STEFAN CIEŚLA 0 95 722 57 72 sciesla@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Jedne z akt, które posiadał bezprawnie znany gorzowski komornik, dotyczą Marka Surmacza, wiceministra spraw wewnętrznych i administracji - wynika z naszych nieoficjalnych źródeł.
    Sąd rejonowy zastosował wczoraj areszt na dwa miesiące wobec Jarosława A. Jeśli jednak komornik wpłaci 80 tys. zł poręczenia majątkowego, natychmiast wyjdzie na wolność. Najpewniej dziś zrobi to jego obrońca. Prokuratura domagała się bezwzględnego aresztu, dlatego zapowiada odwołanie. - Domagaliśmy się aresztu z obawy przed mataczeniem, ukryciem się lub ucieczką Jarosława A. Przedstawione mu zarzuty zagrożone są karą pozbawienia wolności do dziesięciu lat - mówi prokurator Sławomir Stryjakiewicz.

    Prokuratura wyjaśnia jak doszło do tego, że teczki z aktami spraw sądowych z lat 1988-94 znalazły się w skradzionym i odzyskanym przez policję mercedesie Jarosława A. Do 1999 r. był on sędzią i prezesem gorzowskiego Sądu Rejonowego. W skandal zamieszani mogą być pracownicy sądu i prokuratorzy. Badają to specjalne komisje obu instytucji.

    Tymczasem dowiedzieliśmy się, że jedna z teczek dotyczy sprawy karnej Marka Surmacza z 1992 r. Dziś jest on wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji w rządzie PiS, wtedy był policjantem. Prywatny akt oskarżenia o oszczerstwa skierowała przeciwko niemu inna policjantka, żona ówczesnego zastępcy komendanta wojewódzkiego. - Proces zakończył się prawomocnym orzeczeniem, że mam ją przeprosić i to zrobiłem. Sprawy nie prowadził sędzia Jarosław A. Dlaczego więc teczka znalazła się teraz w jego aucie? Kto mu ją dał lub umożliwił wydostanie z sądowego archiwum? - zastanawiał się w rozmowie z nami Surmacz. Zapowiada, że wystąpi do prokuratury z wnioskiem o udział w postępowaniu wyjaśniającym. - Chcę się dowiedzieć, dlaczego akurat teraz moja teczka wyszła na jaw - mówi.

    Rzecznik prokuratury Dariusz Domarecki, zasłaniając się dobrem śledztwa, odmawia informacji na temat spraw znalezionych w aucie komornika. - Będziemy dowodzili, że przestępstwo było nieumyślne, a także uległo przedawnieniu - zapowiada linię obrony Jerzy Synowiec, adwokat Jarosława A. Chcieliśmy porozmawiać z komornikiem, kiedy wczoraj siedział w kajdankach przed salą rozpraw, ale odmówił. Nie zgodziła się też na to policja.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Tagi:

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo