Wolą na ławce

    TOMASZ KRZYMIŃSKI 076 835 81 11 tkrzyminski@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - Dziwi mnie, że ledwo zaczął się rok szkolny, a grupki nastolatków zamiast na lekcjach, przesiadują w parku - opowiada Czytelniczka. Uczniów na lekcje zaganiają strażnicy miejscy.
    O wagarowiczach, którzy upodobali sobie park miejski powiadomiła nas sławianka.
    - Często przed południem chadzam tam na spacer i co jakiś czas widuję takich wyrostków, pewnie z gimnazjum, jak siedzą i popalają papierosy - opowiada kobieta. - Skaczą po ławkach, i to zarówno chłopcy, jak i dziewczęta.

    Wolą na ławce

    - Kiedyś zwróciłam im uwagę, że chyba powinni być na lekcjach, to kazali mi spadać
    - dodaje Czytelniczka.
    - Dlatego teraz się nie odzywam. Dziwi mnie jednak to, dopiero rozpoczął się rok szkolny, a młodzież już wagaruje. Straż miejska albo policja mogłaby czasem pogonić tych gimnazjalistów z parku na lekcje. Wiem, gdzie się uczą, bo znam niektórych.
    Strażnicy przekonują, że odwiedzają park, ale nie mogą być tam przez cały czas. - Zaglądamy tam najczęściej w czasie przerw w lekcjach - opowiada komendant straży miejskiej Jerzy Rudnicki. - I dosłownie ganiamy stamtąd tych młodych palaczy. Jak nas widzą, błyskawicznie pozbywają się papierosów i biegną przez park na lekcje. Zawsze sobie żartuję, że dzięki tej zabawie w berka z nami, przynajmniej jakiś sport uprawiają.
    W sąsiadującym z parkiem gimnazjum mówią, że w tym roku nie mieli jeszcze przypadku wagarów. - Zresztą u nas nie jest to wielki problem - mówi wicedyrektor sławskiego gimnazjum Lidia Rudnicka. - W tym roku szkolnym wszystkie nieobecności uczniów zostały usprawiedliwione przez rodziców.

    Rodzice nie pilnują

    Jak mówią nauczyciele, nie ma sezonu na wagary. - Jeśli młodzież ucieka z lekcji, to są to pojedyncze przypadki - mówi wicedyrektor.
    Strażnicy miejscy nie tylko przeganiają wagarowiczów z parku. - Ostatnio na drodze kontrolowaliśmy trzech, każdy miał inne tłumaczenie, dlaczego nie jest w szkole - opowiada J. Rudnicki. - Zostali spisani, a do rodziców wysłaliśmy zawiadomienie, gdzie byli ich synowie w czasie lekcji. Tak robimy w każdym przypadku.
    Jak wyliczył, że tylko w ubiegłym roku szkolnym takie zawiadomienia wysłał do rodziców 83 uczniów. - Tylko kilka osób zadzwoniło i pytało o powód kontroli - dodaje J. Rudnicki. - Wygląda na to, że wielu rodziców nie interesuje się, co robią ich pociechy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Tagi:

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo