AGNIESZKA STAWIARSKA 0 68 324 88 51 astawiarska@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    ANDRZEJ HEIDRICH Ma 78 lat. Artysta grafik. Urodził się i mieszka do dziś w Warszawie. Jest autorem wielu projektów znaczków, banknotów polskich, papierów

    <B>ANDRZEJ HEIDRICH</B> Ma 78 lat. Artysta grafik. Urodził się i mieszka do dziś w Warszawie. Jest autorem wielu projektów znaczków, banknotów polskich, papierów wartościowych, odznak państwowych i resortowych, m.in. nowego odznaczenia dopiero co przyjętego przez Sejm - dla żołnierzy walczących z terroryzmem. Od ponad 50 lat związany jest jako ilustrator książek z wydawnictwem Czytelnik. Wywiad dla &#8222;GL&#8221; jest jego pierwszym w życiu! ©fot. Agnieszka Stawiarska

    Rozmowa z ANDRZEJEM HEIDRICHEM, projektantem banknotu kolekcjonerskiego z wizerunkiem Jana Pawła II
    ANDRZEJ HEIDRICH Ma 78 lat. Artysta grafik. Urodził się i mieszka do dziś w Warszawie. Jest autorem wielu projektów znaczków, banknotów polskich, papierów

    <B>ANDRZEJ HEIDRICH</B> Ma 78 lat. Artysta grafik. Urodził się i mieszka do dziś w Warszawie. Jest autorem wielu projektów znaczków, banknotów polskich, papierów wartościowych, odznak państwowych i resortowych, m.in. nowego odznaczenia dopiero co przyjętego przez Sejm - dla żołnierzy walczących z terroryzmem. Od ponad 50 lat związany jest jako ilustrator książek z wydawnictwem Czytelnik. Wywiad dla &#8222;GL&#8221; jest jego pierwszym w życiu! ©fot. Agnieszka Stawiarska


    - Jest pan autorem wyjątkowego banknotu.

    - Tak, bo nigdy dotąd w historii monetarnej Polski nie wydano banknotu kolekcjonerskiego.


    - Dlaczego?

    - Nawet na świecie rzadko się to robi. Poza tym pieniądz papierowy jest kosztowniejszy w przygotowaniu z powodu zabezpieczeń przed fałszerstwem. Dłużej też trwają prace. Narodowy Bank Polski zamówił u mnie banknot w listopadzie 2005 roku.
    Od tego czasu nad nim pracowałem. Pomysł emisji papierowego pieniądza na cześć Papieża powstał już po jego śmierci. Zasadą jest w polskiej tradycji, że nie umieszcza się na banknotach portretów osób żyjących. Wcześniej powstało szereg monet kolekcjonerskich z wizerunkiem Ojca Świętego, w sumie 12 rodzajów monet.


    - Czy na wygląd banknotu miał ktoś jeszcze wpływ oprócz pana?

    - Zawsze, gdy robię projekt, są konsultanci. W przypadku banknotu papieskiego zapoznali się z nim przedstawiciele Episkopatu. Gdy pracowałem nad serią "Wielcy Polacy" i królewską towarzyszyli mi historycy. Pracowałem też nad projektami, które nie weszły do obiegu, na przykład serią z polskimi miastami, czy banknotem pięciomilionowym z Józefem Piłsudskim. Z kolei w serii królewskiej był problem, jakich królów wybrać. Mieli byli Piastowie, Jagiellonowie, królowie elekcyjni. Bardzo chciałem, żeby był Batory, Sobieski, ale trudno było ich wszystkich zmieścić.


    - Czy przy banknocie papieskim też toczyły się dyskusje, co ma się na nim znaleźć?

    - Wiadomo było, że na awersie znajdzie się portret Papieża jako głowy Kościoła, stąd mapa świata w tle. Dłużej trwało ustalenie rewersu, która miała być poświęcona perspektywie polskiej pontyfikatu. Początkowo proponowałem katedrę wawelską i Jasną Górę. Wtedy ksiądz ks. prof. W. Chrostowski, konsultant NBP, zaproponował pamiętne spotkanie kardynała Stefana Wyszyńskiego z Janem Pawłem II po jego wyborze na stolicę apostolską oraz cytat z "Listu do Polaków".


    - Nietypowe rozwiązanie, aby na banknocie był cytat.

    - Prawda, też się z tym wcześniej nie spotkałem.


    - Ważna była więc wizja ideowa banknotu, trudna do przeniesienia na papier.

    - Trudna do przedstawienia była scena powitania Papieża i kardynała Wyszyńskiego. Korzystałem ze zdjęć Ryszarda Rzepeckiego z tej uroczystości.


    - Czego nie zobaczymy okiem, tylko pod lupą?

    - To są różne formy zabezpieczeń, mikrodrukiem zapisana jest na przykład nazwa banku centralnego, a na mapie świata są zapisane nazwy państw, które odwiedził Papież. Aby je zobaczyć, konieczne jest szkło powiększające.


    - Ale jak widać kocha pan miniaturę?

    - Rzeczywiście to moja dziedzina. Moja historia z banknotami zaczęła się w 1960 roku, gdy NBP zaprosił mnie do konkursu na wykonanie 1.000 zł. Banknoty są naprawdę nietypowym zadaniem. Gdy projektuję okładkę, moja praca jest przenoszona fotograficznie na formę drukarską. W przypadku pieniądza mój projekt przechodzi przez ręce innego człowieka. Na stal przenosi go rytownik, więc też jest współtwórcą. Od jego umiejętności też zależy końcowy efekt.


    - Dlatego na banknocie papieskim jest obok pana podpisu, także nazwisko rytownika?

    - Tak, to znów kolejny wyjątek. Zrobiłem blisko 40 projektów banknotów, z których 23 weszły do obiegu. Na żadnym powojennym banknocie nie ma podpisu autora. Przed wojną zaledwie kilka razy się to zdarzało.


    - Żaden z artystów nie ma chyba takiej szansy. Pana prace przez wiele lat są w rękach milionów, zawsze trafiają do historii i w dodatku ludzie uwielbiają je gromadzić.

    - Rzeczywiście. Każdy grafik użytkowy opracowuje projekt na zamówienie dla określonego odbiorcy, a w wypadku pieniędzy odbiorcą jest całe społeczeństwo. Tym większa jest odpowiedzialność autora.


    - Jakkolwiek to zabrzmi, przeszedł pan do historii.

    - Banknot papieski jest prawdopodobnie moim ostatnim. Wymiany złotówek już raczej nie będzie, inflacja duża raczej nam nie zagraża i poza tym czeka nas chyba euro. Cieszę się, że mogłem zakończyć moją działalność właśnie takim projektem.


    - Gratuluję.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Tagi:

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo