Wypadek na autostradzie A2. Siedem osób rannych czytaj więcej »
Jesteś tu: Strona główna Moto Artykuł

Dowody rejestracyjne trzeba jednak tłumaczyć

Dodano: 17 marca 2010, 7:45 Autor:

Przed tygodniem, powołując się na komunikat Ministerstwa Infrastruktury, napisaliśmy, że w lutym weszły w życie przepisy, stanowiące, że zbędne jest już tłumaczenie na język polski treści dowodów rejestracyjnych, przy ponownej rejestracji w Polsce auta używanego.
Na każdym dowodzie rejestracyjnym obok części wspólnych, znajduje się dziesiątki wpisów, pieczątek i adnotacji. Najczęściej są one bardzo ważne. Tłumacze świadczą usługi w zakresie przetłumaczenia, ale całego dowodu rejestracyjnego, wyjaśnia Szymon Jaskuła.

Na każdym dowodzie rejestracyjnym obok części wspólnych, znajduje się dziesiątki wpisów, pieczątek i adnotacji. Najczęściej są one bardzo ważne. Tłumacze świadczą usługi w zakresie przetłumaczenia, ale całego dowodu rejestracyjnego, wyjaśnia Szymon Jaskuła. (fot. Fot. Czesław Wachnik)

Przeczytaj więcej

I rozdzwoniły się telefony. Czytelnicy zarzucili nam, że kłamiemy, że informacja była niepełna i błędna. W tych zarzutach jest sporo racji, problem jednak w tym, że czytelnicy nie zwrócili uwagę na ostatnie zdanie informacji MI. A brzmi ona: tłumaczyć dowodów rejestracyjnych nie trzeba ,, w zakresie zawierającym oznaczenia zharmonizowanych kodów zastosowanych w tym dowodzie''. I tu dochodzimy do problemu.

Monika Sitarz, która zajmuje się m.in. importem używanych samochodów z zagranicy powiedziała nam: - To prawda, że urzędnicy nie wymagają tłumaczenia części uniwersalnej, a więc tej, która znajduje się we wszystkich dowodach. Problem jednak w tym, że dowody pochodzące z poszczególnych krajów Unii bardzo się różnią. Obok części uniwersalnej czy też wspólnej, zawierają także inne. I te pozostałe części dowodów urzędnicy chcą, by je przetłumaczyć. Ale tłumacze podejmują się tłumaczenia, ale całych dowodów rejestracyjnych. Tu się koło zamyka.

Potwierdza to naczelnik Wydziału Komunikacji UM w Zielonej Górze Mirosław Holak: - Zgodnie z rozporządzeniem od 16 lutego nie wymagamy tłumaczenia tej części dowodu rejestracyjnego, która obejmuje rubryki oznaczone zharmonizowanymi kodami, literowymi czy cyfrowymi i jednocześnie potrzebne do wystawienia polskiego dowodu. Natomiast pozostałe rubryki zarówno oznaczone kodami jak też nie, trzeba przetłumaczyć według dotychczasowych zasad.

Szymon Jaskuła z firmy GT solutions z Zielonej Góry wykłada na biurko kilkadziesiąt blankietów dowodów rejestracyjnych. Z całej Europy, od Hiszpanii, poprzez Francję aż do Grecji i Czech. Okazuje się, że Polacy przywożą dziś auta niemal z każdego zakątka Europy. Większość z tych dowodów ma wspólną część oznaczoną literami od A do Z. Tam znajdują się podstawowe dane auta, pojemność silnika, numer nadwozia, ogumienie, typ nadwozia itp. I tą część zgodnie z nowymi przepisami nie musi się tłumaczyć.

Problem jednak w tym, że na praktycznie każdym dowodzie znajduje się niekiedy kilkanaście różnego rodzaju wpisów dotyczących historii pojazdu, ewentualnych napraw, zmiany właścicieli, przeglądów itp. Są tam też różnego rodzaju pieczątki, adnotacje urzędowe czy policyjne. Jakby tego było mało w użyciu są jeszcze dowody rejestracyjne starego typu a więc bez wspomnianej wspólnej części, oznaczonej literami od A do Z. By było jeszcze ciekawiej, każdy z dokumentów jest inny, jedne są białe, inne różowe a jeszcze inne zielone czy żółte a np. dowody belgijskie są wystawiane w języku francuskim, flamandzkim lub niemieckim. Są też dowody fińskie, greckie czy węgierskie. Te odczyta tylko dobry tłumacz.

- Dlatego nie się dziwię, że urzędnicy domagają się tłumaczeń. Oni chcą mieć pewność, że to właściwy dokument, bo przecież na jego podstawie czy bazie powstaje polski dowód rejestracyjny.

- A czy tłumacze nie mogliby ograniczyć swojej usługi tylko do części poza uniwersalną, a więc oznaczonej literami od A do Z - pytamy.

- Myślę, że żadne biuro nie zdecyduje się na tego typu usługę. Tym bardziej, że niekiedy na części uniwersalnej też mamy wpisy i pieczątki. A ponadto każdy tłumacz odpowiada za dokument, jaki podpisuje - odpowiada Szymon Jaskuła.

Co to oznacza? Najprościej to, że nie chcąc mieć kłopotów z rejestracją importowanego auta, lepiej dla pewności przetłumaczyć kompletny dowód rejestracyjny. Wydając przy okazji od 100 do nawet prawie 400 zł. Najdroższe są tłumaczenia z języków takich jak norweski czy fiński, znacznie tańsze z niemieckiego czy angielskiego

Czytaj więcej o:
  • auta używane
  • auto
  • dowód rejestracyjny
  • import
  • rejestracja
Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Skoda superb kombi z ogromnym bagażnikiem

alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!

Jak często myjesz auto?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 2484.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt w/s prenumeraty »

Zadzwoń 0 800 16 00 16 lub 68 324 30 66

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Gazeta Lubuska jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.gazetalubuska.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne Sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.