Śmieci produkują, ale płacić już nie chcą

    Śmieci produkują, ale płacić już nie chcą

    Aleksandra Hudyma 68 363 44 60 ahudyma@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Pan Karol nie wyobraża sobie, że miałby płacić za tych, którzy nie złożyli deklaracji na odbiór śmieci.

    Pan Karol nie wyobraża sobie, że miałby płacić za tych, którzy nie złożyli deklaracji na odbiór śmieci. ©Aleksandra Hudyma

    W mieście za śmieci nie płaci ponad dwa tysiące osób. Jeśli się nie odnajdą będą za nich płacić inni, ci uczciwi.
    Pan Karol nie wyobraża sobie, że miałby płacić za tych, którzy nie złożyli deklaracji na odbiór śmieci.

    Pan Karol nie wyobraża sobie, że miałby płacić za tych, którzy nie złożyli deklaracji na odbiór śmieci. ©Aleksandra Hudyma

    Nie pomogły groźby, prośby, nikt nie przestraszył się ulotek rozdawanych kilka miesięcy temu w mieście. Nadal kilka tysięcy osób nie płaci za śmieci. Pan Karol mieszka na osiedlu XX-lecia, za śmieci płaci miesięcznie ok. 360 złotych. 12 zł od osoby. Wkrótce może się okazać, że będzie płacić nie tylko za swoje śmieci, ale także tych, którzy w ogóle nie zgłosili deklaracji. Bo w Lubsku brakuje ok. dwóch tysięcy mieszkańców, którzy nie płacą za śmieci.

    W mieście próbowano już różnych sztuczek, były ulotki zachęcające do składania deklaracji. Według obliczeń z początku roku zameldowanych na stałe jest 18.933 mieszkańców, czasowo - 776, zgłoszonych do opłat za śmieci - 15.445. Brakuje 4.264 mieszkańców. - To nie oznacza, że aż cztery tysiące osób nie płaci za śmieci, szacunkowo można przyjąć, że to połowa tej liczby. Wiadomo, że część osób jest tylko zameldowanych, a w rzeczywistości wyjechali za granicę, uczą się - podkreśla Małgorzata Witos, z urzędu miasta. - Na tą chwilę, jeśli w ogóle dojdzie do podwyżek to może o złotówkę, dwie, ale to odległa przyszłość - zapewnia.

    Zobacz też: Mieszkańcy sami naprawili most i trafili za to na... policję (wideo)

    - Do tej pory niewielki odsetek osób faktycznie się zgłosił - przyznaje radny Hieronim Nwarot, przewodniczący komisji Straty to ok. 30 tysięcy złotych miesięcznie, niby niewiele, ale ktoś musi za to zapłacić. Zrobią to najpewniej ci, którzy deklaracje złożyli, tyle że dopłacą jeszcze za tych mnie uczciwych.

    - Staram się być uczciwy i płacę za tyle osób ile faktycznie mieszka w domu - podkreśla pan Karol. - Płacenie za tych, którzy się wymigują? No to nie jest uczciwe, miasto powinno szukać sposobów na rozwiązanie tego problemu - podkreśla.

    - Nie mam na to żadnego wypływu, przecież nie będę biegał po sąsiadach czy innych blokach, żeby szukać tych co nie chcą płacić. Jak przyjdzie faktura większa niż zazwyczaj to zwyczajnie za nią zapłacę, migać się nie będę - uważa z kolei pan Daniel.

    - Na sąsiada nie ma co nadawać - dodaje Henryk Pach. - Ja tam nie sprawdzam, ale wydaje mi się, że w moim sąsiedztwie nikt w ten sposób nie oszukuje. Gdyby tak było i tak wolałbym nie zgłaszać tego nigdzie, ale też nie chciałbym płacić za tych, którzy się od tego migają.

    Ze znalezieniem ponad dwóch tysięcy osób w dwudziestotysięcznej gminie jest spory problem, więc miasto wpadło na inny sposób rozwiązania problemu. Wzorem Łęknicy, śmieci będą rozliczane według użycia wody, co wydaje się najkorzystniejsze.

    To jednak nie koniec, w urzędzie zatrudniono dodatkową osobę, która ma zajmować się sprawdzaniem faktycznej liczby osób mieszkających w danym gospodarstwie. To były strażnik miejski z likwidowanej straży z Jasienia.





    Oferty pracy z Twojego regionu

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Wszystkie komentarze (4) forum.gazetalubuska.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      GazetaLubuska.pl poleca:

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama