dodano: 23 czerwca 2009, 6:45
Pielęgniarki idę na wojnę z funduszem zdrowia
Beata Bielecka, 095 758 07 61, bbielecka@gazetalubuska.pl
- Ministerstwo polityki społecznej namawiało, żebyśmy robiły kursy i zakładały firmy. Teraz okazuje się, że NFZ nie ma pieniędzy na podpisanie z nami umów - mówi pracownica domu pomocy społecznej Wiesława Sołtys. - Dokształcałam się pół roku, wydałam prawie 3 tys. zł. Wszystko psu na budę?
Zbigniew Ginter, który mieszka w kostrzyńskim domu pomocy społecznej, przeszedł niedawno operację biodra. - Wymaga stałej opieki - mówi pracownica domu Elżbieta Aniśkiewicz. - Przydałoby się u nas więcej personelu.
(fot. Beata Bielecka)
Rzecz zaczęłz się od pisma, jakie w lipcu 2008 r. minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak wysłała do starostów i prezydentów miast. Zwracała uwagę, że mieszkańcy domów pomocy społecznej płacą podwójnie za usługi pielęgniarskie (ze składek emerytalno-rentowych i opłat za pobyt w domu pomocy). To przekroczenie dyscypliny budżetowej. Dlatego - podkreślała minister - trzeba wymusić na Narodowym Funduszu Zdrowia, żeby finansował opiekę pielęgniarską.
Wszystko na nic?
Pomysł był taki, żeby pielęgniarki z domów pomocy społecznej założyły własne firmy i podpisały umowy z NFZ. Musiały jednak zrobić kursy z opieki długoterminowej.
- Podjęłam się tego, bo chodziły słuchy, że w przeciwnym razie możemy stracić pracę - opowiada Wiesława Sołtys. Zrobiły to też jej koleżanki.
- Dwa, trzy razy w miesiącu, w ramach urlopu, musiałyśmy jeździć na kilka dni do Gorzowa i się uczyć. Wydałyśmy po 750 zł na kurs (drugie tyle dołożyły izby pielęgniarskie), masę pieniędzy szło na dojazdy, ale najwięcej, bo tysiąc złotych kosztowało nas ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej - mówi. Do tego doszły koszty założenia firmy i zarejestrowania Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej. Teraz okazuje się, że wszystko na nic - dodaje załamana kobieta. Gdy niedawno złożyła niezbędne papiery w NFZ, okazało się, że umowy nikt z nią nie podpisze, bo Fundusz nie ma na te usługi pieniędzy.
Skarga do posła
- Tak rzeczywiście jest - przyznaje rzeczniczka lubuskiego NFZ Sylwia Malcher-Nowak. - W tej chwili nie ma na tę formę świadczeń dodatkowych funduszy.
Prawdopodobnie umowy będą zawierane z pielęgniarkami dopiero w przyszłym roku.
- Ogłosiliśmy jednak konkurs na pielęgniarską opiekę długoterminową na terenie Kostrzyna i czekamy na oferty - dodaje rzeczniczka. Pielęgniarki nie są tym zainteresowane, bo to zawęża im możliwości pracy. - Opieką długoterminową obejmuje się tylko ciężko chorych, a domy pomocy społecznej to nie zakłady opiekuńczo-lecznicze - tłumaczą.
Za pielęgniarkami stoi murem dyrektor kostrzyńskiej placówki Bogusława Strojnowska. - Napisałam w tej sprawie do poseł Elżbiety Rafalskiej, bo dzięki zawarciu przez Fundusz umów z pielęgniarkami pacjenci mieliby lepszą opiekę - podkreśla.
- Pielęgniarki nadal opiekowałyby się mieszkańcami domu, a dodatkowo na ich miejsce można przyjąć nowe osoby. To byłoby cenne, bo mamy coraz więcej starszych ludzi, a na zmianie tylko jedną pielęgniarkę - tłumaczy dyrektorka. - Poza tym pielęgniarki pracujące na swoim zarobiłyby co najmniej dwa razy tyle, co obecnie - dodaje.
Poseł Rafalska, która jest w Komisji Zdrowia i Polityki Społecznej, obiecała zająć się sprawą.
Przeczytaj więcej
- Skandaliczna decyzja ubezpieczyciela! Za brak nogi dostał 120 zł odszkodowania i 2 proc. uszczerbku na zdrowiu (26-06-2009)
- Masz swoje prawa jako pacjent (5-06-2009)
- W Żaganiu spotkały się pielęgniarki (26-05-2009)
- Zostań pielęgniarką w Czechach. Za darmo powiększą ci piersi (21-05-2009)
- W szpitalu w Gorzowie 100 pielęgniarek do zwolnienia (17-05-2009)
- Pielęgniarki z gorzowskiego szpitala grożą strajkiem (11-05-2009)
- Praca w Norwegii dla pielęgniarek (9-03-2009)
