"Gazeta Lubuska" pomogła ludziom. Prokurator już ściga oszustów

Dodano: 23 października 2011, 13:30 Autor:

Do "Gazety Lubuskiej" zgłosili się mieszkańcy os. Pomorskiego, którzyz zostali naciągnięci na zakup kuchenek gazowych. Po pierwszych publikacjach wciąż zgłaszali się nowi poszkodowani. Oszuści naciągali ludzi strasząc ich, że grozi im wybuch. A przecież wszyscy pamiętają koszmarną noc sprzed prawie roku.
Wiktoria Samborska io wielu innych mieszkańców walczy z naszą pomocą o swoje prawa

Wiktoria Samborska io wielu innych mieszkańców walczy z naszą pomocą o swoje prawa (fot. Mariusz Kapała)

Przeczytaj więcej

Afera kuchenkowa zwróciła uwagę wielu osób. Wszyscy chcą pomóc poszkodowanym, najczęściej z osiedla Pomorskiego, gdzie rok temu doszło do wybuchu gazu w kuchenkach. Nierzetelne firmy z Oleśnicy mogą więc zacząć się bać. Bo do skóry dobierze się im bank, policja i prokuratura. Przy tylu świadkach oszuści raczej się nie wywiną.
Środowe spotkanie w naszej redakcji było pierwszym poważnym w walce z oszustami. Dodajmy, że liczba poszkodowanych osób, które przyszły do "Gazety Lubuskiej” przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Zaskoczyła nawet przybyłych na spotkanie przedstawicieli policji, prawniczej palestry, federacji konsumenta, czy urzędu miasta. Nikt nie spodziewał się, że firmy z Oleśnicy działają na tak wielką skalę. A to i tak prawdopodobnie jedynie niewielki procent oszukanych. Inni mogli najzwyczajniej nie słyszeć o aferze, wstydzić się lub po prostu z powodów zdrowotnych nie pojawić się na środowym zebraniu.

Tego samego dnia po spotkaniu zadzwonił także prokurator rejonowy Robert Kmieciak, który po naszych publikacjach zdecydował, że zajmie się sprawą. To oznacza, że nierzetelne firmy mogą mieć duży problem. Bo podpadają pod wiele paragrafów, a przy tak dużej ilości osób poszkodowanych raczej się nie wywiną. Przecież wszyscy potwierdzili prawie identyczną historię. Posłużmy się tu chwytającą za serce opowieścią pani Łucji.

- Przyszedł jakiś pan i powiedział, że muszę szybko wymienić kuchenkę, bo po jej bokach jest trujący azbest i wszystko może w każdej chwili wybuchnąć - opowiadała łamiącym się głosem nasza Czytelniczka. - Byłam sama, a on zagroził, że jeśli tego nie zrobię, to dostanę karę pieniężną. Był agresywny i napastliwy. Kazał dać dowód i ostatni odcinek renty, a potem podsunął mi dokumenty do podpisania. W tym czasie dwóch innych już wnosiło i zaczynało montować kuchenkę. Boże, byłam taka przestraszona, tak się bałam... Gdy tylko podpisałam, nawet nie wiem co, od razu wyszli z mieszkania zostawiając mnie bez żadnych dokumentów ani namiarów na swoją firmę. Przerażona następnego dnia poszłam na policję, ale funkcjonariusz powiedział, że nie znając adresu niewiele może zrobić. Więc przyszłam tu. Proszę pomóżcie, bo nie mamy z czego tego zapłacić, a wczoraj przyszły raty. Chyba tego nie przeżyjemy. Tacy schorowani jesteśmy, musimy liczyć każdy grosz...

Zbierane są meteriały procesowe

Właśnie po przeczytaniu tej tragicznej opowieści na nasze zebranie zgłosiły się kolejno rzecznik policji Małgorzata Stanisławska, naczelnik wydziału do walki z przestępczością gospodarczą Marcin Sapun oraz przedstawiciele urzędu miasta: Zygmunt Stabrowski i radca prawny Małgorzata Wiśniewska. Po spotkaniu zadzwonił także prokurator Kmieciak.

- W tej chwili zbieramy materiały procesowe - twierdzi. - Staramy się także ocenić skalę tego zjawiska. Już ustaliliśmy osoby oraz siedziby tych firm, które prowadzą działalność quasi-gospodarczą. Jeśli chodzi o poszkodowanych mieszkańców, to zaczęły się przesłuchania, głównie w miejscach zamieszkania ze względu na wiek pokrzywdzonych. Analiza wszystkiego potrwa najprawdopodobniej kilka dni, ale jeśli wszystko, co było pisane w gazecie się potwierdzi, to będziemy formułować zarzuty.

Jednym z pierwszych to artykuł 286 paragraf 1 (kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 - dop. red.).

Bank jak pierwszy się zgłosił

Eurobank, z którego w wielu przypadkach do starszych osób przychodziły raty, także jako pierwszy zaproponował współpracę. Dodajmy, także po przeczytaniu na naszych łamach tragicznych historii mieszkańców.

- Dotychczas przyjęliśmy reklamację jednej klientki (tej, z którą we wtorek byliśmy w zielonogórskim oddziale Eurobanku) i dokładnie ją analizujemy. W tym celu poprosiliśmy sprzedawcę o wyjaśnienia. Oczywiście w przypadku innych poszkodowanych deklarujemy pomoc w kontakcie z firmą i przekazywaniu do niej reklamacji odnośnie sprzedaży - mówiła Magdalena Suchanek, dyrektor departamentu PR i komunikacji centrali Eurobanku we Wrocławiu.
Udało się nam ostatecznie dodzwonić także do jednej z firm o nazwie Sezam (podobnych, które są wykonawcami samych usług lub pośredniczących w załatwianiu kredytów z bankami jest w Oleśnicy kilka). Gdy zapytaliśmy o nieczyste zagrania pracowników instalujących kuchenki, szef Sebastian Sieradzki odpowiedział, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

- Po raz pierwszy o tym słyszę - twierdzi. - A wszyscy zapłacili tyle, ile mają na umowach, czyli 1.500-1.600 zł. I absolutnie zaprzeczam, że byli wprowadzani w błąd. A poza tym ile jest tych poszkodowanych? 20, 30? Ja zrobiłem kilkaset usług w Zielonej Górze, więc to niewielki procent osób podkręconych przez waszą gazetę. Powtarzam, że nie mam sobie niczego do zarzucenia.
Pozostałe firmy nie chciały się wypowiadać, choć prezes jednej z nich, do której należy m.in. Bohemia stwierdził, że doszły do niego słuchy o podobnych sytuacjach. - Moja firma pośredniczy w kredytach, ale właśnie kończymy tę działalność, bo jest zbyt kłopotliwa - zapowiada Włodzimierz Michałowicz. - Często klient najpierw decyduje się na pożyczkę, a potem chce z niej rezygnować. Słyszałem o niegodnych praktykach i to wszystko prawda, ale ja nie jestem sprzedawcą, ale tylko pośrednikiem w korzystaniu z kredytu.

Kto pomaga Czytelnikom?

Wanda Żywień, wiceprezes zielonogórskiego oddziału federacji konsumenta
Małgorzata Stanisławska, rzecznik policji
Marcin Sapun, naczelnik wydziału do walki z przestępczością gospodarczą
Zygmunt Stabrowski, biuro prezydenta Janusza Kubickiego
Małgorzata Wiśniewska, radca prawny urzędu miasta
Robert Kmieciak, prokurator rejonowy
Wykorzystując niewiedzę pokrzywdzonych, mężczyźni zawierają z nimi umowy dotyczące zakupu kuchenek za dużo wyższe ceny, niż są one warte.

Prokurator działa

W końcu listopada ub. roku w Zielonej Górze miała miejsce duża awaria gazowa, która spowodowała wzrosty ciśnienia w instalacjach budynków i wybuchy kuchenek na kilku osiedlach. Z domów ewakuowano kilka tysięcy ludzi. Jeden z wybuchów zabił mężczyznę.

- Prawdopodobnie oszuści szukają zarobku wykorzystując pamiętną awarię, o której było głośno w całej Polsce. W ten sposób starają się uwiarygodnić rzekomą konieczność wymiany kuchenek gazowych. Najczęściej przychodzą do osób starszych” - powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Grzegorz Szklarz.

Dotychczas prokuratura przesłuchała siedem osób pokrzywdzonych w tej sprawie. Oszukanych może jednak być więcej. Śledczy apelują do mieszkańców Zielonej Góry, którzy zawarli umowy naC zakup nowych kuchenek w opisanych wyżej okolicznościach, by zgłaszali się na policję lub bezpośrednio do prokuratury (tel. 68 3286300, e-mail: przielonagora@zielona-gora.po.gov.pl).

Prokurator Szklarz przypomniał, że umowy zawarte pod wpływem błędnych informacji są z mocy prawa nieważne.

Czytaj więcej o:
  • kuchenki
  • os.
  • Pomorskie
  • wybuch gazu
Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Serce zielonogórskiego deptaka bije coraz wolniej

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt w/s prenumeraty »

Zadzwoń 0 800 16 00 16 lub 68 324 30 66

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Gazeta Lubuska jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.gazetalubuska.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne Sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.