(syl)

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Nowy zakład radioterapii otwarty w zielonogórskim szpitalu w połowie czerwca miał skrócić kolejki do naświetlań. Tymczasem chorzy nadal muszą czekać nawet osiem tygodni na zabieg.
    W połowie czerwca z wielką pompą otwarto w zielonogórskim szpitalu tzw. bunkier. Dzięki zamontowanym tam nowoczesnym urządzeniom, czas oczekiwania na napromieniowywanie miał być znacznie krótszy. Tymczasem do redakcji zadzwonił jeden z lekarzy (prosi o anonimowość). Twierdzi, że bunkier działa, ale "na pół gwizdka". A chorzy albo nadal czekają, albo są naświetlani starą bombą kobaltową, zamiast nowoczesnym akceleratorem. Zdaniem naszego informatora, to dlatego, że jest zbyt mało lekarzy i techników, którzy mogliby obsługiwać sprzęt. A nowi nie chcą przyjść, bo proponuje im się zbyt małe wynagrodzenie. Efekt? Bunkier świeci pustkami, a pacjenci uciekają na leczenie do innych województw.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Tagi:

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nasze akcje

    Wideo