Wielkie tragedie komunikacyjne w naszym regionie

Dodano: 16 października 2010, 10:15 Autor:

18 osób zginęło we wtorkowym wypadku busa pod Nowym Miastem. To największa od kilkunastu lat tragedia komunikacyjna w Polsce. Ale wielkie tragedie zdarzały się też w naszym regionie. I przyczyną zawsze był ludzki błąd, brawura albo głupota.
Czerwiec 1988. Przejazd kolejowy w Drogomilu koło Bytomia Odrzańskiego. Ginie dziesięć osób.

Czerwiec 1988. Przejazd kolejowy w Drogomilu koło Bytomia Odrzańskiego. Ginie dziesięć osób. (fot. fot. Tomasz Gawałkiewicz)

Przeczytaj więcej

Czytaj też: Nowe Miasto nad Pilicą: Volkswagen zderzył się z ciężarówką. Zginęło 18 osób (relacja na bieżąco, zdjęcia, wideo)

O tym mówi cała Polska: pod Nowym Miastem bus pełen pracowników zderzył się z ciężarówką. Ofiary były przewożone w niewłaściwych warunkach (na stojąco, na byle jak skleconych ławkach, bez pasów bezpieczeństwa), a kierowca jechał we mgle zbyt szybko. Nie można zrzucić winy na pękniętą oponę czy zwalone drzewo. Podobnie było w przypadku wielkich lubuskich karamboli.

Z mostu do Obry

Pierwszy z opisanych na terenie dzisiejszego woj. lubuskiego miał miejsce w październiku 1965. Przed Skwierzyną holenderski autobus z 49 osobami spadł z mostu do Obry. Zawiniła prędkość. Kierowca za późno zorientował się, że na prawym pasie jest blokada. Odbił w lewo, wprost na rozpędzoną ciężarówkę. Na miejscu zginęło 13 osób. Nazajutrz z powodu ciężkich obrażeń umarła 14. Po dwóch dniach, podczas oględzin wraku, w rzece odnaleziono ciało kolejnej ofiary - małej dziewczynki. Ranne zostały 34 osoby.

O kolejnym wielkim wypadku było ciszej... Wydarzył się w styczniu 1978 tuż za Osiecznicą. W autobus pełen głównie młodych ludzi wbił się element mostu pontonowego. Wiózł go ciężarówką 21-letni żołnierz z Północnej Grupy Wojsk Radzieckich ze Szprotawy. Tu zawiniła głupota: mundurowy był kompletnie pijany. Na miejscu zginęło 14 pasażerów. Kolejny zmarł po kilku dniach, z powodu potwornych obrażeń. Drugie tyle osób zostało rannych. Ucięte nogi, ręce, pokiereszowane ciała... Ale żyli.
Niemal dokładnie dziesięć lat później, w czerwcu 1988, cała Polska dowiaduje się o karambolu na przejeździe kolejowym w Drogomilu koło Bytomia Odrzańskiego. Wojskowa ciężarówka wjeżdża pod rozpędzony pociąg. Wielotonowy skład zmienia stara w miazgę. Wybuchają kanistry z benzyną. W sumie wypadek pochłania dziesięć ofiar. Winnym okazuje się kierowca, który nie zachował ostrożności na przejeździe kolejowym.

Czytaj też: Makabra na drodze. Wojskowa ciężarówka rozpruła autokar, zginęło 16 osób

Płacze cały Gorzów

W 1997 r. płacze cały Gorzów. Takiego roku miasto nie pamięta. Najpierw maj. Ulicą Kostrzyńską pędzi toyota. W środku... siedem osób. Pięć w kabinie, dwie w bagażniku. Młodzi ludzie wracają z dyskoteki w Ośnie. Ulica jest w fatalnym stanie. Kostka brukowa, plamy asfaltu, ślisko. Kierowca tarci panowanie nad autem. Toyota na pełnej prędkości wali w betonowy słup trakcji tramwajowej. Ginie pięć osób. Kierowca jest pijany. Czyli znowu głupota...
Mija ledwie kilka miesięcy i w sierpniu znów tragedia. Na trasie do Zdroiska, tuż za Gorzowem, pięcioro znajomych w oplu kończy podróż na drzewie. Jechali nad jezioro. Spieszyło im się. Na zakazie wyprzedzali kolumnę samochodów. - Zahaczyli o hondę, opla wyrzuciło z drogi, uderzył w drzewo - wspomina policjant. Giną wszyscy.

Mijają trzy lata. Jest październik 2000. Trasa Wymiarki - Konin Żagański. Wypadek podobny do tego z Nowego Miasta. Fiatem ducato wracają do domu po pracy mieszkańcy kilku miejscowości, zatrudnieni przy budowie dróg. Kierowca busa nie ustępuje pierwszeństwa, skręca w lewo, wprost pod rozpędzonego ciężarowego mana z naczepą. Czołówka jest makabryczna. Życie traci siedem osób. Przyczyna? Brawura i ludzki błąd. Gdyby kierowca nie wymusił pierwszeństwa...

Czytaj też: Koszmar na niemieckiej autostradzie. W wypadku polskiego autokaru zginęło 13 osób. 30 jest rannych (wideo)

Giną w męczarniach

Przez kolejne lata jest "spokój”. Brzmi to złowieszczo, bo po prostu giną pojedyncze osoby. Aż do lipca 2003. Trasą Świebodzin - Sulechów jedzie mały fiat. Za kółkiem młoda kobieta. Zaczyna wyprzedzać. Gwałtownie zjeżdża na lewy pas, a tam... rozpędzony passat. Oba auta ostro hamują. Kierowcy jeszcze nie wiedzą, że to nie wystarczy. Giną wszyscy z malucha. 21-latka zza kółka i troje pasażerów: 13-letni chłopiec, 66-letni mężczyzna i 60-letnia kobieta. Kierowca i czworo pasażerów passata trafiają do szpitala.
Mija nieco ponad rok. Znów krajowa trójka. Tym razem w Deszcznie. Uczniowie ze szkoły w gminie Zaleszany wracają busem do domów z wycieczki do Niemiec. To była nagroda za najlepsze wyniki w nauce. Tak się cieszyli! Kierowca zaczyna wyprzedzać. Wtedy dostrzega tira, który jedzie prosto na niego. Skręca w pobliską zatoczkę autobusową. Prawie udaje się uniknąć wypadku. Prawie... Ciężarówka wyrywa cały bok busa wraz z fotelami, na których siedziały dzieci. Uderzenie jest tak mocne, że otwierają się tylne drzwi i wypadają pasażerowie ostatnich rzędów siedzeń. Ginie troje uczniów. 12 zostaje rannych. Znów zawinił ludzki błąd i brawura.

Tragiczne żniwo przynosi 2006 r. Najpierw maj, trasa Pamięcin - Owczary w gminie Słubice. Pędzi bmw. W środku trzy osoby. Nagle kierowca traci panowanie nad wozem i zjeżdża na pobocze. Ostro skręca w lewo, wraca na drogę, ale auto zaczyna się obracać. Uderza prosto w nadjeżdżającego stara. Samochody stają w ogniu. Z życiem uchodzi tylko pasażer ciężarówki. Jej kierowca i trzy osoby z bmw giną w męczarniach.
Potem przychodzi lipiec. Pięć osób jedzie oplem na grilla do Niesulic. Prowadzi 38-letni Paweł. Nieopodal Pałcka na łuku drogi auto uderza w drzewo. Giną trzy osoby. Trzy zostają ranne, bo fragment rozbitego samochodu uderza w prawidłowo jadącą toyotę. Jej kierowca trafia do szpitala, tak jak Paweł z vectry i osoba, która siedziała obok niego.

Wypadek to taka dziwna rzecz...

I jeszcze ub. rok. Sierpień. Na drodze Gorzów - Zdroisko jest ruch wahadłowy. Auta jeżdżą na zmianę jednym pasem, bo drugi w remoncie. Systemem steruje sygnalizacja. Ale co chwilę któryś z kierowców nagina przepisy i wciska się na pomarańczowym. Kolumna osobówek jedzie prawidłowo na zielonym, gdy z naprzeciwka pojawia się rozpędzony tir. Za kółkiem 53-letni mężczyzna z Grudziądza. Taranuje audi, potem escorta i kolejne audi. Ginie dwoje dzieci z pierwszego samochodu - kilkuletnia dziewczynka i jej brat. Siedem osób zostaje rannych.

Wiesław Widecki, naczelnik gorzowskiej drogówki, widział wiele wypadków i zapewnia, że te najgroźniejsze, największe, najtragiczniejsze, to wina ludzi. - Niemal zawsze jest to nadmierna prędkość albo wyprzedzanie. Niestety, sami się zabijamy - mówi.
Dodaje, że warto mieć w głowie powiedzenie... z Kubusia Puchatka: "Wypadek to taka dziwna rzecz. Nigdy go nie ma, dopóki się nie wydarzy”. - Nikt nie rusza w podróż z założeniem, że zginie on i inni. Dlatego zawsze, nawet na 200-metrowej trasie, którą jedziemy setny raz, zapinajmy pasy, przestrzegajmy przepisów, nie wymuszajmy pierwszeństwa, uważajmy. Wiem, to banały, ale mogą uratować życie - przypomina Widecki.

Czytaj więcej o:
  • śmierć
  • drogi
  • ofiary wypadku
  • policja
  • tragiczny wypadek
  • wypadki
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt w/s prenumeraty »

Zadzwoń 0 800 16 00 16 lub 68 324 30 66

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Gazeta Lubuska jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.gazetalubuska.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne Sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.