Nic od ręki

    ANDRZEJ WŁODARCZAK 0 95 722 57 72 awlodarczak@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Psycholog Iwona Kuka z dębnowskiej poradni bada Tomka z czwartej klasy podstawówki. Nie stwierdziła u niego żadnych zaburzeń.

    Psycholog Iwona Kuka z dębnowskiej poradni bada Tomka z czwartej klasy podstawówki. Nie stwierdziła u niego żadnych zaburzeń. ©Katarzyna Chądzyńska

    Wielu rodziców próbuje wyłudzić dla dzieci zaświadczenia o trudnościach z czytaniem czy pisaniem. Chcą w ten sposób pomóc pociechom w szkolnej karierze.
    Psycholog Iwona Kuka z dębnowskiej poradni bada Tomka z czwartej klasy podstawówki. Nie stwierdziła u niego żadnych zaburzeń.

    Psycholog Iwona Kuka z dębnowskiej poradni bada Tomka z czwartej klasy podstawówki. Nie stwierdziła u niego żadnych zaburzeń. ©Katarzyna Chądzyńska

    Pozytywne opinie o dysleksji, dysgrafii i dysortografii dostało w tym roku szkolnym 47 dzieci z gmin Boleszkowice i Dębno. Jednak chętnych było więcej. Do dębnowskiej Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej stawiło się prawie 100 rodziców z pociechami. Starali się o zaświadczenia, na podstawie których dzieci mogą korzystać z wielu przywilejów w szkole. Głównie - z tolerowania przez nauczycieli brzydkiego charakteru pisma i błędów ortograficznych na sprawdzianach i egzaminach.

    Nic od ręki

    - Zauważyliśmy, że po raz kolejny wielu rodziców próbuje wręcz wyłudzić pozytywne opinie o dysleksji. Po to, by ułatwić dzieciom pobyt w szkole - uważa Irena Cabaj, dyrektorka dębnowskiej poradni.

    Niektórzy rodzice byli więc mocno zdziwieni, że zaświadczeń o dysleksji nie wydaje się od ręki. I że dziecko musi być dokładnie przebadane przez pedagoga i psychologa. Część od razu zrezygnowała z badań.

    Zdolni i inteligentni

    W Dębnie i Boleszkowicach nie ma szkół, w których byłoby szczególnie dużo dyslektyków. Do Szkoły Podstawowej nr 1 w Dębnie chodzi 380 uczniów, co roku zaświadczenia o dysleksji przynosi sześciu - siedmiu nowych. - Kłopoty z opanowaniem ortografii nie muszą oznaczać, że dziecko ma zaburzenia. Często to rezultat tego, że rodzice poświęcają mu zbyt mało czasu. Poza tym opinia o dysleksji z niczego nie zwalnia rodziców. Przeciwnie, nakłada na nich obowiązek ciężkiej i systematycznej pracy z dzieckiem. Samo dziecko również musi się pilnie uczyć - mówi I. Cabaj

    Wioletta Drzewińska, dyrektorka dębnowskiej jedynki, mówi, że dzieci z trudnościami zazwyczaj są bardzo zdolne i inteligentne. - Opanowują materiał tak samo szybko jak pozostali uczniowie. Nie dyskryminujemy ich w żaden sposób. One tylko piszą sprawdziany dłużej niż reszta - stwierdza dyrektorka.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo