Razem po zakupy

    DANUTA KULESZYŃSKA 0 68 324 88 43 dkuleszynska@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Każdy z nich jest inny. W każdym drzemie jakiś talent. Trzeba tylko to zauważyć i wydobyć na zewnątrz. Warsztaty terapii zajęciowej są miejscem, gdzie człowiek się zmienia.
    Justyna Dworska napisała wiersz. Zaczęła go tak: "Jest nas razem 20 osób. I znaleziono dla nas sposób. By życie nam umilić...". Wiersz powstał prawie sześć lat temu. Tyle też lat liczą sobie warsztaty terapii zajęciowej. Powstały z inicjatywy proboszcza Mariana Bumbula, który na działalność użyczył parafialnych pomieszczeń. To wtedy, podczas pierwszych zajęć, powstał ten wiersz. Dziś Justyna jest redaktorem naczelnym WTZ-etki, czyli miesięcznika wydawanego przez warsztaty.
    Właśnie pracuje nad numerem specjalnym gazetki. - Byliśmy na wycieczce i teraz zbieram wspomnienia uczestników - wyjaśnia. Gazetka powstaje na komputerze. Tak jak tomik wierszy Justyny pt. "Psia poezja". Bo właśnie na zajęciach terapeutycznych Justyna odkryła w sobie poetycki talent.

    Razem po zakupy

    Warsztaty terapii zajęciowej to kilka gustownie urządzonych pokoi na piętrze. Mieszczą się w nich pracownie: plastyczna, muzyczna, komputerowa, krawiecka i gospodarstwa domowego. Ta ostatnia, to nic innego, jak dobrze wyposażona kuchnia z jadalnią. Tutaj uczestnicy warsztatów uczą się gotowania, zmywają naczynia, sprzątają po wszystkich. W każdym tygodniu dyżur pełni inna grupa. - Najpierw wspólnie układamy menu, a potem wszyscy idziemy na zakupy - mówi Anna Witczak, opiekunka. - A potem jest już normalna praca w kuchni.
    Tym razem gotowanie przypadło Waldkowi Kaczmarczykowi. - Lubię zajęcia w kuchni - przyznaje Waldek. - Teraz mieszam pomidorową. To będzie nasze drugie śniadanie, bo pierwsze zjedliśmy z samego rana.
    Zasadą jest, że na drugie śniadanie uczestnicy zrzucają się sami. Po 1,50 zł. Śniadanie pierwsze fundują warsztaty. Od wspólnego posiłku rano zaczynają tutaj każdy swój dzień.

    Cierpliwie czekają

    Jest ich w sumie 20. Są dorośli, pochodzą z różnych środowisk. Mają od 22 do 50 lat. W "normalnym" świecie nie zawsze mogą funkcjonować. A dzięki warsztatom wielu z nich nauczyło się normalnie żyć. Jest to zasługą pracujących tu terapeutów: Anny Witczak, Agnieszki Dobrzańskiej, Agnieszki Antoniszyn i Janiny Łuczkiewicz. Waldek nie umiał prasować spodni. Teraz robi to niemal z zamkniętymi oczami. Barbara nie potrafiła ukroić kromki chleba. Dziś bez problemu posługuje się nożem. Małgorzata zamykała się przed innymi, była nieufna. Dopiero niedawno zaczęła rozmawiać, chętnie pracuje w kuchni. - I to nasz największy sukces - cieszy się Grażyna Biernacka-Jursza, kierowniczka warsztatów. - Gdy potrafimy otworzyć ich na życie. Czasami trwa to bardzo długo, ale cierpliwie czekamy.
    Warsztaty finansuje Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Umowę podpisano na 10 lat. Ale G. Biernacka-Jursza już teraz martwi się, czy umowa zostanie przedłużona. - Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej - mówi. - Dla wielu naszych uczestników jesteśmy drugim domem. Są i tacy, którym ten dom zastępujemy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo