie odczuwa sąsiedztwa supermarketu, ale działa on od niedawna. ©fot. Krzysztof Bąk

    W centrum Strzelec jest już pięć supermarketów. Jeden od drugiego oddalony najwyżej o 300 m. Konkurencja ogromna. Tymczasem wieść gminna niesie, że do otwarcia sklepów szykują się jeszcze dwie sieci handlowe.

    Na parkingu przed niedawno otwartą Biedronką sporo samochodów. - Bo duży wybór i wiele promocji - tłumaczy mówi młoda kobieta, która pali papierosa przed sklepem. Patrzy na opustoszały pawilon.
    Kiedyś był w nim sklep z papierosami i innymi artykułami. Dzisiaj na drzwiach wisi kartka: Nieczynne. Za pawilonem stoi jeszcze mały, osiedlowy sklepik spożywczy. - Nie odczuwamy sąsiedztwa marketu. Nasz sklepik ma swoich klientów, którzy regularnie przychodzą - mówi ekspedientka Lucyna Ambrożuk.

    Zwolennikiem małych sklepików jest Leszek Wygranowski, bezrobotny. - Nie ma tłumów, wiem co mam. Wszystko pod ręką - mówi. Jego zdaniem pięć marketów w mieście to już bardzo dużo. O kolejnych nie chce słyszeć. Za to cieszyłaby się z nich pani Kazimiera, emerytka. - W dużych marketach jest więcej produktów. Można je obejrzeć i dotknąć - stwierdza.

    Urzędnicy w magistracie przyznają, że słyszeli o nowych supermarketach, ale formalnie nikt z wnioskiem nie wystąpił. - Tyle że miasto nawet nie musi o tym wiedzieć. Jeżeli ktoś kupuje działkę od osoby prywatnej i przerabia budynek pod sklep, to nie musi nas informować - wyjaśnia Bożena Dubel, zastępca burmistrza.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo