Tajemnice producenta srebra

    Tajemnice producenta srebra

    ANNA BIAŁĘCKA 076 833 56 65 abialecka@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Tajemnice producenta srebra
    Kłopoty lub niejasne sytuacje w domu, w firmie? Przekonaj się na własne oczy, jak jest naprawdę! Tak swój sprzęt reklamują producenci minikamer z dźwiękiem. Chętnych jest coraz więcej.
    Tajemnice producenta srebra
    Kiedy w 2001 roku Polską Miedzią rządziła prawica z Marianem Krzemińskim na czele, biuro zarządu wyposażone zostało w supersprzęt szpiegowski. Firma wydała wtedy dziesiątki mln zł na szyfratory do telefonów komórkowych, generatory wibracji, uniemożliwiające odtwarzanie nagranych rozmów, a nawet szyby kuloodporne i dźwiękochłonne. Kupiono także urządzenie pod nazwą Guliwer. Za 12 mln zł! To super walizka, umożliwiająca lokalizację poruszającego się pojazdu oraz bezprzewodową transmisję obrazu z ukrytych kamer.

    Tajemnice producenta srebra

    - W każdym pokoju biurowca był podsłuch, dzięki temu władza wiedziała o wszystkim - mówi były szef ochrony KGHM Marek Jankowiak. - Nie tylko o narzekaniach na szefa i ewentualnym knuciu, ale i o tym, że dziecko księgowej miało w nocy gorączkę. W efekcie szpiegowania ruchy kadrowe były wtedy szczególnie duże.
    A jak jest teraz? - Na pewno nie powiem pani, jakimi urządzeniami chronimy firmę, bo nie po to je mamy, by upubliczniać to przez gazetę - odpowiada rzecznik KGHM Mieczysław Piotrowski. - To pewne, że specjalne systemy muszą u nas działać, bo przecież musimy chronić poważne tajemnice. Jesteśmy drugim na świecie producentem srebra i pierwszym na świecie producentem miedzi.

    Na miarę Jamesa Bonda

    A gdyby ktoś chciał potajemnie nagrać i sfilmować rozmowę z prezesem, czy ma szansę zrobić to w jego gabinecie? - Nie odpowiem na to pytanie - uśmiecha się tajemniczo rzecznik.
    KGHM już od czterech lat próbuje pozbyć się walizeczki Guliwer, wartej ogromne pieniądze i bardziej przydatnej szpiegom na miarę Jamesa Bonda, niż miedziowej spółce. - Niestety, nie udało się nam tego zrobić do tej pory - mówi M. Piotrowski. - Sprzęt leży w specjalnym, pomieszczeniu i czeka na ewentualnego kupca.
    - Sądzę, że mimo upływu lat, w ścianach biura zarządu zostało wiele pluskiew i innych wynalazków szpiegowskich z czasów Krzemińskiego - przewiduje Jankowiak. - Takich, o których obecna władza nawet nie ma pojęcia. Zgłosiła się kiedyś jakaś niemiecka firma gotowa wszystko wydłubać. Ale chciała za to niemal 4 mln zł. Chyba jej tego nie zlecono.

    Podsłuchuj do woli

    Prawo nie zabrania podsłuchiwania, podglądania i nagrywania. Beger nagrywała Lipińskiego. Wcześniej Michnik Rywina. Każdy tak może, bo pluskwy i mikrokamery są dostępne dla każdego. - Nie ma takich zapisów w polskim prawie, które nakładałyby karę na osoby podsłuchujące czy rejestrujące rozmowy z innymi ludźmi - mówi rzeczniczka prokuratury okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz. - Pozostaje tylko kwestia, co dalej zrobią z tym materiałem. Jeśli to upublicznią, mogą na przykład zostać oskarżone przez podsłuchiwanych i podglądanych o zniesławienie lub znieważenie. Ale to już jest zupełnie inna kwestia. Jednak w wielu przypadkach sądy dopuszczają takie nagranie, jako dowód w sprawie.
    Wystarczy więc tylko kupić co trzeba i do roboty. A to, co jest potrzebne do małych akcji szpiegowskich zwykłemu zjadaczowi chleba, można kupić w sklepach internetowych. Pluskwy dostępne są już nawet za 12 zł. Bardziej złożone urządzenia z minikamerą za 230 zł. Te bardziej wymyślne kosztują 800 zł. Sprzedawcy nie narzekają na brak klientów.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Tagi:

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo