Długa lista oczekujących

    Długa lista oczekujących

    BEATA BIELECKA 0 95 758 07 61 bbielecka@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Janusz Siwek, pracownik firmy podlegającej gminie, kupił mieszkanie z lokatorami. Szybko się ich pozbył, bo znalazły się dla nich lokale socjalne. - To dlatego, że pan Siwek jest znajomym burmistrza - twierdzą w magistracie. Burmistrz zaprzecza.
    J. Siwek, pracownik Zakładu Administracji Mieniem Komunalnym, potwierdza, że kupił mieszkanie z niechcianymi lokatorami. - Podsłuchałem rozmowę w urzędzie. Dowiedział się z niej, że mieszkanka ulicy Chopina chce sprzedać lokal, bo ma problemy z krewnymi, których u siebie zameldowała. Z rozmowy wynikało, że urząd będzie musiał przydzielić im lokale socjalne. Zainteresowałem się więc tym mieszkaniem i rzeczywiście kupiłem je z lokatorami - tłumaczy.
    Zaprzecza, że to dzięki wieloletniej przyjaźni z burmistrzem Ryszardem Bodziackim będzie się mógł pozbyć obcych z mieszkania. - Poza tym problem nie jest całkowicie rozwiązany, bo jeszcze jedna osoba jest tam zameldowana - stwierdza J. Siwek.

    Długa lista oczekujących

    W Słubicach mieszkań socjalnych brakuje, a na liście oczekujących jest kilkadziesiąt osób. Wiele ma wyroki o eksmisję, a mimo to nie ma ich gdzie przenieść. Tymczasem dla lokatorów J. Siwka mieszkania się znalazły. Jacek Kostrzewski, dyrektor Zakład Administracji Mieniem Komunalnym tłumaczy, że burmistrz może wskazać, komu dać lokal i z tego prawa w tym wypadku skorzystał.
    R. Bodziacki odpowiada: - To zakład przygotowuje listę, a ja tylko podpisuję - wyjaśnia. Przyznaje, że wiedział o problemie J. Siwka, ale to nie miało wpływu na jego decyzję. - Powiedziano mi, że tym osobom należy się mieszkanie socjalne i to jest zbieg okoliczności, że sprawa dotyczy kolegi. Cieszę się natomiast, że załatwiłem problem wielu rodzin, które męczyły się z uciążliwymi sąsiadami - stwierdza R. Bodziacki.

    Nagroda za lojalność

    - Burmistrz najpierw dał pracę panu Siwkowi, a potem jego córce - mówi jeden z pracowników magistratu (nazwisko do wiadomości redakcji).
    - To zaufany człowiek burmistrza i za tę lojalność jest nagradzany - dodaje.
    - Przez to, że znam się dobrze z burmistrzem przykleili mi łatkę - odpowiada J. Siwek. - A córka wcale nie pracuje już w urzędzie. Była tu tylko na stażu - dodaje. ,,GL’’ dowiedziała się jednak, że córka J. Siwka dostała posadę w przedszkolu samorządowym.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo