Aż tańczą świeczki

    Aż tańczą świeczki

    TOMASZ RUSEK 0 95 722 57 72 trusek@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Pobudka przed 5.00. Potem przez cały dzień: dzwonią szklanki, trzęsą się ściany, kiwają lampy.
    - Idzie się przyzwyczaić... - mówią gorzowianie, którzy mieszkają przy torach tramwajowych.
    Sikorskiego 123, narożny blok po przekątnej katedry. Tutaj od 43 lat żyją Janina i Arkadiusz Waszyńscy. Okna mają dokładnie przy skrzyżowaniu. - Najgorsze są dwójki i trójki. Bo zakręcają i jest straszny pisk, gdy metal trze o metal. Do tego trzęsie budynkiem - mówią. I jak na życzenie po pokojach roznosi się dudnienie, a pod reporterem drży krzesło. Przejechała trójka. - My tak mamy po kilkadziesiąt razy dziennie - mówią z uśmiechem.

    Aż tańczą świeczki

    Waszyńscy nawet z zatkanymi uszami wiedzą, kiedy jedzie tramwaj, bo tańczą im świeczki na telewizorze, a żyrandol (pięć szklanych kul) zaczyna dzwonić. Józefa Wawer, ich sąsiadka z góry, przejazd poznaje po kiwających się meblach. Pomimo tego jedno z łóżek ma przy samym oknie. - Bo my już się przyzwyczailiśmy do hałasu i bujania - mówi Dariusz Cieślak, wnuk pani Józefy.
    Przyznaje jednak, że ,,nowi’’ (dalsza rodzina, znajomi wpadający z odwiedzinami) mają z tym problemy. - Moja dziewczyna wiele miesięcy nie mogła usnąć przez ten pisk tramwajów i bujający się blok - dodaje.

    Mała daje radę

    Podobne atrakcje mają też mieszkańcy ul. Chrobrego. - Obowiązkowa pobudka jest przed 5.00, gdy tramwaje rozjeżdżają się na pętle. Nie da się spać. Dzwonią szklanki, tańczą meble, wariuje żyrandol. Do tego kilkadziesiąt razy dziennie słyszę dzwonek, że drzwi tramwaju się zamykają - wylicza Luiza Mermela z Chrobrego 34 (na wprost kina Słońce). Mieszka tu od dwóch lat. Przeprowadziła się z małej miejscowości. Na początku hałas i wibracje strasznie ją męczyły. - Ale już się przyzwyczaiłam - mówi to, co inni żyjący przy torach.
    Rewelacyjnie dudnienie znosi jej ośmiomiesięczna córeczka Oliwia. Mała zasypia i mocno śpi nawet wtedy, gdy mama nie słyszy własnych myśli. - Dziwne, prawda? Każdy się dziwi - dodaje ze śmiechem młoda mama. W tym momencie, choć kuchnia jest od strony ul. Wybickiego, słychać potężny hałas od przejeżdżającej dwójki. A Oliwia śpi dalej.

    Idzie najgorsze

    Dla gorzowian mieszkających przy torowiskach idą ciężkie czasy: zima. Gdy szyny weźmie mróz, piski na zakrętach i przy hamowaniu są najgłośniejsze. - Ale przeżyjemy. Przecież to nasza czterdziesta trzecia zima z tramwajami - mówią ze śmiechem państwo Waszyńscy z Sikorskiego.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo