Znamy już zwycięzców konkursu na dziecięcą eskortę Stelmetu Zielona Góra (KOŃCOWE WYNIKI) czytaj więcej »
Jesteś tu: Strona główna Reportaż Artykuł

Garnki trzeciej generacji. Naciągacze nie próżnują

Dodano: 19 stycznia 2014, 0:10 Autor:

Garnki trzeciej generacji chroniące przed rakiem, rehabilitacyjna pościel wełniana, maść na wszelkie dolegliwości... - Chrońcie nas przed tymi kombinatorami! - apelują starsi ludzie.
Jeśli już nie potrafimy sobie odmówić udziału w prezentacji np. garnków i swędzą nas ręce i portfel, by coś kupić, przeczytajmy zawczasu, co zrobić, gdy czar prezenterów pryśnie...

Jeśli już nie potrafimy sobie odmówić udziału w prezentacji np. garnków i swędzą nas ręce i portfel, by coś kupić, przeczytajmy zawczasu, co zrobić, gdy czar prezenterów pryśnie... (fot. sxc.hu/jazzndre)

Przeczytaj więcej

Gdy podczas dziecięcych zabaw na podwórku ktoś złamał zasady gry, podnosił się krzyk "pobite gary”. W przypadku wielu firm handlowych działających poza swoimi siedzibami pobite są nie tylko przysłowiowe gary. Skandalicznie wciśnięto klientom, z reguły tym w podeszłym wieku, pościel, fotele masujące, opaski przeciwbólowe, pościel rehabilitacyjną... Może i niezłej jakości, ale zazwyczaj drożej niż w sklepie i na warunkach kredytowania wołających o pomstę do nieba.

Zobacz też Takie gary, że opadają kopary. Jak ugotować emeryta

Jan Jarowicz z Mycielina zgodził się, by prezentacja odbyła się u niego w domu. Sam też zwrócił uwagę na pokazywane "cudowne” garnki. Nic się nie przypala, nie przepadają cenne środki odżywcze, po prostu hedonizm w kuchni. Ta przyjemność kosztowała 2.600 zł.

- Gdy przejrzałem na oczy, a zajęło mi to pięć dni, osobiście odwiozłem garnki do siedziby firmy - opowiada pan Jan. - Ale popełniłem błąd. Jednocześnie nie sporządziłem pisma, że "niniejszym odstępuję od umowy i sprzedaży”. I teraz nie ma ani garnków, ani pieniędzy, a bank straszy mnie komornikiem.

Andrzej Frycz z Międzyrzecza dał się złapać na lep wycieczki. Usłyszał, że prezentacja unikalnych przedmiotów będzie połączona ze zwiedzaniem fabryki porcelany. Zajechały dwa autokary, jeden zbierał klientów po wsiach, drugi po miasteczkach. Przejazd kosztował 23,99 zł, bo wyjazd był podobno turystyczny.

- Zawieziono nas aż za Czarnków - opisuje Czytelnik. - Tam była niewielka filia Chodzieży, ale zaprowadzono nas tylko do sklepu. Siłą rzeczy wziąłem udział w prezentacji. Prowadzący przedstawiali się tylko z imienia. Przy okazji namawiania do zakupów posługiwali się doprawdy mocnymi argumentami, chociażby rozpisując skrót ZUS jako "zakład utylizacji staruszków”. Starszych ludzi traktowano jak dzieci. Zapamiętałem jedno zdanie o jakimś specyfiku: "Najlepiej posmarować się w niedzielę przed kościołem, to wtedy ławka twoja i ksiądz z tacą nie podejdzie”. Gdy ktoś miał jakieś kłopotliwe pytania, padało krótkie: "Cicho, ja tutaj rządzę”... Do konkretnych rozmów podeszły dwie, trzy osoby, wszystkie kupowały na kredyt. A niektóre towary były kosmiczne, jak na przykład przedłużający życie detoksykator za 8.590 zł. Gdy zapytałem o atesty na ten towar, zaczęto na mnie patrzeć jak na agenta obcego wywiadu.

Jedni idą na prezentację zwabieni obietnicą degustacji zdrowej żywności, inni gratisami lub... leczniczym masażem. Janinie z okolic Gubina łamie się głos. I błaga o pomoc. Telefonowała do skarbówki, do adwokatów, nikt nie chce zająć się jej sprawą.

- Mam męża inwalidę, dlatego daliśmy się namówić na kupno rzekomo rehabilitacyjnego produktu, pościeli wełnianej - opisuje swoje przejścia. - Chciałam zwrócić, ale nie wiedziałam jak, więc o pomoc poprosiłam adwokata. Ale nikt nie odpowiedział mi konkretnie. I wiecie co jest najgorsze? Już do mnie zadzwonili, że przyjadą ze specjalnym fotelem masującym i opaskami przeciwbólowymi. Prosiłam, żeby zdjęli mnie z tej swojej listy klientów, ale usłyszałam, że skoro już na niej jestem... Teraz boję się, że wezmą na mnie jakiś kolejny kredyt. Już bez mojej wiedzy.

Elżbieta Pietruszka ze Starego Kisielina w tej walce posunęła się najdalej. Była na prezentacji, popełniła błąd, odwołała swoją decyzję po dwóch dniach, odesłała towar, ale firma nie przyjęła przesyłki. Dlatego sama pojechała do siedziby spółki, oddała zakup i otrzymała potwierdzenie, że został przyjęty w stanie nienaruszonym. Sąd przyznał pani Elżbiecie rację, do firmy wkroczył już komornik, ale nie może znaleźć "chętnego”, z którego ściągnąłby należność...

- Wiem, jestem łatwowierna - przyznaje Danuta Wąsicka z Zielonej Góry, "szczęśliwa” posiadaczka garnków za prawie 3 tys. zł. - Jednak osoby w moim wieku, a mam osiemdziesiątkę, wierzą innym. Na dodatek, gdy młodzi, grzeczni ludzie, ładnie ubrani, wykształceni tłumaczą nam, że coś jest dla naszego dobra, jak im nie wierzyć? Oni naprawdę wiedzą, jak z nami rozmawiać, miałam wrażenie, że bardzo mnie lubią, rozumieją moje potrzeby. To naprawdę było draństwo. I jeszcze moje dzieci, które patrzą na mnie jak na wariatkę. Pewnie zastanawiają się, czy nie oddać mnie do domu starców.

500 zł kary za odstąpienie od umowy, zwrot towaru tylko osobiście, nieinformowanie o możliwości rezygnacji z zawartej umowy - to sztuczki poznańskiej firmy operującej także w naszym regionie, które utrudniały konsumentom egzekwowanie swoich praw. Tak uznał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. I nałożył na spółkę prawie 200 tys. zł kary. Zgodnie z prawem konsumenci kupujący towar na pokazach i prezentacjach poza siedzibą firmy, mają więcej praw, mogą chociażby bezpłatnie zrezygnować z zakupu w ciągu 10 dni. A sprzedawca powinien informować ich o tej możliwości i wręczyć wzór oświadczenia o odstąpieniu od umowy. Tymczasem do UOKiK zaczęły trafiać skargi klientów spółki. Postępowanie wszczęto w maju 2013.

- Nałożyliśmy karę, spółka odwołała się od tej decyzji - słyszymy w biurze prasowym UOKiK. - Wydaliśmy nakaz zaniechania praktyk niezgodnych z prawem. I jak słyszeliśmy, te zastrzeżenia zostały w regulaminie uwzględnione. A co do odwołania się od kary... W podobnych sytuacjach 80 proc. spraw wygrywamy.

Za tę samą firmę zabrała się Państwowa Inspekcja Handlowa w Katowicach.
- Mamy teraz telefony z całej Polski, ludzie chcą wiedzieć, czy firma zostanie ukarana - mówi rzeczniczka Katarzyna Kielar. - Wprawdzie nie skontrolowaliśmy samej firmy, gdyż mieści się w Poznaniu, ale odwiedziliśmy konkretną prezentację, prowadzoną przez konkretnych prezenterów, których działalność możemy ocenić. Naszym zdaniem klienci byli - delikatnie mówiąc - wprowadzani w błąd. Złożyliśmy doniesienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury i dziś (w środę - dop. aut.) dotarła do nas decyzja o odmowie. Czekamy na uzasadnienie i z pewnością będziemy się odwoływać

Działające na podobnych zasadach firmy hulają po Polsce już od lat, a na stronie internetowej jednej z nich można przeczytać o najwyższej jakości produktach i usługach dla najbardziej wymagających klientów - zdrowie, najnowocześniejsza technologia, dobry smak... A przy okazji o działalności charytatywnej firmy. Z kolei prawnicy mówią o sprytnie skonstruowanych umowach, z którymi naprawdę trudno walczyć na sali sądowej - wystarczy najdrobniejsze uchybienie ze strony osoby "trafionej” garnkami lub rehabilitacyjną pościelą. Jedyne, co można zrobić, to udowadniać, że konsument został wprowadzony w błąd, albo dowieść, że ofiarę najnormalniej w świecie nie stać na taki zakup. Dotychczas podobne sprawy załatwiano na etapie mediacji, obecnie coraz częściej trafiają do sądów.

Jeśli już nie potrafimy sobie odmówić udziału w prezentacji i swędzą nas ręce i portfel, by coś kupić, przeczytajmy zawczasu, co zrobić, gdy czar prezenterów pryśnie...

PRZECZYTAJ, ZANIM KUPISZ

* Sprzedawca, który zawiera z konsumentem umowę poza siedzibą firmy, powinien przed jej podpisaniem poinformować go na piśmie o prawie odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni.

* W tym czasie należy wysłać oświadczenie o odstąpieniu. Najbezpieczniej uczynić to listem poleconym. Można również złożyć pismo bezpośrednio w firmie. Liczy się termin złożenia oświadczenia, a sprzedawca nie może powoływać się na fakt, że oświadczenie konsumenta doszło do niego po terminie.

* Należy też zwrócić zakup w stanie nienaruszonym. Konsument ma prawo rozpakować i sprawdzić, czy towar faktycznie posiada wszystkie elementy i czy jest sprawny. Zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, nie później niż w ciągu 14 dni. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się od nich odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty.

Czytaj więcej o:
  • sprzedawcy garnków
  • sprzedawcy kołder
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Najpopularniejsze
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt w/s prenumeraty »

Zadzwoń 0 800 16 00 16 lub 68 324 30 66

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Gazeta Lubuska jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.gazetalubuska.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne Sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.