LESZEK KALINOWSKI 0 68 324 88 74 lkalinowski@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Rozmowa z MARCINEM DUBLAŃSKIM, reprezentantem Polski w Międzynarodowych Mistrzostwach w Grach Matematycznych i Logicznych w Paryżu
    MARCIN DUBLAŃSKI  Ma 18 lat, mieszka w Krośnie Odrzańskim, uczy się w I LO w Zielonej Górze. Ma starszego brata Andrzeja i młodszą siostrę Anię. Interesuje

    <B>MARCIN DUBLAŃSKI </B> Ma 18 lat, mieszka w Krośnie Odrzańskim, uczy się w I LO w Zielonej Górze. Ma starszego brata Andrzeja i młodszą siostrę Anię. Interesuje się też sportem i zwierzętami. ©fot. Mariusz Kapała


    - Polska jeszcze nigdy nie osiągnęła tak dobrego wyniku?

    - Faktycznie, nie mieliśmy sobie równych. Zawsze zagrażali nam Szwajcarzy, Francuzi, Belgowie. W tym roku odnosili zwycięstwa w jednej kategorii. My zaś wygraliśmy aż w pięciu. Słowem jesteśmy najlepsi.


    - Ile osób łamało sobie głowę?

    - W tegorocznym finale wzięło udział 230 zawodników z całego świata, m.in. Kanady, Szwajcarii, Holandii, Belgii, Turcji, Ukrainy. Mistrzostwa podzielone są na kategorie wiekowe - najmłodsi zawodnicy mieli 9 lat, najstarsi to zawodowcy, m.in. nauczyciele, inżynierowie, informatycy. Polska reprezentacja liczyła 25 osób.


    - Byłeś w niej jedynym Lubuszaninem?

    - No tak się złożyło. W polskim finale zająłem trzecie miejsce, dzięki czemu mogłem pojechać do Paryża i tam się sprawdzić.


    - Jesteś też laureatem olimpiady matematycznej, więc chyba byłeś dobrze przygotowany?

    - Olimpiada to zupełnie coś innego. Ten konkurs jest bardzo nietypowy. Bo oprócz wiedzy matematycznej i umiejętności logicznego myślenia, trzeba wykazać się zdolnością podejmowania szybkich, strategicznych decyzji. Wystarczy jeden mały błąd i można wypaść z czołówki.


    - Ile zadań musiałeś rozwiązać?

    - W sumie dwadzieścia, po dziesięć każdego dnia. Bywa, że zadania są bardzo podchwytliwe albo mają kilka rozwiązań i trzeba je wszystkie podać, by dostać zaliczenie.


    - Udział w finale nie oznacza, że już nie możesz dalej walczyć?

    - Skądże! W przyszłym roku znów spróbuję. Podobnie jak z olimpiadą. Teraz szykuję się z panią dyrektor do wyjazdu do Warszawy na podsumowanie międzynarodowych olimpijskich zmagań.


    - Znów reprezentowałeś nasz kraj za granicą?

    - Znalazłem się w szóstce Polaków, którzy pojechali do Lublany i tam przez dwa dni walczyliśmy o miejsca. Cieszę się, że indywidualnie zdobyłem na Słowenii brązowy medal.


    - Nie stresujesz się na takich zawodach?

    - To nie matura, którą trzeba zdać. Na mistrzostwach mówię sobie, będzie co będzie.
    Poza tym wyjazdy to nie tylko rozwiązywanie zadań. To okazja do poznania kawałka świata. Będąc w Lublanie, zwiedziliśmy Słowenię od Adriatyku po Alpy. Nie zgubię się już w Paryżu. Poznałem też fajnych ludzi, z którymi grałem w nogę, przegadałem wiele wieczorów i wierzę, że nie zerwiemy ze sobą kontaktu.


    - Dziękuję.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Tagi:

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo