AGNIESZKA STAWIARSKA 0 68 324 88 51 astawiarska@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    prof. LENA KOLARSKA-BOBIŃSKA  Specjalizuje się w socjologii polityki i gospodarki. Pracowała w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk,

    <B>prof. LENA KOLARSKA-BOBIŃSKA </B> Specjalizuje się w socjologii polityki i gospodarki. Pracowała w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, a następnie w latach 1991-97 kierowała Centrum Badania Opinii Społecznej. Od 1997 r. jest dyrektorem Instytutu Spraw Publicznych. Autorka wielu książek, publikacji, felietonów na tematy wydarzeń społecznych i politycznych. ©fot. Agnieszka Stawiarska

    Rozmowa z prof. LENĄ KOLARSKĄ-BOBIŃSKĄ, dyrektorem Instytutu Spraw Publicznych w Warszawie
    prof. LENA KOLARSKA-BOBIŃSKA  Specjalizuje się w socjologii polityki i gospodarki. Pracowała w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk,

    <B>prof. LENA KOLARSKA-BOBIŃSKA </B> Specjalizuje się w socjologii polityki i gospodarki. Pracowała w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, a następnie w latach 1991-97 kierowała Centrum Badania Opinii Społecznej. Od 1997 r. jest dyrektorem Instytutu Spraw Publicznych. Autorka wielu książek, publikacji, felietonów na tematy wydarzeń społecznych i politycznych. ©fot. Agnieszka Stawiarska


    - Przez ostatnie trzysta lat Polacy emigrowali. Z powodu polityki, prześladowań, za chlebem. Teraz nagle nasze wyjazdy za granicę stały się problemem.

    - Na pewno nie powinny być zaskoczeniem. Od szeregu lat wiadomo było, że wejście Polski do Unii Europejskiej będzie związane ze swobodą poruszania się, otwarciem się dla nas innych rynków pracy. I że Polacy będą wyjeżdżać na Zachód.


    - To był przecież argument za wejściem do Unii.

    - Tak. Kilka lat temu, politycy pytani o przyszły drenaż młodych kadr polskich, w ogóle nie widzieli w tym zagrożenia. Odsuwano od siebie ten problem, choć tak naprawdę już wtedy należało myśleć, jak walczyć o otwarcie rynków pracy i jednocześnie jak zatrzymać młodzież w Polsce. Zgadzam się więc z panią, że dzisiejsza emigracja jest skutkiem naszej przynależności do Unii i objawem charakterystycznym dla całego świata. Coraz łatwiej nam się jest poruszać, przemieszczać. Umożliwia nam to coraz lepsza i tańsza komunikacja.


    - Więc w czym problem? Mamy wolność wyboru i korzystamy z tego.

    - Problemem jest starzejące się polskie społeczeństwo. Nakładają się na to wyjazdy młodych. Demografia. I w tym nie jesteśmy wyjątkowi w Europie. Dlatego wiele państw chętnie przyjmuje naszą młodzież. My odczujemy niekorzystną zmianę wieku obywateli bardzo szybko. W dodatku, w kraju mamy jedną z najniższych w Europie aktywności zawodowej obywateli. To znaczy, że niewiele ponad 50 proc. dorosłych Polaków pracuje. Pozostali są na bezrobociu, na rencie, na emeryturze. W związku z tym wyjazdy młodych, aktywnych zawodowo osób stają się groźne dla rozwoju gospodarczego kraju. Emigracje będą miały pozytywny skutek dla państwa polskiego tylko wtedy, gdy nastąpią powroty.


    - Może plusem masowych wyjazdów jest to, że zwalniają się miejsca pracy, spada bezrobocie?

    - Nie zgadzam się z tym. Badania wykazują, że wyjeżdżają i deklarują taki zamiar osoby energiczne i zaradne, bo nie widzą możliwości awansu w kraju i dostają za małe wynagrodzenie. Obecnie zmienił się typ polskiego pracownika emigrującego. Jest nim częściej osoba młoda i bezdzietna, niewykwalifikowana lub o wysokich, wąskich kwalifikacjach, np. lekarze, informatycy itp.


