Pęcherze na nogach

    Pęcherze na nogach

    JANCZO TODOROW 068 363 44 60 jtodorow@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    W maju dzieci pojechały do Warszawy. Tam 13-letnia Justyna z Olbrachtowa oblała się wrzątkiem. Jej matka uważa, że opiekunowie nie udzielili właściwej pomocy. Jeden z nich ubiega się o mandat radnego gminy.
    - Do dziś żałuję, że zgodziłam się, żeby Justynka pojechała na tę wycieczkę - wyciera łzy Lucyna Lis. - Było tylu opiekunów, a żaden nie udzielił właściwej pomocy. Nie wezwał lekarza ani nie zawiózł do szpitala. Rany smarowano jajkami, a bąble nakłuwano agrafką. Moje dziecko cierpiało. A potem ciągali ją po pałacu prezydenckim. Jestem oburzona, dlatego powiadomiłam prokuraturę.

    Pęcherze na nogach

    Prokuratura przesłuchała trzech opiekunów oraz kierowniczkę wycieczki Urszulę Gawlicką z urzędu gminy.
    Uczniowie nocowali pod Warszawą. Justyna wieczorem zaparzyła sobie herbatę. Zahaczyła o kubek i wylała wrzątek na kolana oraz uda. Wybiegła na korytarz z krzykiem. Właściciel domu posmarował surowym białkiem z jajka oparzone miejsca. Miał mu w tym pomagać Dariusz Hawełka, jeden z opiekunów, który dodatkowo użył preparatu panthenol. W nocy na nogach dziewczyny pojawiły się pęcherze. Gawlicka i Hawełka postanowili przekłuć je zdezynfekowaną agrafką. Rano założono opatrunki i Justyna zwiedzała stolicę. W południe Gawlicka zawiozła dziewczynkę do szpitala, gdzie stwierdzono oparzenie drugiego stopnia i pozostawiono ją na trzy dni.
    Biegły sądowy określił postępowanie opiekunów jako niewłaściwe, a przebijanie pęcherzy jako niedopuszczalne, co spowodowało powikłania. Mimo to sprawę umorzono.

    - Gdyby natychmiast wezwali lekarza, nie byłoby powikłań - twierdzi matka Justyny. - A pan Hawełka ani razu nie przyszedł zobaczyć, co się dzieję z Justysią, choć mieszka niedaleko. Nadal opiekuje się dziećmi i jeszcze startuje na radnego. Jak tak można?

    Koniec z wycieczkami

    - Wiem, co przeżywała dziewczynka. Ja nie przebijałam pęcherzy - broni się Gawlicka. - Na początku nie wyglądało tak źle, dlatego nie wezwaliśmy lekarza. A wszystko się działo szybko. Od tamtego zdarzenia nie prowadzę już wycieczek.

    - Nie smarowałem białkiem ran, ale przekułem pęcherze - mówi Hawełka. - Nie wiedziałem, że nie jest to dobra metoda. Tak samo postąpiłbym z własnym dzieckiem. Nie zdawaliśmy sobie sprawy na początku, że rany mogą być poważne, dlatego nie wezwaliś- my pogotowia. Wiadomo, że z powodu nieuzasadnionego wezwania można mieć problemy. A z Justynką chciałem rozmawiać, tylko rodzice nie pozwolili mi na to.

    Hawełka ma żal, że tylko jego dyrektorka szkoły w Olbrachtowie ukarała naganą za niewłaściwe udzielenie pomocy. Dyrektorka podstawówki Stanisława Stasiak nie chce komentować zdarzenia. Nie widzi nic złego w tym, że nauczyciel nadal prowadzi wycieczki i startuje na radnego. - A co nie może? - pyta.

    Justysia nie chce rozbierać się na wuef. Nie nosi już spódniczki, tylko spodnie. Lekarze zadecydują, czy wyślą ją na przeszczep skóry. - Nie puszczę jej już na żadne wycieczki - mówi przez łzy matka.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo