Dom palił się jak pochodnia. Ogień zabrał wszystko
Dodano: 1 lutego 2012, 5:30 Autor: (wak)
Płomienie pojawiły się we wtorek około 9.30... Z domu pozostały zgliszcza. - Na szczęście dzieciakom i żonie nic się nie stało, dzięki strażakom i sąsiadom - mówi drżącym głosem pan Krzysztof.Z dopiero co wyremontowanego domu Krzysztofowi Krajewskiemu pozostały resztki wyposażenia i zgliszcza (fot. Paweł Janczaruk)
Kiedy we wtorek około 11.30 dojeżdżaliśmy na miejsce tragedii w Niekarzynie, dwie ekipy straży pożarnej dogaszały pożar. Kilku strażaków zalewało wodą tlący się dach i strych, inni wyrzucali z wnętrza resztki mebli i wyposażenia domu. Krzysztof Krajewski, właściciel połowy bliźniaka, rozpoczął rozmowę od podziękowania sąsiadom. - Tuż przed 9.00 wyjechałem do pracy. I już tam dowiedziałem się, że dom stoi w ogniu. Sam już nie mogłem wrócić, dowiózł mnie kolega. A na podwórku zobaczyłem sąsiadów i strażaków, około 20 osób. Wynosili meble, ubrania, lodówkę. Tylko im zawdzięczam, że cokolwiek mi zostało. Ludzie mówią, że dom palił się jak pochodnia.
Pan Krzysztof dodaje, że to dzięki szybkiej interwencji straży pożarnej, a jednostka ochotnicza znajduje się kilkadziesiąt metrów od domu, zarówno żonie jak też trójce dzieci nic się nie stało. - Dzieci były wyjmowane wprost z łóżeczek - dodaje wzruszony pan Krzysztof. - Teraz są u rodziny w Skąpem.
- Trzeba mieć naprawdę pecha. Wziąłem 100 tys. złotych pożyczki i wyremontowałem dom, od parteru po dach. Część prac zakończyłem tuż przed świętami. I co teraz? Straciłem prawie wszystko - mówi cicho pan Krzysztof.
Możesz pomóc wpłacając pieniądze na konto:
Bank Pocztowy w Bydgoszczy Krzysztof Krajewski
87 1320 1537 0122 4289 3000 0001
Będziemy wdzięczni za pomoc!
Nieruchomości z Twojego regionu