    - Skoro wyjazdy młodych są tak niebezpieczne dla przyszłości Polski, dlaczego rząd i politycy nie zajmują się tym problemem?

    - Powinna być debata nad stanem i rozwojem gospodarki. Nad tym jak sprzyjać przedsiębiorczości, usuwać bariery w zakładaniu i prowadzeniu biznesu. Dlaczego akurat nad tymi tematami? Ponieważ młodzi jeszcze długo nie będą mieli konkurencyjnych do zagranicznych ofert pracy na etacie w budżetówce. Swoją energię najszybciej mogą wykorzystać z pożytkiem dla siebie właśnie we własnej firmie. Elity polityczne w tej chwili nie interesują się tym, bo budują IV Rzeczpospolitą, rozliczają przeszłość. Cały program rządowy zwrócony jest w przeszłość.


    - Czy to też jest powód wyjazdów?

    - Tak. Młodzi nie wierzą, że zmieni się sposób rządzenia krajem na taki, który będzie sprzyjał ich aspiracjom i planom życiowym.


    - Co najbardziej panią zaskoczyło w badaniach obecnej emigracji?

    - Najciekawsze wnioski powstały po analizie wypowiedzi internetowych. Pokazały właśnie tego nowego emigranta. Podczas, gdy wszyscy jeszcze myślimy o tych wyjazdach w bardzo stereotypowy sposób.


    - To znaczy?

    - Ciągle na emigrację patrzymy poprzez obraz utrwalony w XIX-wiecznej literaturze. Emigrant to był ktoś, kto opuszczał Polskę zwykle na zawsze. Tymczasem młodzi ludzie w ogóle nie używają nawet określenia emigracja. Oni po prostu wyjeżdżają - dalej, bliżej kraju, na krócej, na dłużej, ale nie emigrują. Dlatego działanie rządu i polityków powinno być dostosowane do tego nowego zjawiska. Trzeba wszystko zrobić, aby młodzież nadal traktowała wyjazdy zarobkowe jako krótkotrwałe, aby nie traciła kontaktu z krajem. Tak, aby zarówno wyjazdy, jak i powroty nie miały w podtekście skojarzeń z klęską życiową, porażką, czyli takim myśleniem - wyjeżdżam lub wracam, bo nie udało mi się tam, gdzie byłem.


    - Więc co zrobić?

    - Trzeba stworzyć parę programów, które zachęcą do powrotu. Wybrać sposoby przywiązania do kraju. Na to powinny też pracować nasze służby dyplomatyczne za granicą. Teraz konsulaty tak naprawdę mają mały kontakt z emigrantami. Wyjeżdżający muszą wiedzieć na bieżąco co ich czeka po powrocie, jeśli chcą kupić mieszkanie, ziemię, ubezpieczyć się, założyć firmę. Temu sprzyjać powinien też prosty i tani kontakt internetowy z instytucjami państwowymi, urzędami w Polsce. Przecież mógłby powstać dla osób za granicą program systematycznych wpłat na własne mieszkanie w Polsce. Tam pracowaliby przez pewien czas, przesyłaliby pieniądze na rzecz własnego M. Potem zawsze łatwiej wrócić, gdy ma się gdzie mieszkać. Wymieniłam kilka spraw po to, aby pokazać, że tylko konkretne zmiany przepisów i działania, mogą powstrzymać wyjazdy na stałe.


    - Wielokrotnie słyszałam od wyjeżdżających, że opuszczają Polskę z obrzydzenia do kraju, do życia tutaj pełnego niewiadomej, durnych, nieżyciowych przepisów. Wybierają proste fizyczne prace, ale w kraju, w którym wiadomo, jakie podatki jutro zapłacą.

    - To prawda, duża grupa ludzi wyjedzie z powodu warunków i stylu życia w Polsce. Trzeba zacząć od ułatwiania życia obywatelom w Polsce i informować o zmianach osoby przebywające za granicą. Może wtedy zaczną się liczniejsze powroty i mniej liczne wyjazdy.


    - Dziękuję.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo