Niedziela 1.08.2010 | Pogoda

gazetalubuska.pl » Region » Żary

dodano: 1 lipca 2009, 14:32

tagi:drewnodymJasieńkontrolazakład

Na Lubskiej W Jasieniu nadal narzekają na zakład obróbki drewna

Aleksandra Łuczyńska

Chociaż od kontroli specjalistów od ochrony środowiska minęło już kilka tygodni, mieszkańcy ulicy Lubskiej nadal nie znają wyników badań wykonanych przez specjalistów.

Mieczysław Kaśków jest załamany: - Dym nadal nas truje!

Mieczysław Kaśków jest załamany: - Dym nadal nas truje!

(fot. Aleksandra Łuczyńska)

- Kiedy się dowiemy? Przecież dym nadal nas zatruwa! - mówią.
Przypomnijmy. Po raz pierwszy o sprawie napisaliśmy w styczniu tego roku. Na dym z komina znajdującego się na terenie pobliskiego zakładu, mieszkańcy ulicy Lubskiej narzekają od dawna. W tej sprawie pisali już prośby o interwencję do władz miasta. Nie pomogło, więc temat postanowili nagłośnić.

- To co unosi się z tego komina zatruwa nam życie. Nie da się powiesić prania. Latem siedzenie w ogródku nie wchodzi w rachubę. Wióry lecące z zakładu osiadają wszędzie. To jest nie do wytrzymania - mówili nam państwo Beata i Leszek Wiśniewscy, mieszkańcy jednego z budynków położnych najbliżej przedsiębiorstwa.

Mieczysław Kaśków, który poinformował nas o problemie uważa, że od początku nikt sprawą nie chciał się zainteresować.


Nie ustąpili

- Trzeba było gazetę wzywać, dopiero coś się ruszyło - mówi. - A my nie możemy we własnych ogródkach posiedzieć, bo zaraz się człowiek dusi od tego pyłu. Parapety, ławki, wszystko w tym pyle. My się tu zwyczajnie trujemy! - uważa mężczyzna. Podobnego zdania są również inni mieszkańcy okolicy.

Jednak Adam Mituniewcz - właściciel firmy, o której mowa, zajmującej się przeróbką drewna, zapewniał nas w każdej rozmowie, że dym unoszący się z komina nie jest szkodliwy. Mimo to, mieszkańcy Lubskiej nie chcieli ustąpić, domagali się kontroli specjalistów od ochrony środowiska.

Czekali kilka miesięcy. Kiedy w maju wróciliśmy do tematu, Janusz Tylzon z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska poinformował nas, że jego pracownicy właśnie rozpoczęli kontrolę.

- Co z tego, że ktoś to sprawdzał, że eksperci weszli na teren zakładu! Nie poprawiło to naszej sytuacji. Mijają kolejne dni, tygodnie, a my dalej żyjemy w tym smrodzie i pyle i nie wiemy jak się to rozstrzygnie - mówi rozżalony M. Kaśków.


Chcą zlikwidować problem

Wczoraj spróbowaliśmy ponownie skontaktować się z A. Mituniewiczem. Jak poinformowała nas jego pracownica, szef zakładu przebywa na urlopie do przyszłego tygodnia.

J. Tylzon informuje: - Do urzędu marszałkowskiego przedsiębiorca ma przekazać sprawozdanie zbiorcze z wyników badań. Dodatkowo będzie musiał złożyć informacje związane z opłatami za tzw. korzystanie ze środowiska. Rzeczywiście, po kontroli stwierdzono, że pretensje mieszkańców są zasadne, chociaż dym nie jest według ekspertów uciążliwy. Jednak to nie WIOŚ wydawał decyzję w sprawie działalności zakładu a urząd gminy, w którego gestii pozostaje rozwiązanie tego problemu.

- Rozmawiałam z panem Mituniewiczem, który poinformował mnie, że w ubiegłym tygodniu na terenie zakładu były przeprowadzane prace, które miały zlikwidować cały problem. Jaki jest efekt, dowiemy się, jak wróci on z urlopu - mówi Helena Sagasz, burmistrz Jasienia. - Mam nadzieję jednak, że raport przygotowywany w związku z oddziaływaniem na środowisko, zamknie całą sprawę.


Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Sonda

Czy czujesz się bezpiecznie w swoim mieście?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 817.