Aż ze Pskowa

    EUGENIUSZ KURZAWA 0 68 324 88 54 teren@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Ałła Trofimenkowa-Herrmann należy do osób, którym zależy na utrzymaniu artystycznego ducha miejscowości.
    - Wszyscy mówią, że chcą galerii, ale jej nie ma - mówi Ałła Trofimenkowa-Herrmann. Jej pracownia w dawnym garażu domu przy ul. Lipowej jest prowizoryczną galerią, w której przechowuje prace artystów uczestniczących w łagowskich plenerach. Właśnie odwiedził ją Tadeusz Pietuch, artysta plastyk z sąsiedniej ulicy. Przyszedł po swój obraz z ostatniego pleneru.
    - Jest sporo artystów, którzy mieszkają gdzieś indziej, ale w Łagowie spędzają najwięcej czasu - mówi pani Ałła. Właśnie "pod nich" powinna powstać profesjonalna galeria malarska. Niestety, w zabytkowym centrum Łagowa nie widać dobrego wolnego miejsca, ale i ludzi do tej pracy.

    Aż ze Pskowa

    Ale dla A. TrofimenkowejHerrmann galeria nie jest najważniejszym problemem życiowym, gdyż jako kobieta ruchliwa i jako artystka lubi się przemieszczać po Polsce, Europie, świecie. Zawsze znajdzie miejsce do eksponowania swoich obrazów.
    - Pochodzę z Pskowa, znanego Polakom z czasów Batorego - opowiada o sobie artystka. Jednak miastem jej młodości jest Leningrad. - Przy Akademii Sztuk Pięknych była szkoła dla zdolnych dzieci i tam uczyłam się plastyki - wspomina. - Potem ukończyłam Akademię Sztuki Użytkowej we Lwowie, ze specjalnością tkanina artystyczna.
    A.Trofimenkowa-Herrmann do dziś jest wykładowcą macierzystej uczelni. Ale ze Lwowa wyruszyła w świat. Pierwsze zagraniczne wystawy miała w Polsce, w Rzeszowie, Szklarskiej Porębie, Wrocławiu, Głogowie. Staż naukowy odbyła na wydziale sztuk plastycznych częstochowskiej WSP. Tam nawiązała kontakty z plastykami polskimi. Bywała w owym czasie u swojej rodziny we Frankfurcie nad Odrą, gdzie poznała męża, Lothara. Mówi o nim, że jest zakochany w Łagowie.

    Będzie spotkanie

    - W Łagowie jesteśmy od 2000 roku, bo to świetne miejsce; blisko stąd do Berlina, Frankfurtu, Lwowa, Warszawy - podkreśla pani Ałła. Jej myślenie o galerii nie niesie artystycznego egoizmu, głównie chodzi jej o Łagów, o lubuskie środowisko plastyczne.
    - Jestem za powstaniem galerii i póki co możemy na ten cel przeznaczyć salkę w gminnym ośrodku kultury - mówi wójt Henryk Czajkowski. Według jego opinii, pracownicy pracowni komputerowej mogliby jednocześnie doglądać galerii. - Za dwa, trzy lata myślimy o rozbudowie GOK-u, a wtedy mogłaby powstać galeria z prawdziwego zdarzenia - sądzi wójt.
    - Może to powinna być inicjatywa prywatna? - zastanawia się Ryszard Szafiński, starosta świebodziński. Przyznaje, że nie ma zdecydowanej opinii. - Nasze biuro promocji zorganizuje spotkanie stron zainteresowanych galerią
    - proponuje. Tymczasem A. Trofimenkowa-Herrman sugeruje, żeby wówczas dyskutować o czymś więcej, może o centrum twórczości plastycznej. Czekamy zatem na rozmowy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo