Własnymi rękami

    RENATA OCHWAT 0 95 722 57 72 rochwat@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Dzieciom i wychowawcom z Ośrodka Wsparcia Rodziny dziś po łagowskich wakacjach zostały tylko zdjęcia

    Dzieciom i wychowawcom z Ośrodka Wsparcia Rodziny dziś po łagowskich wakacjach zostały tylko zdjęcia

    Gorzowskie dzieciaki z ubogich rodzin tracą tanią bazę wakacyjna. Dziewięć kampingów nad Jeziorem Łagowskim kurator oświaty podarował... powiatowi świebodzińskiemu.
    Dzieciom i wychowawcom z Ośrodka Wsparcia Rodziny dziś po łagowskich wakacjach zostały tylko zdjęcia

    Dzieciom i wychowawcom z Ośrodka Wsparcia Rodziny dziś po łagowskich wakacjach zostały tylko zdjęcia

    Domki rekreacyjne przez lata służyły dzieciom z Ośrodka Wsparcia Rodziny w Gorzowie i młodzieży, której pomaga Stowarzyszenie Pracowników Służb Społecznych Krąg. Odbywały się tu kolonie letnie, turnusy rehabilitacyjne... Jak mówią dzieci, było wesoło, fajnie i bezpiecznie. Ale grunt wraz z budynkami oddano skarbowi państwa, czyli staroście świebodzińskiemu.

    Własnymi rękami

    - Jestem oburzony! Były kurator oświaty w 2000 r.
    wydzierżawił nam ten teren na 15 lat - opowiada Jan Dul, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Pomocy i Bezpieczeństwa Dzieci i Młodzieży. - Zainwestowaliśmy w ten ośrodek pieniądze, własną pracę. A tu w ubiegłym roku kurator oddał go staroście w Świebodzinie. I nawet nas o tym nie poinformował. Wszystko odbyło się bez naszej wiedzy!
    Kiedy społecznicy zaczęli przyjeżdżać z dzieciakami nad jezioro łagowskie, kampingi były w strasznym stanie. - Dzięki naszej pracy pojawiła się tam kanalizacja i ciepła woda. Potem systematycznie remontowaliśmy łazienki, aneksy, pokoje. I teraz tracimy to miejsce... - denerwuje się Beata Wykrzykacz, dyrektor Ośrodka Wsparcia Rodziny. Opowiada, że do ośrodka w Łagowie na wakacje przywożono nawet niemowlaczki, bo domki były przystosowane do ich potrzeb.

    Muszą oddać

    Kampingi leżały na gruncie zarządzanym przez kuratora oświaty. I były kurator Maciej Szykuła oddał teren. - Kuratorium nie było stać na utrzymanie tego majątku. Tam znajduje się jeszcze kilkadziesiąt innych kampingów. Nie chciałem doprowadzić do ich dewastacji - tłumaczy Szykuła. Dodaje, że nie miał obowiązku informować o swojej decyzji dzierżawców. - Teraz starostwo decyduje, kto czym zarządza na tym terenie - kończy rozmowę.
    Stowarzyszenie nie zamierza oddawać kempingów bez walki. Sprawa trafiła więc do sądu. - Prawo stanowi, że dzierżawca teren musi zwrócić. Ponieważ tego nie robi, skierowaliśmy sprawę na drogę sądową - mówi starosta Ryszard Szafiński.
    Wczoraj w Świebodzinie odbyła się rozprawa w sprawie łagowskich domków. Żadna decyzja jednak nie zapadła. Sąd Rejonowy przekazał sprawę do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Tagi:

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo