Serwis jest częścią portalu portal regionalny

zuzel » Żużel

dodano: 19 marca 2009, 19:30

tagi:CegielskiinwalidztwoKrzysztofwypadekżużel

Krzysztof Cegielski: - Kiedyś wstanę i pójdę

ROBERT GORBAT, 0 95 722 69 37, rgorbat@gazetalubuska.pl

Rozmowa z Krzysztofem Cegielskim, byłym żużlowcem, dziś współkomentatorem TVP i Canalu+

KRZYSZTOF CEGIELSKI
Ma 29 lat, pochodzi z Gorzowa Wlkp., gdzie wciąż mieszka jego rodzina. Srebrny medalista IMŚJ i DPŚ, zdobywca brązowego medalu ME, wicemistrz Polski juniorów i seniorów. Po wypadku w czerwcu 2003 r. na torze w Szwecji porusza się na wózku inwalidzkim. Od trzech lat z wyboru krakowianin, współkomentator żużlowych transmisji w TVP i Canalu+.

KRZYSZTOF CEGIELSKI Ma 29 lat, pochodzi z Gorzowa Wlkp., gdzie wciąż mieszka jego rodzina. Srebrny medalista IMŚJ i DPŚ, zdobywca brązowego medalu ME, wicemistrz Polski juniorów i seniorów. Po wypadku w czerwcu 2003 r. na torze w Szwecji porusza się na wózku inwalidzkim. Od trzech lat z wyboru krakowianin, współkomentator żużlowych transmisji w TVP i Canalu+.

fot. fot. Kazimierz Ligocki

- Sześć lat temu los poddał cię ciężkiej próbie. Po urazie kręgosłupa, jakiego doznałeś podczas ligowego meczu w Szwecji, poruszasz się na wózku inwalidzkim. Często wracasz myślami do tamtej chwili?
- Nie. Najwyżej wtedy, gdy patrzę na startujących kolegów. Wtedy odczuwam brak jazdy na żużlu. A z losem się pogodziłem. Czasem jest mi tylko smutno i żal, tak zwyczajnie po ludzku, że nie mogłem zrealizować swoich sportowych marzeń. Wiedziałem, jaką pracę muszę wykonać, by wspiąć się w tym sporcie jeszcze wyżej.

- Myślałeś o samym szczycie?
- Tak, chciałem zostać mistrzem świata. Zawsze to powtarzałem, nawet gdy ten cel wydawał się nierealny. Na początek zamierzałem na stałe zadomowić się w ścisłej światowej czołówce. Niestety, skończyłem, gdy dopiero się do niej zbliżałem. Po kilku latach widzę, że moi rówieśnicy, z którymi wtedy walczyłem jak równy z równym, dziś są światowymi liderami. Najprostszy przykład to Nicki Pedersen. Był na moim poziomie, a teraz jest trzykrotnym mistrzem świata. Wiem, ile pracy go to kosztowało, ale ja godziłem się na podobne wyrzeczenia.

- W momencie wypadku na szwedzkim torze miałeś 24 lata. Czujesz do kogoś żal za tamto zdarzenie?
- Absolutnie nie. To był ostatni, nominowany wyścig, do którego trener Bo Wirebrand desygnował początkowo Wieśka Jagusia i Alesa Drymla. Ja miałem taki sam dorobek, jak koledzy, więc byłem bardzo niezadowolony. Wręcz wymusiłem na szkoleniowcu zmianę decyzji i ostatecznie stanąłem pod taśmą razem z Drymlem. No i pojechałem. Do pierwszego wirażu...

- Twoje życie zawróciło w tamtym momencie o 180 stopni. Czy również bardzo się zmieniło?
- Taki już mam charakter, że nawet z tragicznych sytuacji staram się wyciągać pozytywne elementy. A po wypadku było ich naprawdę dużo. Spotkałem wielu wspaniałych ludzi, doznałem z ich strony ogromu pomocy. Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale jestem szczęśliwym człowiekiem. Żyję z dnia na dzień i z wdzięcznością biorę wszystko, co zsyła mi los. Coś się w moim życiu zamknęło, ale też coś otworzyło.

- Jaka jest dziś twoja życiowa filozofia?
- Wypadek niewiele w tym zakresie zmieniło. Każdego ranka wstaję z łóżka optymistycznie nastawiony do dnia, spotykam się z ludźmi, czerpię radość z obcowania z nimi. Oni mi dają swoją energię, a ja im swoją. Tak po prostu.

- Jesteś osobą w pełni samodzielną?
- Tak. Mieszkam sam i doskonale daję sobie radę. Mój kalendarz zajęć jest bardzo wypełniony. Codziennie jeżdżę na specjalistyczne zajęcia do krakowskiej Kliniki Rehabilitacyjnej. Ćwiczę dwa razy po półtora godziny. Lubię wysiłek i fizyczne zmęczenie, bo przywykłem do nich w latach sportowej kariery. Bardzo dużo pływam, około kilometra dziennie, więc teraz radzę sobie w wodzie lepiej niż przed wypadkiem. W sezonie dużo czasu zajmuje mi praca współkomentatora dla dwóch stacji telewizyjnych. Po sportowych emocjach zajmuję się inwestycjami kapitałowymi, funduszami inwestycyjnymi i Giełdą Papierów Wartościowych. Te zainteresowania odkryłem w sobie już po wypadku.

- I jesteś dzięki tym zajęciom samowystarczalny finansowo?
- Zdecydowanie tak.

- A nie straciłeś wiary, że kiedyś będzie ci dane wstać z wózka i pójść o własnych siłach?
- Nigdy. Wykonuję tak ciężką pracę, że kiedyś ten moment nastąpi. To jest wręcz nieuniknione. Nie myślę o tym każdego dnia, nie oczekuję tego w każdej chwili, ale jestem przygotowany. Bardzo dużo czasu poświęcam na utrzymywanie pionowej pozycji. Często chodzę, oczywiście jeszcze nie samodzielnie, ale wspomagających urządzeń i zajmujących się mną osób jest coraz mniej. Wiem, jak to jest stać na własnych nogach. Nie tylko z przeszłości, ale też z bieżących doświadczeń. Dlatego wciąż powtarzam: kiedyś wstanę i po prostu pójdę.

- Dziękuję.

Wyniki

Betard Sparta Wrocław - SPAR Falubaz Zielona Góra
Stal Gorzów - KS Toruń
GKM Grudziądz - Unia Tarnów
PGE Stal Rzeszów - Fogo Unia Leszno

Terminarz »

Tabela

1.Stal Gorzów000
2.Fogo Unia Leszno000
3.Unia Tarnów000
4.SPAR Falubaz Zielona Góra000
5.KS Toruń000
6. Betard Sparta Wrocław000
7. PGE Stal Rzeszów000
8. GKM Grudziądz000

Sonda

Linki

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. 2001-2015