Wtorek 9.02.2010 | Pogoda

gazetalubuska.pl » Region » Gorzów Wlkp.

dodano: 29 grudnia 2008, 10:15

tagi:domedukacjaGorzównaukaszkoła

Jedenastoletnia Agata nie chodzi do szkoły i to całkiem legalnie

Anna Rimke

- Wcale nie tęsknię za szkołą - uśmiecha się Agata Sumisławska. Od września nie chodzi do szkoły, bo tak zdecydowali jej rodzice. Na razie z dobrym skutkiem: po lekcjach w szkole np. z historii miała trójkę, a teraz, po nauczaniu domowym, na semestr dostała szóstkę.

Agata Sumisławska nie prowadzi zeszytów. Założyła tylko do matematyki. Uczy się przeważnie z mamą Haliną, zwykle w kuchni, czasem w pokoju dziewczynki.

(fot. Aleksander Majdański)

Codziennie już o 7.30 siada z mamą Haliną do nauki przy kuchennym stole. - Uczymy się według podręczników. Przerabiamy wszystko zgodnie z programem piątej klasy, ale w domowym nauczaniu jest o wiele łatwiej łączyć przedmioty i zagadnienia. Przez to nauka jest ciekawsza i skuteczniejsza - tłumaczy H. Sumisławska. Kiedy przerabiają starożytną Grecję na historii, to w ramach języka polskiego Agata pisze zaproszenie od Afrodyty do Zeusa.

Gotowanie też uczy

Sumisławscy są z wykształceni nauczycielami - pani Halina matematyczką, pan Marek fizykiem. Ona pracuje w prywatnym liceum, on prowadzi własną działalność. Główną nauczycielką Agaty jest mama. O 9.30 pani Halina z reguły wychodzi do pracy. Wtedy Agata uczy się sama, a po powrocie później znów razem siadają do książek.

Agata nie prowadzi zeszytów. Założyła tylko do matematyki. Reszta to drukowane testy, karteczki z pytaniami i odpowiedziami, które przygotowuje sama. Ile godzin dziennie poświęca na naukę? - Cztery, może mniej, zależy, czym się zajmujemy - mówi jej mama. Podkreśla też, że nauka to nie tylko podręczniki. - Przy każdej okazji Agata może się dowiedzieć czegoś nowego, nawet przy gotowaniu - śmieje się mama dziewczynki.

Na to, żeby uczyć Agatę w domu, wpadła wraz z mężem. - Zauważyliśmy, że córka w szkole się nie rozwija. Zaczęłam zbierać książki, żeby pomagać jej w nauce popołudniami. Ale jaki to miało sens, kiedy dziecko było zmęczone... Wtedy w internecie znalazłam informację o edukacji domowej - opowiada.

Na wniosek rodziców lub opiekunów dyrektor szkoły może udzielić zgody na spełnianie obowiązku nauki w domu. - Dyrekcja sprawuje nadzór nad uczniem i przeprowadza egzaminy klasyfikacyjne - tłumaczy kurator oświaty Roman Sondej.

Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 13 przy ul. Szwoleżerów nie robiła żadnych problemów. - To dla nas nowość, co nie znaczy, że nie warto spróbować - mówi dyrektor trzynastki Tadeusz Wierzbicki. Umówił się z rodziną, że Agata będzie zaliczała każdy przedmiot na zakończenie semestru. Jeśli egzaminy wypadną słabo, dziewczynka wróci do szkoły.


Na razie super

Agata jest już po dwóch egzaminach: z języka angielskiego i z historii. Z obu dostała szóstki. - A na koniec piątej klasy z historii miała tylko tróję - mówi H. Sumisławska. Pozostałe przedmioty będzie zdawała w styczniu. - Nie ma się czego bać - śmieje się 11-latka. Na pierwszym egzaminie była zestresowana, ale kiedy zobaczyła pytania, odpowiadała z marszu.

Agata jest uczennicą piątej klasy w SP 13. Ma legitymację szkolną, może uczestniczyć w zajęciach dodatkowych, została nawet zaproszona przez wychowawczynię na wycieczkę klasową. - Nie chciałam jechać, bo nasza stara klasa się rozsypała. Ale z niektórymi koleżankami nadal się kontaktuję - mówi. Twierdzi, że w ogóle nie tęskni za szkołą. - Mam znajomych na podwórku, chodzę na ćwiczenia korekcyjne, na angielski. Wcale mi się nie nudzi - mówi Agata.

Pani Halina nie wie, jak długo będą uczyli córkę w domu. - Zależy od Agaty. Starszej córce też proponowaliśmy taki system, ale jest zafascynowana szkołą i świetnie sobie w niej radzi - H. Sumisławska mówi o 15-letniej Ani z trzeciej klasy gimnazjum w trzynastce.

Sumisławscy cały czas są też w kontakcie z innymi rodzicami w kraju, którzy już wcześniej wzięli na siebie edukację swoich dzieci. Takich osób jest jednak mało. W naszym województwie poza Agatą w domu uczy się jeszcze dziewięciolatek w Sulechowie.


Ogłoszenia

Sonda